Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
niedziela, 25 stycznia 2009

W tej powieści znalazłam wszystko to, co według mnie dobra książka tego gatunku  powinna sobą reprezentować: wartką akcję, wielką historię w tle, ciekawie zarysowane sylwetki bohaterów, odpowiednią dozę sensacji i emocji, trafną obserwację społeczną, a przede wszystkim ciekawy styl pisarski. Da Chen snuje swą opowieść bardzo sugestywnie, realistycznie i bez uproszczeń. Bracia pochłonęli mnie bez reszty- ot tak, po prostu:)

Tytułowi bracia- Shento i Tan, mają wspólnego ojca i minie dużo czasu, nim dowiedzą się o swoim istnieniu. Jakże inne są środowiska, w których wzrastają obaj chłopcy.  Shento przychodzi na świat w momencie, gdy jego matka rzuca się w ramiona Śmierci. Oderwane od pępowiny niemowlę ląduje na rozłożystych gałęziach drzewa herbacianego. Mały bękart znajduje miłość w domu wiejskiego znachora i jego żony. Wojna z Wietnamczykami oddala Shento od przybranych rodziców na zawsze. Tan- dziecko z prawego łoża, wnuk dwóch szacownych ministrów w rządzie Mao, otoczony dobrobytem i przywilejami, dopiero w wieku 18 lat ma możliwość poznania prawdziwego oblicza Chin. Nadchodzi moment, gdy losy obydwu chłopców krzyżują się, a oni sami obdarzają miłością te samą dziewczynę- sierotę Sumi. Akcja książki rozgrywa się na przestrzeni 40 lat. Chłopcy przychodzą na świat w 1960 roku. W tle rewolucja kulturalna, życie biedoty na prowincji i bogactwo uprzywilejowanej klasy rządzących w Pekinie, walka o utrzymanie władzy. Powieść została bardzo ciekawie skonstruowana- bieg wydarzeń poznajemy na zmianę z perspektywy każdego z braci. Każdy z nich mówi o swoich uczuciach, każdy inaczej interpretuje otaczający świat i ludzi.

Da Chen spędził lata swojego dzieciństwa i młodości z dala od cywilizacji, na prowincji. W książce niezwykle sugestywnie opisuje najdalsze zakątki Wielkiego Kolosa:

Nad zatoką Lu Ching zmiany nie były stałym elementem życia- w przeciwieństwie do stagnacji. Od tysięcy lat mieszkańcy wioski czcili to samo morze, te same góry i tę samą ziemię, która stworzyła tło dla ich domów. Ludzie kiepsko znosili tam okazjonalne zmiany życia: radzenie sobie z nowością było dla nich równie trudne, jak trawienie popsutej ryby, która wykręcała kiszki. (str. 225)

Autor przybliża mentalność mieszkających tam ludzi, tak obcą nam, mieszkańcom Starego Kontynentu. „Nic bardziej błędnego niż oceniać Chiny podług norm europejskich”- przypomniał mi się podczas lektury aksjomat MACARTNEYA.

Okoliczni mieszkańcy nie wierzyli w kształcenie dziewcząt. Kobiety były własnością swoich ojców, dopóki nie znalazły męża, do którego należały po ślubie. W przypadku niefortunnego wdowieństwa stawały się własnością swoich synów, którzy dyrygowali nimi i wykorzystywali je, dopóki nie umarły. Kobiety były tu po to, aby pocić się, cierpieć i mimo wszystko umierać w poczuciu szczęścia. Kształcenie tych istot byłoby zupełną stratą czasu. (str. 195)

 Talent i literackie wyczucie autora dostrzegła krytyka, a kilka gazet, w tym The Washington Post okrzyknęło tę powieść najlepszą książką roku 2006. Bracia to wspaniała powieść, którą chciałabym polecić tym , którzy chcieliby przenieść się w inną kulturę, zapomnieć o świecie, zaczytać się do świtu. Naprawdę na to zasługuje.  

Ilustarcje jak spod igły- uszyte przez włoską ilustratorkę- Beatrice Alemagna- wyzwanie dla małego czytelnika na najwyższym poziomie. Wszystko to w nietuzinkowej książce- Mój ukochany- recenzja na blogu- Półeczka z książkami

sobota, 24 stycznia 2009

Kilka nowości, które zwróciły moją uwagę  i które chciałabym koniecznie przeczytać:)

 

Ładne duże amerykańskie dziecko- Judy Budnitz (Znak)

Na ile sposobów można opowiedzieć prawdziwą historię o współczesnym świecie? I czy przypadkiem nie podchodzimy do tego zbyt poważnie?

Ładne duże amerykańskie dziecko postanowiło przyjść na świat w wolnym, idealnym świecie, więc jego matka przez pięć lat odwleka poród. Na jedną z wysp, zamieszkaną wyłącznie przez kobiety z dziećmi, pewnego dnia trafia mężczyzna, który nawet w najgorszych snach nie spodziewał się zgotowanego mu przyjęcia.
A na pewnej farmie zamiast kur hoduje się przedstawicieli handlowych. Tylko po co?

W opowiadaniach Judy Budnitz nie istnieją żadne zasady ani reguły - tutaj osią rzeczywistości jest śmiała wyobraźnia i zaskakujące przeplatanie się magii i codzienności. To, co realne, zostaje zniekształcone, wykrzywione, ubarwione tak, aby czytelnik mógł spojrzeć na świat oczyma jednej z najoryginalniejszych współczesnych pisarek.
  

Dziesiąta symfonia- Joseph Glinek  (Muza)

 Młody hiszpański muzykolog Daniel Paniagua bierze udział w koncercie, podczas którego zostaje wykonana rekonstrukcja pierwszej części X Symfonii Ludwiga van Beethovena i zaczyna podejrzewać, iż autor tej rekonstrukcji, Ronald Thomas, być może jest w posiadaniu oryginału dzieła. Wkrótce Thomas zostaje bestialsko zamordowany - mordercy odcinają swojej ofierze głowę, na której jest wytatuowana sekwencja muzyczna. Daniel Paniagua zostaje wciągnięty w wir zaskakujących wydarzeń, piętrzących się zagadek, tajemniczych przypadków, które kolejno odsłaniają nieznane fakty z biografii Ludwiga van Beethovena 

   

Jestem tu od wieków- Mariolina Venezia  (WAB) 

1861 rok, włoskie miasteczko Grottole. Bogaty gospodarz Francesco Falcone otrzymuje dwie wiadomości - dobrą i złą. Pierwsza dotyczy narodzin syna. Druga - utraty zapasów: krzyki jego rodzącej żony sprawiły, że popękały dzbany z oliwą. Czy to zwykły przypadek? Wydaje się, że nad rodziną ciąży klątwa...
Albina, jedna z siedmiu córek don Francesca, nie może poślubić ukochanego barona, dopóki najstarsza z sióstr nie wyjdzie za mąż. Ta jednak ucieka z domu i wiąże się z księdzem, co wywołuje skandal. Zdesperowana Albina decyduje się na małżeństwo z szewcem. Nienawidzi siostry i prowadzi cichą wojnę z mężem, którym gardzi. Jej wnuczka Alba będzie obsesyjnie pragnęła odkupić winy swoich krewnych. Gioia, praprawnuczka Francesca, w latach siedemdziesiątych zaangażowana w działalność radykalnych ruchów lewackich, opuszcza swoją paryską mansardę, by po długoletniej rozłące spotkać się z krewnymi. I opowiada dzieje rodu - historię rodziny, historię kobiet. O skomplikowanych relacjach międzyludzkich, o poszukiwaniu szczęścia, życiowych wyborach, o żartach losu i dziwnych zbiegach okoliczności.
   

Czerwony rower- Antonina Kozłowska  (Otwarte) 

Historia dorastania i dziewczęcej przyjaźni - przyjaźni "na śmierć i życie", choć niełatwej, pełnej konfliktów i rywalizacji. Opowieść o kobietach z poplątanymi życiorysami i bliznami, jakie zostawiło życie. Prawdziwa, ale i bolesna. Poruszająca.

Karolina - córka ubeka, dziennikarka. Beata - wnuczka bogatych dziadków, żona biznesmena. Gośka - córka badylarza, dziś szczęśliwa żona i matka. Znają się od czwartej klasy podstawówki, razem dorastały. Przeszłość je naznaczyła i wciąż rzuca cień na ich dorosłe życie. Kiedy ich dawny sekret może wyjść na jaw, wracają wspomnienia... Łączy je przyjaźń. A może tylko tajemnica z przeszłości i poczucie winy? 
  

Twierdza- Antoine de Saint- Exupery  (Muza) 

Twierdza jest ostatnią książką Antoine'a de Saint-Exupéry'ego, który uważał ją za dzieło swego życia. Nie zdążył jednak jej ukończyć. Została wydana pośmiertnie w roku 1948. Jest to utwór wyłącznie medytacyjny, zawierający summę doświadczeń i przemyśleń autora na temat nurtujących go problemów, a zwłaszcza relacji jednostki z sobą samą, społeczeństwem oraz Bogiem. Czerpiąc z tradycji i doświadczeń klasycznego humanizmu, Saint-Exupéry ukazuje tu najpełniej swoją filozofię stawania się i wzrastania człowieka, który rezygnuje z łatwej formy szczęścia, by osiągnąć wartości nieprzemijające i wypełnić swe powołanie do wielkości. Ten traktat moralny wzniosłością tematyki i muzycznością stylu przypomina wspaniałą prozę biblijną. Pisarz nadał książce formę utopii filozoficzno-społecznej: władca idealnego królestwa Berberów chce zbudować w sercu pustyni pewien społeczny ład, formę harmonijnej cywilizacji, w której jednostka - poprzez pracę oraz więzy ze światem i ludźmi - znalazłaby sprzyjający klimat do wydobycia z siebie wszystkich duchowych możliwości. Głównym celem władcy wznoszącego ową "twierdzę" jest więc człowiek, którego trzeba ukształtować, aby mógł stawić opór grożącym mu niebezpieczeństwom.   

Wyrwane z pustki- Włodzimierz Kruszona  (Replika)

Wyrwane z pustki to opowieść o mieszkańcach Kolbergu (dzisiejszego Kołobrzegu) na przestrzeni prawie 200 lat. Dzieje bohaterów poznać można m.in. z listów do przyjaciół, pisemnych zeznań świadków, z dziennika pewnego dwunastolatka, ze spisywanych wspomnień, opisów fotografii, treści pozdrowień na kartkach pocztowych. Mieszkańcy Kolbergu - najpierw Niemcy, później Polacy - nierozerwalnie złączyli swe losy z miastem, a ich szczęście i łzy ozdabiały je na przestrzeni lat w sposób równie ważny, jak odbudowywane kamienice, projektowane drogi i oczyszczane plaże. Złożone losy splecionych ze sobą rodzin, dopełniające historię niemiecko-polskiego miasta, to ważne i piękne uzupełnienie znanej nam historii Polski ostatnich lat. 

Ostrygojagody- Susan Fletcher (Muza ) 

Amy leży pogrążona w śpiączce. Jej starsza siostra, Moira, przychodzi do niej wieczorami i siada przy łóżku w szpitalnym pokoju o zielonych ścianach. Wyznaje swe winy. Przyznaje się do dziecięcego egoizmu, którym głęboko zraniła całą rodzinę, do okrucieństwa jakiego doświadczyła w szkole z internatem, do złych emocji, które nosi w sobie. Wie, że była niedobrą córką i niewierną żoną. Lecz dopiero przy łóżku nieprzytomnej Amy uświadamia sobie to, co najważniejsze: była okrutną siostrą i właśnie jej okrucieństwo przywiodło tutaj je obie.

 

piątek, 23 stycznia 2009

Tradycyjne weekendowe porządki wielkopolskie zaczynam zawsze od … zaprowadzenia ładu na półkach z książkami.  No, może to za dużo powiedziane- ale zawsze muszę tam zajrzeć, coś przestawić, dołożyć, upchnąć. Chyba że na podłodze walają się stosy klocków moich dzieci- wówczas robię wyjątek. Nałóg to nałóg, nic na to nie poradzę. Rasowe molice książkowe tak ponoć zresztą mają. Najgorzej jest wówczas, gdy przez przypadek natrafi się na coś baaaardzo ciekawego. Wkładasz gdzieś swoje słodkie rączęta i natrafiasz na coś, czego wieki już nie widziałeś, zapomniałeś, że w ogóle masz. Wtedy człowiek chcąc nie chcąc ląduje w fotelu, z nogą przewieszoną bezładnie przez oparcie, z kręgosłupem wywiniętym w dziwny es-flores, grunt to żeby było wygodnie- na bóle dobre są masaże, tabletki i pływanie. I oczywiście-najpierw obowiązek potem przyjemnośćJ Sprzątanie może poczekać. Dziś na taki przykład zaciekawił mnie mały żółtawy strzępek papieru wyglądający ciekawie z Lekcji niemieckiego Lenza. Rzecz wydaje mi się ciekawa, więc cytuję u dołu.

Błogosławieństwo irlandzkie

Aby droga twa nie była kręta,

Aby wiatr wiał ci zawsze tylko w plecy,

Abyś czuł blask słońca na twarzy,

Aby ciepły deszcz rosił twoje łąki;

I dopóki się nie spotkamy,

Niech Bóg ma cię w swej dłoni,

Niech opiekuje się tobą i błogosławi,

Niech sprawi, byś ujrzał dzieci swoich dzieci,

Niech w tym życiu mało będzie nieszczęść, a dużo radości,

Niech ci pomocną będzie ręka przyjaciela,

Niech zielona będzie trawa, po której stąpasz,

Niech niebo nad tobą będzie zawsze błękitne,

Abyś zawsze dawał tylko radość,

I cieszył się biciem serca ludzi bliskich.

wtorek, 20 stycznia 2009

To pierwsza z moich książek- jeszcze z dzieciństwa,  które śmiało można zaliczyć do tych apetycznych. Recenzja na blogu Półeczka z książkami:)

poniedziałek, 19 stycznia 2009

 

Na  Wzgórze Nadziei nie poszłam tylko dlatego, że od znajomych usłyszałam niezbyt przychylne opinie- że film jest długi i nudny (w rolach głównych Nicole Kidman, Renee Zellweger ( Oskar za tę rolę), Jude Law). Prawdę powiedziawszy, nawet nie miałam pojęcia, że obraz ten powstał na kanwie powieści - Zimna Góra. Książka wpadła mi w ręce przypadkowo. Zrobiłam przysłowiowe duże oczy widząc na okładce zdjęcia amerykańskich gwiazd i kadr z filmu. Preferuję kolejność- najpierw książka, ewentualnie potem- film:) Połknęłam jak ryba haczyk dość ponętną informację okładkową, jakoby książka ta kilka lat temu podbiła serca czytelników za Wielką Wodą, a potem to już sama przepadłam w odmętach mojego czytelniczego odlotu. Po lekturze nachodzi mnie jednak taka oto refleksja, że film trochę zaszkodził tej książce- która pojawiła się u nas dopiero po hollywoodzkiej premierze. Właściwie przemknęła przez rynek czytelniczy bez specjalnego rozgłosu - a szkoda. Książka naprawdę warta jest uwagi. No i przyznaję- dopiero teraz z prawdziwą przyjemnością obejrzałabym film:)

W tle wojna secesyjna. Bez takiego rozmachu jak w osławionym i nieśmiertelnym Przeminęło z wiatrem. W Zimnej Górze nie ma nużących opisów walk, posunięć taktycznych wielkich przywódców, analiz wojennych i długich wywodów historycznych. Frazier pokazał całą beznadzieję ludzkich zmagań i to, jakie piętno odbija wojna na życiu zwykłych ludzi, dla których często ważniejszy jest uśmiech dziecka i żony, ciepła strawa i suche buty, aniżeli wielkie hasła, w imię których przychodzi im walczyć. Autor nie opowiada się za żadną ze zwaśnionych stron. Wojna to wojna- niszczy, wynaturza, morduje, nie zna litości. W klimacie ciągłych walk, przeciągania liny zwycięstwa raz na strone armii południa raz północy, w oparach smrodu gnijących ran i rozkładających się ciał Inman, żołnierz z Południa, decyduje się na dezercję i powrót do domu. Tym, co go trzyma przy życiu, nadaje mu sens, jest miłość do Ady, córki pastora. Jakże dziwna to miłość- tyle tu niedomówień, marzeń i tajemniczości. Powrót Inmana, wytrwale podążającego w kierunku tytułowej Zimnej Góry, przypomina wędrówkę Odyseusza, pełną niebezpiecznych przygód, pułapek i niebezpieczeństw.

Tym, którzy filmu nie widzieli, nasuwa się zatem pytanie- czy Ada będzie czekać wiernie jak homerowska Penelopa? Młoda dziewczyna nie znająca pracy fizycznej, nie umiejąca gotować, pławiąca się w luksusach, elegancji, rozpieszczana przez ojca, żyjąca w swego rodzaju getcie muzyki, literatury i sztuki, też musi stawić czoła nowej rzeczywistości. Co zmieni w jej życiu pojawienie się Ruby- prostej wiejskiej dziewuchy, trochę nieokrzesanej, a jakże zaradnej- co w tamtych czasach było wielką zaletą charakteru.

Bardzo ciekawi mnie, jak oceniany jest ten film, jakie są odczucia osób, które go widziały.

Polecam tę książkę przede wszystkim tym, którzy nie znają losów bohaterów z filmu. Świetna lektura z wielką historią w tle. Wiadomość dla zainteresowanych- w Merlinie cena ( okładka miękka) 9, 50!!!

Zimna Góra- Charles Frazier- Świat Książki

niedziela, 18 stycznia 2009

Zastanawiam się na czym polega wielkość Lessing. Nobel literacki 2007.  Spotkałam się ze skrajnymi opiniami o jej książkach- od zachwytów począwszy, na obietnicach- że już nigdy więcej- kończąc. Czego oczekujemy od Noblisty w dziedzinie literatury? Grubych ksiąg, ewolucji językowych, wywijasów słowotwórczych zapierających dech w piersiach konstrukcji składniowych, czy raczej refleksji nad światem i człowiekiem? Doris Lessing w niewielkiej książeczce- (zaledwie 174 stron) strzeliła nam takiego rentgena, ukazała takie spustoszenia, jakich dokonał już rak z przerzutami w naszym organizmie, że albo wrócimy do jej książek, szukając dalszej prawdy o sobie, albo z wielkim niesmakiem odłożymy lekturę na półkę, jak pacjent, który kilka minut temu usłyszał szczerą diagnozę od onkologa. Prawda boli, a Lessing delikatna nie jest. Co ciekawe, nie ocenia, nie krytykuje, nie głaszcze, nie daje odpowiedzi na pytania, nie wskazuje tej jedynej właściwej drogi postępowania. A pisze tak, że czytelnik stawia siebie w pewnych sytuacjach, zmusza do refleksji- jak bym się zachował, co bym zrobił, jak zareagował? Wybór należy do nas.

Ben jest dziwolągiem- osiemnastolatkiem z twarzą  trzydziestolatka. Często agresywny, niezwykle czujny jak pies, o lekko pochylonej, barczystej i nadmiernie owłosionej sylwetce. Dobrze widzi w nocy, lubi surowe mięso i słodkie owoce- bardziej przypomina naszych przodków sprzed kilkunastu tysięcy lat, aniżeli współczesnego człowieka. Dziwny wygląd wzbudza ciekawość i powoduje, że wszyscy gapią się bezczelnie na niego, budząc w nim tym samym nieśmiałość, strach, upokorzenie, agresję. W swoim życiu spotyka niestety niewielu przychylnych mu ludzi- prostytutkę Ritę, starszą panią Biggs i Teresę. Reszta dystansuje się od niego, bądź stara się wykorzystać jego naiwność, w celu zdobycia wielkich korzyści majątkowych. Rodzina? Dobre pytanie. Ben boi się jej i unika jak ognia, a samo wspomnienie o niej budzi w nim tylko negatywne uczucia. Gdziekolwiek Ben by się nie znalazł- w Anglii, Francji czy w Brazylii, reakcje ludzi są takie same- ciekawość, obrzydzenie, wykluczenie. A Ben? Mimo swego dziwnego wyglądu, odczuwa miłość, nienawiść, czuje się zraniony. Jest człowiekiem (tak- jest człowiekiem) wrażliwym i uczuciowym, chętnie niosącym pomoc. A jego piękno wewnętrzne, tak dobrze skryte pod budzącą wstręt powierzchownością troglodycznej postury i zmierzwionej czupryny gęstych włosów- odkrywa tak niewielu ludzi, którzy potrafią patrzeć nie tyle oczami co sercem.  Życie Bena ulega zmianie, gdy dowiaduje się, że w  pewnym miejscu są ludzie tacy sami jak on.

Wrażliwemu czytelnikowi książka niewątpliwie na długo wryje się w pamięć- skłoni do refleksji nad jego stosunkiem nad innością, nad tym, co nie odpowiada sztucznym "normom", nad etykietkami, jakie często przykleja się za inny wygląd albo inne myślenie. Szczera ocena swojego postępowania może być co dla niektórych jak kubeł lodowatej wody wylany na zadufane ego. I niech nikt mi nie mówi, że Lessing wielką pisarką nie jest. Maksimum treści- minimum formy. To też świadczy o jej mistrzostwie pióra. Nie każdy to potrafi.

I jeszcze jedna refleksja- trwa właśnie dyskusja, między innymi w Dzienniku, nad kanonem lektur szkolnych. Może warto byłoby co roku wzbogacać tę listę o aktualnego noblistę- Sama przekonałam się, że warto, wybór jest ogromny, kreatywność i pomysły zostawiłabym w gestii nauczycieli. Współczesna  tematyka to dowód na to, że literatura nie jest tylko sztuką dla sztuki, ale tłumaczy świat i pewne zachowania. Może skończyłyby się utyskiwania uczniów, że lektury są nudne i oderwane od rzeczywistości. Może łatwiej byłoby im znaleźć pewne wzorce, autorytety- których często nie znajdują wśród siedemnastowiecznych rycerzy.

Jeżeli kogoś zachęciłam do przeczytania książki Lessing, polecam arcyciekawą recenzję Matyldy o pierwszej części losów Bena - Piąte dziecko. Niestety, ja zaczęłam od końca, z powodu dość prozaicznego- w mojej bibliotece jest tylko druga część. Polecam.

Podróż Bena- Doris Lessing- PIW

Moja ocena 5/ 6

sobota, 17 stycznia 2009

Jeśli ktoś szuka dobrej książki dla pociechy - to polecam przygody dzielnego Okruszka i strachliwego Szczurka. Recenzja na moim blogu o książkach dla dzieci- Półeczka z Książkami.

czwartek, 15 stycznia 2009

Przedwczoraj jadąc samochodem usłyszałam taką oto wiadomość- wrocławscy rodzice mogą korzystać już z całodobowego przedszkola dla swoich milusińskich. Z wrażenia omal nie kropnęłam zielonego nissana wytwornie jadącego przede mną. Zaraz stanęły mi przed oczami takie dobrodziejstwa wynalezione w imię dobra dziecka, przyszłości i ludzkości- jak chociażby metalowy stojak-podajnik do butelki dla niemowląt (by mama nie musiała trzymać dzidziusia- to z czasów PRL), chodziki (w krajach skandynawskich zakazane) i inne cuda. No tak- Pomysłowy Dobromir nie śpi i właśnie wpadł na kolejny "cudowny" pomysł. Nie wziął biedny pod uwagę tego, że u dziecka "być" zawsze bierze górę nad "mieć". Dziecko ma oczywiście apetyty i zapędy na najróżniejsze cuda i zabawki. Wystarczy włączyć reklamy przed dobranocką- od razu pokazuje paluszkiem ekran i krzyczy- Chcę to mieć. Właśnie to przerabiam:) Pierwsze słowo mojego rocznego Mikolaja- Da! Jednak mając do wyboru- nowa najwspanialsza zabawka czy rodzice, czas poświęcony na wspólną zabawę- wybierze oczywiście to drugie. Może biedniej, ale bezpieczniej, ciekawiej, lepiej, czego być może nie rozumieją niektórzy rodzice, gotowi poświęcić wszystko i wszystkich na ołtarzu kariery. Ciekawam bardzo,  jaka instytucja będzie musiała powstać kiedyś w przyszłości, której zadaniem będzie leczenie traumy  przedszkolnej lokatorów tej nowopowstałej instytucji. I obym się myliła. Mój Tomek, na pytanie- Czemu lubisz chodzić do przedszkola? odpowiedział kiedyś, jak na mądrego trzylatka (wówczas) przystało- Bo wiem, że zawsze po mnie przyjdziesz. Daje to do myślenia, oj daje:)

Z przyczyn czysto prywatnych zaczęłam poszukiwania czegoś duńskiego. Podczas ostatniej wizyty Osobników Zaprzyjaźnionych z Danii przy lampce wina padło pytanie o książki. Jakżeby inaczej- u nas zazwyczaj z tematów najróżniejszych: polityczno-społeczno-rodzinno-kulinarno-budowlano-szkolnych i tak wszystkie drogi prowadzą do książek:) Od Jensa usłyszałam o Karen Blixen i Andersenie. Dwa markowe produkty Danii (nie wiem, chyba nie wypada tak pisać o ludziach, ale zaryzykuję). Zaczęłam myszkować, co Dania ma mi jeszcze do dania- i znalazłam książkę- Ukryte wady Elsebeth Egholm. Po tekście z okładki można by sądzić, że to kryminał. jednak zagadka kryminalna, dziwna śmierć dryfującego po rzece noworodka jest tylko tłem i pretekstem zarazem do głębszej refleksji nad swoim życiem, wartościami, nad przeszłością i przyszłością. Trzy przyjaciółki- świętujące urodziny jednej z nich znajdują zwłoki maluszka w balii. Od tej pory nic już nie będzie takie, jak kiedyś. Makabryczny widok wywołuje u każdej z nich wspomnienia z dzieciństwa, ale też skłania do odpowiedzi, co tak naprawdę jest ważne w życiu, kim jest człowiek, z którym dzieli się radości i troski. Czy przyjaciółki pokonają upiory przeszłości, jak zakończy się śledztwo w sprawie śmierci noworodka? Nic nie zdradzę, by nie zepsuć radości obcowania z tą książką. Lektura wciąga od samego początku- a im bliżej końca tym robi się ciekawiej. Na co zwróciłam jeszcze uwagę czytając te książkę, to wyraźnie zarysowane portrety trzech kobiet- silnych, wiedzących czego tak naprawdę chcą, wyemancypowanych. Duńska autorka napisała dobrą książkę dla kobiet- swego rodzaju antidotum na zimowe dołki, babskie dąsy i chimery. Mi pomogło:))) Polecam:)

 
1 , 2