Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Kobiety w blasku słońca - Frances Mayes

Po książkę sięgnęłam z sentymentu do dwóch poprzednich książek Autorki: „Pod słońcem Toskanii” i „Bella Toscana”. Była to też miła odmiana i odskocznia od ostatnio czytanych książek z gatunku kryminałów, thrillerów. Sympatyczna lektura z nienachlanym przesłaniem, że na wiele spraw w życiu NIGDY NIE JEST ZA POŹNO. Nawet będąc w jesieni życia, gdy się jest skłonnym myśleć, że się już swoje życie „przeżyło”, i że wszystko co dobre i co złe nas już spotkało. Raczej tak chcą myśleć trzy bohaterki książki. „Chcą” – napisałam świadomie – bo jednak coś im w głowie kołacze, że jednak myśleć powinny inaczej. Camille, Susan, Julia – spotykają się po raz pierwszy w życiu w domu opieki podczas dni otwartych tejże instytucji. Właśnie zastanawiają się, czy dalsze lata życia spędzić w tym miejscu – lepiąc z gliny, malując, spacerując, w towarzystwie innych staruszków. A jednak – mimo wszystko – w zamknięciu i odosobnieniu. I nagle okazuje się, że te 3 kobiety znajdują wspólny język, świetnie się rozumieją. Do tego pojawia się – UWAGA – nowy pomysł (cudny – dodam od siebie). Bo sami przyznacie, że propozycja wspólnego zamieszkania przez rok we Włoszech w Toskanii brzmi niezwykle apetycznie. I tak się też dzieje. Kobiety wynajmują willę z historią, z kamiennymi posadzkami, freskiem na ścianie, dużym ogrodem i … z przemiłą sąsiadką – amerykańską poetką. Cała trójka musi rozgryźć Włochy, Włochów i język włoski.

Wiecie co? Chłonęłam tę książkę, bo ciekawym doświadczeniem był apetyt starszych kobiet na życie, ich pasje, marzenia, które teraz – po sukcesach zawodowych, odchowaniu dzieci, mogły się wreszcie zrealizować. Ich losy, problemy (a tych jest całkiem sporo) to jedno, a Włochy w tle to drugie. Zatęskniło się za Toskanią, pysznym jedzeniem. Każda z pań jest inna, ma inne pasje – stąd tak wiele obszarów z tematu „Włochy” można tutaj dotknąć. Jedna z nich uwielbia kuchnię, stąd jest świetną przewodniczką po włoskich smakach. Inna maluje – więc wtajemnicza nas w tematy sztuki. Trzecia ma pasję ogrodniczą – oj zaraz chciałoby się przeprojektować styl własnego ogrodu na „włoski”. Sąsiadka Kit wprowadza nas natomiast w obszary literatury.

Pojawia się oczywiście lekka (ale tylko – lekka) zazdrość, że amerykańskie emerytki mogą sobie pozwolić na taką ekstrawagancję. Roczne wakacje we Włoszech z możliwością wykupienia domu na własność – fiu, fiu. Fajnie. Ale w końcu od czego są książki? W tle liczne informacje o  mieszkańcach prowincjonalnej miejscowości, kultury, języka, sztuki, kulinariów. Aż chce się tam pojechać. Zaraz, natychmiast. Dobrze, że są takie książki.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

sobota, 01 września 2018, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: