Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

W lesie - Nele Neuhaus

I się doczekałam kolejnego tomu. Dwójka śledczych: Pia Sander i Oliver von Bodenstein znów muszą rozwikłać zagadkę morderstw. Mała miejscowość w niemieckich górach Taunus – a tyle się dzieje. I to od kilku sezonów. Jednak mogę zapewnić, że nie ma przesytu. To trochę jak podglądanie kogoś z boku – i ciągle coś nowego. Począwszy od pierwszego tomu poznajemy nie tylko dwójkę głównych bohaterów, ale również inne osoby- ściśle lub luźno związane z Pią i Oliverem, z miejscowością czy wydziałem śledczym, gdzie pracują. Zmieniają się, jedni umierają, inni rodzą, wracają w rodzinne strony, wyjeżdżają. W najnowszym tomie przewija się naprawdę mnóstwo postaci. Ktoś policzył – jest ich prawie 60. To szerokie pole do popisu: co rusz przenosimy się ze śledztwem w inne miejsce, co rusz spotyka się kogoś innego. Mała miejscowość w Hesji istnieje naprawdę: Ruppertshain. Tutaj trup ściele się często i gęsto, ale autorka opisuje przecież to, co zna najlepiej – czyli okolice, w której sama od kilku lat mieszka. W najnowszej powieści wszystko zaczyna się od wypadku na campingu należącym do lokalnej gospody. W pożarze przyczepy ginie mężczyzna w dojrzałym wieku. Nie chcę tutaj zdradzać zbyt wiele, ale w kwestii morderstw i niebyt przyjemnych wypadków to jest zaledwie czubek góry lodowej. Śledztwo od samego początku nabiera rozpędu, a w trakcie jego prowadzenia wiadomo już, że: primo: i tym razem łatwo nie będzie; secundo: być może trzeba będzie sięgnąć do zdarzeń, które miały miejsce przed 40-u laty. Na czym polega szczególna trudność? Oliver von Bodenstein pochodzi z tych stron, wszystkich zna, niekiedy świetnie orientuje się w historii całych rodzin, koligacji. Tutaj spędził dzieciństwo. Trudno niekiedy dobrych znajomych, ba – przyjaciół traktować formalnie. A jak się okazuje trzeba po takie środki właśnie sięgnąć. Dotyczy to zwłaszcza tych znajomości szczególnych: bandy rówieśników z dziecięcych lat. I kiedy wydawać by się mogło, że powinny to być najpiękniejsze wspomnienia: bo wspólne włóczenie się po okolicy, psoty, wypady w naturę, rozmowy, zabawy - rzeczywistość okazuje się być zgoła inna. To bolesne wspomnienia: nagle okazuje się, że z perspektywy dorosłego widać pewne rzeczy inaczej, w szerszej perspektywie, których jako dziecko nie było się w stanie poddać analizie, właściwie zrozumieć. Mając doświadczenia nazbierane podczas długich lat życia łatwiej odpowiedzieć sobie na pytanie: kto był tym właściwym przyjacielem a kto wrogiem. I z takim krótkim wstępem Was zostawiam, bo nie chcę oczywiście psuć lektury wyjawiając z byt wiele. Dodam jeszcze, że tak jak i w innych powieściach cyklu śledztwo jest prowadzone jednym torem, natomiast autorka zdradza nam wiele na temat życia prywatnego obojga śledczych. Związek Pii się rozwija, Oliver ma bardziej skomplikowaną sytuację życiową. Dochodzą do tego coraz problemy z córką, która – ma charakterek, oj, ma. Książka wielkich gabarytów, 712 stron – czyta się szybko. Na pewno w jej towarzystwie warto spędzić długie jesienne wieczory.

Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 29 września 2017, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: