Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Wyspiański. Dopóki starczy życia - Monika Śliwińska

Po udanych „Muzach Młodej Polski. Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich” na „Wyspiańskiego” czekałam z niecierpliwością. Postać niezwykle ciekawa – jako artysta – i w życiu prywatnym. Może to głupio zabrzmi – ale liczyłam na to, że książka odpowie na nurtujące mnie od dawna pytania i wątpliwości. Mianowicie: jak Wyspiański, człowiek o tylu wszechstronnych zainteresowaniach i talentach, mógł ożenić się z chłopką Teofilą Teodorą Pytko. Wiem, wiem – w tym miejscu pretenduję do Czytelnika Roku Plotka.pl (którym nie jestem). Ale korciło mnie napisać o tym – zresztą myślę, że w tych wątpliwościach nie jestem, albo nawet i nigdy nie byłam, odosobniona. Zresztą książka jest tego doskonałym dowodem – bowiem relacje Stanisława Wyspiańskiego z małżonką, jej pozycja w krakowskim towarzystwie, opinie przyjaciół, znajomych, rodziny przyjaciół na jej temat – jeszcze za życia artysty jak i po jego śmierci, są częścią tej książki. Jednym słowem - odpowiedź znalazłam. Ta kwestia to tylko jeden z nielicznych wątków podjętych w biografii. Maleńki element biograficznej układanki. Całość zaczyna się dziwnie, bo … od końca. Jesteśmy świadkami pogrzebu, który odbył się 2 grudnia 1907 r. w Krakowie. Na zdjęciu tłumy przybyłych, rydwan wiozący trumnę – skromną i prostą. Potem dziwna specyfikacja: ile czego było. Lichtarzy, sukna, kap na konie, płaszczy dla prowadzących te zwierzęta. Dla mnie znającej Wyspiańskiego z „Wesela” czy „Nocy listopadowej” takie zderzenie z wyrachowaną rzeczywistością, rachunkami i sprawozdaniami „czarno na białym” było szokujące. Ale to taki orzeźwiający kubeł zimnej wody wylany na głowę. Bo Monika Śliwińska nie unika tematów trudnych, kontrowersyjnych: problemów mieszkaniowych, braku zleceń i pracy, zakupów na zeszyt, chorób, kłótni rodzinnych, wścibskich znajomych wiedzących lepiej, czy pozbawienia praw opiekuńczych nad dziećmi. Autorka nie sięga po nie dlatego, by szokować życiem dawnego krakowskiego celebryty – bo takim na owe czasy Wyspiański niewątpliwie był, choć samo określanie nie było w językowym obiegu. Ale by dać możliwość weryfikacji tego złożonego życiorysu, poznania go. A może nawet kilku. Bo przez książkę przewijają się liczne postacie – od dziadków i rodziców Wyspiańskiego po kolegów, przyjaciół, znajomych. Zostawiają oni swój ślad w tej historii, pozwalając na ułożenie rozsypanych puzzle w logiczną jednaką całość. Tylko czy się udało? Trudno przecież przedstawić biografię kogoś, kto żył ponad 100 lat temu. Monika Śliwińska bazuje na solidnych podstawach: bogata bibliografia to nie tylko wiele literackich i popularno-naukowych tytułów z różnych okresów. To też artykuły i publikacje prasowe, dokumenty rodzinne, wspomnienia. Jest nawet „Księga adresowa Krakowa i Podgórza na rok 1905”. Jest rzesza ludzi, którzy mieli wpływ na tę książkę. Solidny dokument, wzbogacony o wypowiedzi innych – i współczesnych- i co ciekawe potomków artysty. Kilka zdjęć z archiwum rodzinnego i dawnego Krakowa. Na drugim planie jest dawna Polska, której wtedy jeszcze nie było: życie artystyczne i społeczne Krakowa i okolic. To wgląd w panujące stosunki społeczne, więzy rodzinne, konwenanse, warunki mieszkaniowe, mapę artystyczną miasta. Dla kogoś interesującego się życiem Wyspiańskiego i czasami, w jakich przyszło mu żyć – lektura obowiązkowa.

Wydawnictwo Iskry

piątek, 27 kwietnia 2018, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: