Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Przygody młodego podróżnika - David Attenborough

Tego nazwiska nie trzeba chyba bliżej przedstawiać. David Attenborough - znany reżyser filmów przyrodniczych, podróżnik, pisarz. Takich filmów, od których nie można się oderwać: świetne zdjęcia, podejmowanie trudnych i nowych tematów. I ten głos – męski, jednocześnie ciepły, którego chce się słuchać. Bo nie tylko treści są ważne, ale i lektor. I wiek, którym obdarzyła go natura – 92. Dobry pomysł, by podzielić się swoim życiem, doświadczeniami i przeżyciami. Zresztą, przyznaję, lubię podglądać czyjeś życie – ale tylko w książkach. W codzienności nie mam na to ani czasu, ani ochoty – jest przecież tyle fajniejszych zajęć.

Sir David Attenborough związany od 1952 roku z telewizją BBC, która miała w tym właśnie czasie zaledwie 10-letnie doświadczenie w przygotowywaniu programów. Przecież zaledwie kilka lat temu skończyła się wojna – kto myślał wówczas o telewizji dla ludzi i programach rozrywkowych? Tymczasem okazało się, że pewne eksperymentalne filmy kręcone przez przyrodników żyjących w egzotycznych krajach budzą euforię i ogromne zainteresowanie widzów i że jest to nisza, którą należałoby wypełnić. Programy nadawane na żywo, małe fundusze, aktorzy wygłaszający swoje kwestie z pamięci, politycy tracący swoje dobre nazwisko na oczach tysięcy przed ekranami – tak można w skrócie podsumować telewizję brytyjską tamtego okresu. Do tego dochodziły programy przyrodnicze ze zwierzętami – na żywo, w studiu. Niekiedy główni bohaterowie nie spełniali oczekiwań prowadzących. Zwierzęta, i mniejsze i większe, uciekały, chowały się w kątkach i zakątkach pomieszczeń telewizyjnych często nieprzystosowanych do wizyt menażerii. I w środku tych wydarzeń mniejszego i większego kalibru, on – znany niewielu, zaledwie 26-letni, z małym doświadczeniem, absolwent studiów zoologicznych. To właśnie wtedy rodzi się pomysł ambitniejszych programów przyrodniczych, chęć pokazania ludziom dalekiego świata i jego mieszkańców. BBC i londyńskie zoo chcą ze sobą współpracować. Ekspedycja ma zagwarantować zoo nowe zwierzęta, natomiast telewizja ma mieć z tych podróży ciekawy materiał. Ta książka to zapiski z wyprawy do Ameryki Południowej i do Azji – i to zaledwie do wybranych rejonów. Możliwość poznania fauny i flory nienaruszonych jeszcze przez białego człowieka, dziewicze miejsca, mieszkańcy tych rejonów, którzy często po raz pierwszy widzieli białych i nowinki techniczne w postaci kamery i aparatu fotograficznego. Wśród nich niekiedy również potomkowie osadników europejskich, którzy z pewnych przyczyn osiedlili się w egzotycznych krainach. Wśród opisywanych gatunków, na których David Attenborough koncentruje się przede wszystkim, jest wiele dziś takich, które są zagrożone wyginięciem. Na podstawie tej książki widać, jak świat w ciągu ponad 60 lat się zmieniał. Jak zmieniali się ludzie, którzy kiedyś odziani w prymitywne ubrania, dzisiaj noszą jeansy i t-shirty. Oczywiście te wspomnienia to nie tylko zwierzęta. To też ludzie, z którymi autor współpracował, to też trudności w kręceniu materiału i łowieniu zwierząt. Bo jak się okazuje, nawet szerokość taśmy mogła stać się przyczyną konfliktu i powodem do zwołania narady ważnych osobistości z TV. To też szukanie kompetentnych osób, na których można polegać na wyprawie (jak choćby kamerzysta czy dozorca zwierząt), opisy krajobrazów, ciekawostki. Jak wielkim przeżyciem musiało być odkrycie tajemniczych malowideł na klifie w Gujanie. Zostawione odciski dłoni pozostawione najprawdopodobniej przez praludzi wiele tysięcy lat temu. Niesamowite.

Książka ma w sobie coś z gawędy. Dziś jest tak, że chcemy widzieć świat nie swoimi oczami lecz obiektywami aparatów, telefonów komórkowych. Jaką fotograficzną pamięć musiał mieć autor, jaki dar opowiadania, że i po latach (ponad pół wieku) potrafi odtworzyć przeżycia i widziane obrazy. Miał oczywiście do dyspozycji sprzęt, ale nie sądzę, by wszystko fotografował w takich ilościach jak czyni to obecnie przeciętny Kowalski. Coraz więcej ludzi podróżuje po świecie, lecz coraz mniej mają oni do powiedzenia. Niekiedy ma się wrażenie, że ktoś jedzie w świat po to tylko, by napisać książkę. Potem powstają zaledwie relacje z podróży, suche, nie wywołujące emocji. Tak w tym przypadku nie ma. Bo trzeba mieć coś do przekazania.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

środa, 07 listopada 2018, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: