Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Gra królowych. Kobiety, które stworzyły szesnastowieczną Europę - Sarah Gristwood

Jakiś czas temu oglądałam Dynastię Tudorów. Wspaniały serial (polecam) przedstawiający historię Henryka VIII i jego sześciu żon. Po skończeniu przygody z filmem z tym większą przyjemnością sięgnęłam po książkę Sarah Gristwood. Niektóre bohaterki z lektury mogłam poznać na szklanym ekranie. Inne były mi zupełnie nowe i nieznane. Już na początku naszła mnie taka oto refleksja: lubię czytać o kobietach, bo lubię się  z nimi solidaryzować. Zwłaszcza lubię biografie kobiet silnych, bo życie kobiet często nie rozpieszczało w przeszłości i na pewno miały bardziej pod górkę aniżeli panowie.  Sarah Gristwood przedstawia całą plejadę silnych i konkretnych „babek”, które mimo swojej kobiecej natury miały po prostu … jaja. A troszkę orientując się w tamtej rzeczywistości – był to wyczyn nie lada. Uwięzione w gorsetach, konwenansach, musiały podporządkowywać się silniejszym na dworze, musiały brać udział w tych różnych gierkach i knowaniach, w końcu musiały wiedzieć -  z kim przystawać, by osiągnąć cel. A bohaterki lektury miały olbrzymi wpływ na rozwój wydarzeń  w wieku XVI. To był czas istnego wręcz „wysypu” kobiet charakternych, z ikrą, energicznych, wyrazistych. Pewnie sprzyjała temu skomplikowana sytuacja polityczna. Przypomnijmy – jedno z ważniejszych wydarzeń to bunt zadziornego mnicha augustiańskiego, który na drzwiach kościoła w Wittenberdze, przybił 95 tez. Marcin Luter, bo oczywiście o nim tutaj mowa, podzielił Europę. I widać to również to w tej książce. Waśnie religijne, sojusze, sympatie i wrogość. Powiem tak: kobiety XVI wieku poczuły wiatr w żaglach. Że mogą czegoś dokonać i skorzystały z tego. Inna sprawa, że bohaterki nie przebierały w środkach, wręcz  może działały w myśl, że cel uświęca środki. Królowe czasami sięgały po drastyczne metody, podejmowały trudne decyzje, tracąc tym samym ….(nie wiem, czy zgodzicie się ze mną) na …. kobiecości. Książka skupia się oczywiście na królowych, jednak w tle jest cała plejada postaci niby-drugoplanowych, a jednocześnie ważnych. Kardynał Thomas Wolsey, który jak lew walczył o rozwód króla Henryka VII z Katarzyną Aragońską. Thomas Cromwell – urzędnik państwowy posiadający ogromna władzę, szara eminencja, która ze swojego gabinetu pociągała za sznureczki i inni.

Sam tytuł książki jest tutaj ważny i nawiązuje do gry w szachy. Skąd się wzięła królowa w europejskiej wersji szachów? Kiedy uzyskała taką nieograniczoną mobilność? Powiem tak: zaglądając przez ramię grającym w  moim domu – nawet nigdy się nad tym nie zastanawiałam – dlaczego w szachach dominują figury symbolizujące postacie płci męskiej. Oprócz jednej z nich – właśnie królowej. Jak się jednak okazuje – nie było to przypadkowe posunięcie. Po swojemu-kobiecemu jestem po prostu ….czytelniczo zła. Bogu dzięki chociaż za królową. I jak tu nie mówić, że jednak kobiety miały pod górkę.

Podsumowując: kobiety – odsuwane na plan dalszy, pionki do politycznej gry  rozgrywanej przez ich braci, ojców i mężów. Cenne z powodu więzi rodzinnych, posagu. Sprzedawane za przywileje i zaszczyty – w XVI wieku wreszcie doszły do głosu. To książka o sile, charakterze i czasami trudnym życiu. Nie cukierkowym znanym z bajek.  Poznajcie proszę: Ludwikę Sabaudzką, Małgorzatę Parmeńską, Marię Węgierską, Małgorzatę Austriacką, Izabellę Kastylijską, Katarzynę Aragońską, Katarzynę Medycejską, Anną Boleyn i Elżbietę I.

Książka jest ładnie wydana, w sztywnej oprawie, w środku znajdziecie portrety przedstawiające bohaterki XVI- wiecznej Europy. 

 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

środa, 02 maja 2018, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: