Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
środa, 28 stycznia 2015

Raczej unikam podziałów: dla dziewczynek, dla chłopców. Od czasu do czasu, przyznaję, robię wyjątek. Rzeka Emilii Kiereś to lektura dla wszystkich, ale podsunęłabym ją właśnie i przede wszystkim chłopcom. Można ją taktować jako książkę przygodową – wtedy będzie dla wszystkich. Punkt wyjścia: tęskniąca matka i syn. Ojciec kilka lat temu poszedł na wojnę. Syn nie zna jego oblicza, jak przez mgłę pamięta jakieś ulotne chwile z przeszłości. Kilian ma cel: chce odnaleźć ojca i sprowadzić go do domu. Wtedy odczytać można książkę jako rzecz o przygodzie, poznawaniu nowych ludzi w trakcie wędrówki, odwiedzanie nieznanych miejsc.

Można „Rzekę” traktować też jak lekturę o stawaniu się mężczyzną. To proces długi, niejednolity, trudny. Takiej inicjacji doświadcza Kilian. Chce wspiąć się na Najwyższy Szczyt, aby z góry zobaczyć, czy ktoś nie wraca z wojny. Ta kilkudniowa wycieczka samoistnie przeistacza się w wielomiesięczną podróż w nieznane, pełne niebezpieczeństw, zimna i głodu, pozbawione wszelkich wygód.  To w końcu wędrówka do samego siebie, poznawanie wnętrza, nabieranie doświadczenia, poszukiwanie tego, co ważne. To nauka dokonywania wyborów – nie zawsze właściwych, i płacenie za łatwowierność i głupotę. Stawanie się mężczyzną to żmudny proces. W Kilianie zachodzą zmiany na wielu płaszczyznach: ciało, emocje, duchowość poddają się powolnej obróbce. Tytułowa rzeka staje się symbolem życia człowieka, pełnego zakoli i zakrętów, niebezpiecznych postrzępionych brzegów i pięknych, zapierających dech w piersiach widoków. Gdzieniegdzie przez głowę przemyka heraklitowskie: panta rei. Nie wolno dwa razy wchodzić do tej samej rzeki – czego doświadcza Kilian, płacąc za to wysoką cenę: wyobcowaniem, samotnością, pogardą innych.

Taki motyw jest na początku każdego rozdziału. (blog Autorki)

Książka, w której jest czas na odpoczynek, refleksję. Bohater niespiesznie posuwa się naprzód. Dużo miejsca autorka poświęciła opisom krajobrazów i przeżyć wewnętrznych. Niewiele tu dialogów – a jeśli są – to konkretne, w określonym celu. Nikt tu nie puszcza słów na wiatr. Każde wypowiedziane słowo jest ważone i przemyślane. Nie znajdziecie tu nagłych zwrotów akcji. Dla mnie osobiście to literacka perełka. Tekst dopieszczony od a do zet. I to przesłanie – o rzeczach, które są w obecnej chwili niezbyt modne: honor, odwaga, miłość, szacunek. Książka trochę nie z tego świata – właśnie dlatego piękna. Przeczytałam najpierw sama, teraz czytam synom na głos. Bardzo się podoba. A ja cieszę się z obcowania z pięknie napisanym tekstem.

 

Wiek 8+

Wydawnictwo Akapit - Press

wtorek, 20 stycznia 2015

Książki, które pomogą uchwycić ulotne momenty. Te, które się jeszcze pamięta, ale które mogą odejść w zapomnienie. Bezpowrotnie. To książki, które zmuszają (to niepoprawne słowo, wiem – ale akurat w tym przypadku – w pozytywnym znaczeniu) do otwierania szufladek pamięci, wytężania umysłu, by sobie przypomnieć, przenieść się do przeszłości. Zapiski babci, zapiski dziadka: Jaki/ jaka był/a, kiedy był/a mały/a, nastoletni/a, jakie miał/a marzenia, jakich kolegów i koleżanki. To możliwość opisania życia w dawnych czasach, najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa, sposobów wychowywania dzieci, ulubionych potraw, świąt i uroczystości rodzinnych, ulubionych zabawek, zabaw, członków rodziny, głupot, strachów, wyglądu, książek, muzyki, filmów, Baaa - pocałunku, zaręczyn, ślubu. To też próba uchwycenia informacji o rodzicach dziadków, które wydają się niekiedy tak odległe, jak wiadomości z najdalszej przeszłości. A przecież takie nie są. Książka do napisania przez ukochane, bliskie osoby. Będzie miała to COŚ – serce i duszę. I będzie miała konkretnego czytelnika, bo z myślą o nim powstanie.

Książka jest ładnie wydana – będzie na pewno pamiątką na długie lata, cieszącą oko. Papier nie kredowy, idealny do pisania, z wydzielonymi miejscami na zdjęcia, na odpowiednie notatki, gdzieniegdzie gustowne ornamenty. Myślę, że forma tych książek motywuje do działania, bo podarowanie pustego notatnika rodziłoby wiele pytań i wątpliwości: o czym pisać, jak, co ważne, a co nie, co przemilczeć???  Puste kartki niektórych onieśmielają – nie każdy dziadek czy babcia ma naturę kronikarza rodzinnego, Koszałka Opałka. Pytania pomagają, poszczególne działy pozwalają odkryć  nowe pokłady wspomnień. Autorzy prowadzą przez meandry pamięci, podpowiadają, dotykają wielu aspektów życia codziennego dotyczącego konkretnej osoby, ale też minionych czasów. Książki, które są, a jednak jeszcze ich nie ma – do uzupełnienia, notatek, zapisków, wspólnego pisania, pochylenia się nad historią – tym razem – rodzinną.

Cudny pomysł na prezent! Dla wszystkich:)

 

W książce dla dziadka znajdziecie następujące rozdziały (w babcinej wersji podobne - z punktu widzenia babci):

Drzewo genealogiczne

O mnie

Moi rodzice

Dziadkowie ze strony mamy

Dziadkowie ze strony taty

Szkoła

Dorastanie

Studia/ praca

Twoja babcia i ja

Moje dzieci

Twoja mama/ Twój tata

Moje wnuki

Inne wspomnienia

 

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 18 stycznia 2015

Nawet nie podejrzewałam Agathy Christie o takie wynurzenia filozoficzno - egzystencjalne. Liczyłam na dobry kryminał - w doborowej obsadzie: Gosztyła, Opania, Kołbasiuk, Ferenc. Wiało nudą, nie było wątku kryminalnego. Była za to tęsknota człowieka za wyższymi wartościami, za lepszym życiem, nie na tym padole. Nie miałam ochoty na smęcenie - więc mi się nie spodobało. Może to przez moje nastawienie, dreszczyk emocji i oczekiwanie - cóż będzie tym razem? 

Wydawnictwo Mozaika

czas odtwarzania ok. 40 min. (słuchowisko)

 

piątek, 16 stycznia 2015

Wysłuchałam z przyjemnością - dość ciekawa intryga kryminalna, dobre wykonanie. Szczerze przyznaję, że uwielbiam słuchać Krzysztofa Gosztyły. To mój mistrz słowa, lektor numer 1. Mimo że w słuchowisku biorą udział również Marian Opania, Krzysztof Kołbasiuk, Andrzej Ferenc - to przy Gosztyle gdzieś giną. Nie opiszę fabuły z nazwiskami, bo najzwyczajniej w świecie nie chce popełnić gafy ortograficznej. W skrócie - bogata angielska dama jest u schyłku życia, jej zdrowie w ostatnim czasie też się pogorszyło. W związku z tym, że lady żyje samotnie, postanawia zapisać w testamencie młodemu człowiekowi z rodziny cały swój majątek. Dżentelmen ów chce, by cioteczka swoje ostatnie chwile życia spędziła w miłej atmosferze, dlatego prezentuje jej cud techniki - radio. 

Nie jest to klasyczny audiobook, lecz słuchowisko. Wprawdzie nie powala ono na kolana - Christie miała zdecydowanie mocniejsze tytuły, ale słuchało się - jak już to wyraziłam u góry - z przyjemnością. Trwało niedługo. Piekłam w kuchni ciasto i słuchałam:) Czas ok. 30 minut+.

 

Wydawnictwo Mozaika

środa, 14 stycznia 2015

Zbiór zabawnych opowiadań, które zawierają różne ciekawostki i wyjaśniają zagadkowe twierdzenia i zjawiska. Są wplecione w różne historie, których bohaterami są najczęściej dzieci mniejsze i większe. Nie są one (ciekawostki) w centrum uwagi, pojawiają się niby przypadkiem, są w tle, nie jest im poświęcony cały rozdział. I tak np. w opowiadaniu: A mówią, że Indianie zawsze jeździli konno!! rzecz się kręci wokół filmu o Indianach i Wikingach, który zamierza obejrzeć dwójka przyjaciół Grześ i Staś, gdy tymczasem film ów jest przeznaczony dla starszych widzów. Co zrobić, by młodszy brat Grzesia Piotruś nie wygadał wszystkiego rodzicom? Kwestia poprawności historycznej wynikła przypadkiem - z zaskoczenia i z humorem.

To już czwarta część udanej serii: Historyjek dla ciekawskich dzieci. Tutaj, oprócz tego, że poznacie masę najróżniejszych dzieciaków z pasją, ciekawych świata, będziecie mogli sprawdzić, czy faktycznie kropki zdradzają wiek biedronek, czy czytając pod kołdrą można zepsuć sobie wzrok, czy Ziemia faktycznie jest kulą i czy kruki są wyrodnymi rodzicami. Po co wikingom hełmy z rogami i czy Mikołaje z czekolady po sezonie bożonarodzeniowym przerabiane są na zajączki wielkanocne. Poznacie tajemnicę frytek, piramid, szczypawek, połkniętej gumy do żucia, bakterii, keczupu, zeza, słoni, dżdżownic, Kosmosu i pszczół. Oczywiście - nie wszystko - od A do Zet. Zagadnienia potraktowane są wybiórczo. Co ciekawe autor próbuje, może nie tyle, że obalić, ale na pewno wyjaśnić utarte stereotypy, jak choćby ten, że połknięta guma do żucia może przykleić się do żołądka. Albo ten: nie wolno robić zeza, bo oczy mogą zostać w takiej pozycji na zawsze (obydwa to strachy prywatne mojego dzieciństwa:))

Wiedza przekazywana jest tutaj jakby mimochodem. Najważniejsze są zabawy, zainteresowania i codzienność rówieśników. To ciekawy zabieg, by pokazać, jak nauka może stać się elementem naszego zwykłego życia, tematem rozmów z przyjaciółmi i rodziną. To w końcu wymiana informacji, dzielenie się doświadczeniami i wiedzą. Może nagle zainteresować przysłowiowa pierdółka, jakiś szczegół, coś - na co inni nie zwracają w ogóle uwagi. A już na pewno nie dorośli - bo czy ktokolwiek KIEDYKOLWIEK z nas zastanawiał się nad tym, czy słonie faktycznie boją się myszy?

Książka jest ładnie wydana, co rusz pojawiają się bohaterowie, ilustracje jako dodatek, nienachalne, w stonowanych kolorach - wszystko z umiarem. Tekst dominuje zdecydowanie. Spodoba się małym ciekawskim, a być może i wywoła rodzinną dyskusję - jak u nas - czy ilość kropek zdradza wiek biedronek;)

Wiek 5+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 



wtorek, 13 stycznia 2015

Wybrane zagadnienia dla najmłodszych ze Starego i Nowego Testamentu. Przystępnie i krótko opisane, bogato zilustrowane. Stworzenie świata i człowieka, Arka Noego, Wieża Babel, Abraham i Izaak, Jakub i jego syn Józef, niewola egipska, Mojżesz, plagi, przejście przez Morze Czerwone, dziesięć przykazań, Samson i lew, Dawid i Goliat, sprawiedliwy Salomon, Jonasz. W Nowym Testamencie mnóstwo informacji na temat życia i działalności Chrystusa.

Książka kolorowa, ilustracje niekiedy mniejszego formatu, innym znów razem na całą stronę. Pod nimi krótkie teksty - dwa, trzy zdania. 

Dane wydarzenie biblijne, postacie są potraktowana skrótowo, bez zbędnych dłużyzn i opisów. Na pewno całość będzie dobrą okazją, by zainteresować dzieci Biblią i religią. 

Na końcu niespodzianka dla małych majsterkowiczów - Pomysły na święta. Dzieci dowiedzą się jak zrobić bożonarodzeniową gwiazdę, szopkę i wielkanocnego zająca. Dobra okazja, by pobyć razem:)

Wiek 3+

Wydawnictwo Olesiejuk

czwartek, 08 stycznia 2015

Z wiekiem przyjaźniejszym okiem spoglądam na klasykę. A do takich książek niewątpliwie należy powieść Kennetha Grahame’a. Sędziwa staruszka, dokładnie osiem lat starsza od Kubusia Puchatka – znacznie popularniejszego (za sprawą Disney’a i milionów gadżetów rozsianych po całym świecie). Czy taka książka może jeszcze zainteresować, spodobać się? Wydawca  uparcie twierdzi, że tak, bo właśnie ukazała się w nowej szacie, z kolorowymi ilustracjami....

Czy „O czym szumią wierzby” mają szanse przebić się do naszej świadomości?

To świat, którego już nie ma. A może jest, tylko powoli ginie… Czterech czterołapych dżentelmenów posiadających cechy ludzkie: Kret, Szczur, Borsuk i Ropuch. Hm…. Wiem, wiem – ten ostatni ma niezły charakterek, czasem lekkomyślny, egoistyczny osobnik, ale przecież sympatyczny. Ale pozostała trójka? – nic dodać nic ująć. W Ropuchu pewnie niejeden z nas odkryje swoje dziecko – czasem krnąbrne, uparte, przemądrzałe. Od pozostałych dżentelmenów pewnie można wiele się nauczyć.

To mądra opowieść o przyjaźni, która mimo wielu trudnych sytuacji trwa i jest wierna. Stosunek rezolutnej Trójki do lekkoducha Ropucha pokazuje dzieciom, że dobrym słowem, gestem, cierpliwością można zmienić drugą istotę na lepsze.

Książka działa na wyobraźnię. Kret i Borsuk pomieszkują sobie w norkach, Ropuch w Ropuszym Dworze (Najpiękniejszy dwór na całym Brzegu rzeki). Mają meble jak ludzie, łódź i samochód, wóz i konia, jeżdżą pociągiem, ba – obchodzą święta.  Taki ludzki świat w miniaturze. Życie toczy się swoim torem, spokojnie, jak to zwykle na angielskiej prowincji (no, z wyjątkiem kryminałów pani Christie), mijają kolejne pory roku, bez większych sensacji – choć tu muszę przyznać, że Ropuch nie próżnuje. Do czego zmierzam. Mimo nowego tłumaczenia nie da się ukryć, że to powieść staroświecka. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji, które mają trzymać młodego czytelnika w ustawicznym napięciu. Nawet jeśli coś się dzieje – to z pewną angielską flegmatycznością, a dialogi mają często klimat ą-ę – bułkę przez bibułkę. W tej książce trzeba się zanurzyć, zaczytać, rozkoszować pięknym słowem, szacunkiem jakim darzą się nawzajem główni bohaterowie, płynącym powoli jak woda w rzece czasem jaki sobie poświęcają. To wyzwanie dla dzisiejszych czasów, gdzie wszyscy się spieszą – a my rodzice przede wszystkim. W biegu. Tyle że w biegu nie przeczytamy tej książki. Jeśli tak – to niewiele z niej w nas zostanie. I jeszcze jedno – nawet jeśli dziecko umie czytać, nie zostawiałabym go sam na sam z tą lekturą. Nie jest to książka łatwa. Długie opisy przyrody, stanu ducha głównych bohaterów, pomieszczeń, mogą zniechęcić. Jednak gdy mały/ mała leży sobie milutko – cieplutko w wygodnym łóżku i słucha - wtedy jest zupełnie inaczej. I jest szansa, że książka się spodoba. 

 

Na pewno smaczku lekturze dodają ilustracje Ernesta Howarda Sheparda, najbardziej znanego z ilustracji do Kubusia Puchatka. Naprawdę piękne - szkoda tylko, że wypadły w tym wydaniu bardzo ciemne, przez to niekiedy niewyraźne. W internecie można zobaczyć je w wersji czarno - białej, wydają mi się one wtedy wyraźniejsze.

Na pewno warto sięgnąć po tę lekturę - zupełnie inną od tego, co proponuje współczesna literatura dla dzieci - gdzie liczą się akcja, gagi, różne niespodzianki. Może niekoniecznie od razu wystrzały fajerwerków, ale ciągle musi się coś dziać. Chcecie czegoś innego, sięgnijcie po klasykę:)

Wydawnictwo Vesper

poniedziałek, 05 stycznia 2015

Zbiór 23 wierszy - bardziej i mniej znanych. Są takie poetyckie "przeboje" jak Złoty jeż, Dziadzio Mrok, Ciemnego pokoju nie trzeba się bać, Strzeż konika na biegunach, Krasnoludki, Idzie niebo i tytułowe A...a...a....

Ewy Szelburg - Zarembiny specjalnie chyba nie muszę przedstawiać. W latach mojego dzieciństwa czytywana bardzo często - teraz jakby zapomniana. Stąd cieszy mnie wygrzebywanie takich skarbów. Każdy wiersz ma swoją stronę (format A4) i swoją ilustrację, duża czcionka zachęca do samodzielnych prób czytelniczych. Co do ilustracji - nie wszystkie mi się podobają. Zdecydowanie na tak są elementy przyrodnicze: drzewa, kwiaty, owady, koty z okładki z zielonymi ślepiami. Nie podobają mi się księżniczki. W tym przypadku zabrakło tego czegoś. Ciekawe co dzieci na to - to w końcu dla nich ta książka.

Oprócz wymienionych na początku tytułów, w środku znajdziecie jeszcze: A czy znasz ty Bajkę, Zamiast słuchać bajek, Bawiły się liście, Zabawa na stawie, Boża krówka, Świerszczyk, Królewna, Wstań maleńki, Szklana Góra, Szedł Czarodziej, Czerwone butki, Gliniany jeździec, Buciczkowa Wróżka, Jak szło słonko spać, Myszątko i Kołysanka.

Jest w tych wierszach refleksja nad różnymi aspektami życia: zabawą, przyrodą, śmiercią. Dzieci oprócz elementów codzienności znajdą też tutaj baśniowość i magię: złoty jeż z sadu to zaczarowany królewicz, niebo ma w fartuszku mnóstwo gwiazd, królewna jeździ po świecie w złocistej karecie, a Wróżka Buciczkowa wyczynia różne czary. Są tu magiczny spokój, wyciszenie, spokojne rymy i senny rytm. Książka przytulanka - dobra do poczytania przed snem.

Wiek 3+

Wydawnictwo Zysk i S-ka

niedziela, 04 stycznia 2015

Zawsze czekam na kolejną część Jeżycjady z dużą niecierpliwością (Uwaga! w pisaniu "Feblik"). Jak to wytłumaczyć? Wychowałam się na książkach Musierowicz, rosłam razem z bohaterkami, ich problemy były moimi problemami. I chyba nic w tym dziwnego - należę do rzeszy mnóstwa wielbicielek, które tak jak ja, od lat śledzą losy kolejnych pokoleń Borejków, przypominają sobie dawne czasy, chłoną klimat starych kątów i odwiedzają przed laty poznanych znajomych - i w ogóle nie zamierzają z tych książek wyrosnąć. I można się zżymać na to, że w książkach Musierowicz nie ma tego i tamtego, że nie idzie z duchem czasu. Mnie to nie przeszkadza. Lubię przenieść się do świata być może trochę wyidealizowanego, pełnego pozytywnych uczuć i mądrych ludzi, dla których jest ważne być, a nie mieć. Oj długo by pisać.... To dobry świat, z którego się nie chce wychodzić.

W tej części (20-stej!) pierwsze skrzypce gra rudowłosa Ida, która przeżywa kobiece męki wieku średniego. Podczas joggingu rani się w nogę i traci przytomność. Jej wybawicielka, Dorotka Rumianek, jest aniołem - dziewczyną jakby z innej epoki. To dzięki niej Ida trafia na bezpieczną wieś - do starego domu, w którym rządzą dwie pełne werwy charakterne wiekowe kobitki z rodu Rumianków. I choć Ida bierze się za swatanie siostrzeńca Ignasia z Dorotką właśnie, niechcący na horyzoncie pojawia się Józek, syn Idy, który nieźle namiesza w tej historii. Ale nie zdradzam wszystkiego, by nie zepsuć przyjemności czytania.

Tak jak pisałam wcześniej - lubię bohaterów tej serii, lubię Poznań, który odwiedzam od czasu do czasu i przemykam przez Jeżyce, psioczę pod nosem (w normie:) na te wszystkie remonty, które spędzają sen z powiek książkowym bohaterom. I zawsze, kiedy przyjeżdżam do stolicy (mojej) Wielkopolski, gdzieś przez myśl mi przemykają Borejkowie, którzy uczą pozytywnego spojrzenia na świat. Ot tak. I za to prywatnie dziękuję autorce.

Wiek 14+

Wydawnictwo Akapit Press