Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Czarownice z Manningtree - Beth Underdown

Kiedy skończyłam oglądać serial (jakkolwiek to brzmi) „Dynastia Tudorów” bardzo żałowałam, że to już niestety koniec. Ta książka jest w pewnym sensie kontynuacją – tyle że tutaj możemy podpatrzeć losy zwykłych ludzi, a nie króla i jego dworzan, którym przyszło żyć w dziwnych i okrutnych czasach zarazem. Jest rok 1645. Mija ponad sto lat od czasów, gdy Martin Luter i jego 95 tez wywróciły Europę do góry nogami. Henryk XVIII też już dawno nie żyje (1547). Na Wyspach naradziła się nowa religia – teraz skutki poczynań niemieckiego mnicha widać w losach zwykłych ludzi. Tak łatwo być posądzonym o związki z kościołem rzymskokatolickim. Jakże wielkim oszczerstwem jest słowo „papista”. Wierni nowej religii mieszkańcy działają w imię Boga – czyniąc często zło, straszne niegodziwości. Wojny religijne, które przetoczyły się wówczas przez Europę zbierały okrutne żniwo. Anglia ma już za sobą waśnie religijne, anglikanizm zdaje się mieć ugruntowaną pozycję. Tymczasem odżywają w ludziach jakieś złe demony, potrzeba gnębienia innych. Zaczyna się polowanie na czarownice. Jak w średniowieczu – aż trudno w to uwierzyć. Tak łatwo zostać posądzonym o czary: wystarczy krzywe spojrzenie, niedobre słowo, plotka – i już zaczynają się oskarżenia. Są jak kula śniegowa spadająca ze zbocza góry – tak trudno ją zatrzymać. Doświadcza tego Alice starsza siostra Matthew Hopkinsa, która po tragicznej śmierci męża Josepha wraca w strony rodzinne. Jest zdana na łaskę brata, z którym w dzieciństwie się przyjaźniła, a który nie zaakceptował jej małżeństwa. Czuć chłód w relacjach, zimne przyjęcie po długim niewidzeniu się naprawdę przeraża. Brat – teraz bardzo bogaty urzędnik specjalizuje się w … wykrywaniu czarownic. Stosuje tortury, wszystkie plotki i pomówienia często zawistnych albo rozeźlonych sąsiadów, traktuje bardzo poważnie – co doprowadza do skazania na śmierć ponad stu czarownic w okolicy.  Postać łowcy czarownic – jak się okazuje (o zgrozzzzo) jest autentyczna. Autorka natomiast przyznaje się do stworzenia postaci fikcyjnej rzekomej siostry Matthew. Myślę, że to ciekawy zabieg – spojrzeć na całą sytuację jako obserwator – w dodatku kobieta żyjąca w tak ciekawych, niebezpiecznych czasach. Ciekawa jest sama fabuła – pokazać nam, dzisiaj po latach, jak wyglądały prześladowania, procesy. W końcu: jak reagowała gawiedź żądna sensacji, krwi i emocji. To również ciekawy obraz kobiety, która bez swoich pieniędzy zdana była na łaskę i niełaskę bliskich. Nie miała nic do powiedzenia. Musiała ślepo wykonywać polecenia mężczyzn, a każde słowo sprzeciwu wywoływało konflikt. Jeśli lubicie wyprawy do przeszłości, historię z domieszką grozy, interesują Was losy kobiet w dawnych czasach – to polecam:)

Wydawnictwo Prószyński S-ka

środa, 17 października 2018, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/10/26 08:29:31
Super, ciekawa pozycja książkowa. Teraz przeglądam właśnie jakieś fajne pozycje książkowe dla synów i dla mnie i bardzo dużo ciekawych masz tutaj recenzji. Super.