Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Pasztety, do boju! - Clémentine Beauvais

 

Niełatwo w dzisiejszych czasach być nastolatką. Wszędzie panuje kult pięknego, wysportowanego ciała. Szczupłość i piękno (często podretuszowane za pomocą programów komputerowych) biją po oczach z okładek magazynów, portali internetowych i filmów. A gdy człowiek – trochę mniej lub trochę bardziej przy kości – chce żyć po swojemu, w zgodzie z nadprogramowymi podarunkami natury, to i tak zdarzyć się może, że ktoś i tak wbrew twojej woli wyciągnie owe „trochę za dużo” na światło dzienne. By się pośmiać, zabawić cudzym kosztem i poniżyć. Tak jak to miało miejsce w pewnym francuskim prowincjonalnym miasteczku. Chamski typek, młodzieniec z miejscowej szkoły średniej, od kilku lat organizuje swój prywatny konkurs na najbrzydszą i najgrubszą dziewczynę roku. Ani władze szkolne, ani rodzice, ani same uczestniczki owego konkursu – nie mogą nic zrobić. Wszystko jest ponoć zgodnie z prawem. W roku bieżącym zaszczytny tytuł „pasztetów” przypadł trzem sympatycznym skądinąd dziewczynom: Mirelle, Astrid i Hakimie. Z początku zastraszone i zawstydzone dziewczęta dzięki charyzmatycznej i energicznej Mirelle postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce – i znaleźć na swój sposób wartość dodaną niechlubnego zwycięstwa. Biorą się w garść i postanawiają pokazać i sobie i światu (choć na początku tylko najbliższemu otoczeniu), że wcale nie najładniejsza buzia jest w życiu najważniejsza. Środkiem do celu ma być kilkudniowa wyprawa rowerowa do stolicy na święto zdobycia bastylii w dniu 14 lipca. Wielkie i głośne wejście, by zagrać niektórym osobom na nosie. Każda z dziewczyn ma swoje prywatne sprawy, tajemnice, sekrety, które przy okazji wyprawy do Paryża chciałyby załatwić i wyjaśnić. W każdym razie – finał na Polach Elizejskich zapowiada się naprawdę obiecująco. Sam plan zaskoczy wszystkich – uczestników wyprawy, obserwatorów, rodziców i opiekunów. Nic nie jest przewidywalne – do samego końca wszystko będzie jedną wielką niewiadomą. Z każdym kilometrem bardziej poznajemy uczestników (jest i brat Hakimy – uczestnik wojna, niepełnosprawny na wózku inwalidzkim), odczytujemy, co zaprząta myśli, co budzi strach i wątpliwości. Zadajemy sobie pytanie: czy każdy postąpi według wcześniejszych ustaleń i planów. I im bliżej końca jesteśmy, tym bardziej jesteśmy przekonani o tym, że te osoby mają dla nas jakąś niespodziankę. A może same idą na żywioł – co będzie, to będzie. To opowieść nie tylko o jakiejś tam wyprawie do Paryża. To nie zagranie rozpieszczonej dzieciarni czy foch. To opowieść o podróży w głąb siebie. Wiele kilometrów trzeba było przepedałować, wielu różnych ludzi trzeba było spotkać na tej drodze, by zrozumieć siebie, by dokonać rewizji swoich poglądów i przekonań. Sprawy niełatwe, skomplikowane, często niezależne od nich samych.

Pasztety do boju to błyskotliwie napisana powieść dla młodzieży, z ciętą ripostą, zaskakującymi zwrotami akcji, charakternymi bohaterami. Na przemian – można przy niej się śmiać, płakać, wkurzać, delektować intelektualnymi przemyśleniami. Jedyny minus tej lektury jest taki, że kiedyś się kończy. Zdecydowanie za szybko.

 

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 24 października 2017, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: