Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
poniedziałek, 28 stycznia 2019

Są momenty w życiu, w których świetnie się odnajduje ta, a nie inna książka. Którą akurat doskonale rozumiemy, przeżywamy i dzięki temu zapamiętujemy na długie lata. Właśnie jeden z takich momentów nadszedł, a ja znalazłam książkę, która już zawsze będzie mi się z nim kojarzyła. I na odwrót.

7 maja

Kocham mój ogród. Tutaj właśnie piszę w urocze późne popołudnie, odrywana co chwilę od pracy przez bzyczące komary i kuszona do podziwiania przepychu młodej zieleni, którą pół godziny wcześniej zmoczyła zimna ulewa. W pobliżu mnie dwie sowy prowadzą ze sobą długą rozmowę, którą delektuję się tak samo jak śpiewem słowika.

Elizabeth i jej ogród – to książka dobra na wiosnę i na zmiany w życiu. To w dużej mierze powieść z wątkami autobiograficznymi. Autorka kamufluje jak tylko może rzeczywistość i pisze o Gniewnym (mąż), Dzieciach – Kwietniowym, Majowym i Czerwcowym (dzieci własne). I ogród – pierwszoplanowy bohater - jest jak najbardziej prawdziwy - w pruskich Rzędzinach w okolicach Szczecina. To właśnie to miejsce po kilku latach męczącego i jednostajnego małżeństwa z byłym oficerem pruskiej kawalerii odkrywa przez przypadek Elizabeth. I zostaje na długo. Wszyscy jej żałują, że się na tej wsi zmarnuje, że uroda przemija, że nudno jak flaki z olejem, że mąż niedobry – i inne podobne dyrdymały. A Elizabeth jest przeszczęśliwa i o tym szczęściu pisze.  Czasem przyjmuje gości (fajnie, gdy już sobie odjeżdżają), walczy z konwenansami (przecież tyle rzeczy nie wypada robić uczciwej niemieckiej kobiecie), dyskutuje o miejscu kobiety w ówczesnym świecie. Jednak przede wszystkim żyje ogrodem. Angielka urodzona w Nowej Zelandii w 1866 roku chce od życia czegoś więcej niż typowa niemiecka kobieta. W 1907 roku rozstaje się z mężem i  zaczyna sama decydować o swoim losie. Jako ciekawostkę dodam, że jednym z guwernerów jej dzieci w Rzędzinach (wówczas Nassenheide) był Edward M. Forster, autor Pokoju z widokiem.

Piękna książka, gdzie czas płynie powoli, gdzie człowiek nasłuchuje jak trawa rośnie i czuje, jak róże pachną. Świat, którego już nie ma, bo jak czytamy we wstępie, nic po okazałym dworze Arnimów nie pozostało.

Bardzo mi się podobała. W natłoku codziennych spraw, obowiązków będę wracała do niej nie raz. I będę patrzyła, jak będzie rozkwitał mój ogród, na który, również dzięki tej książce, już teraz, bardzo bardzo bardzo się cieszę. Bo za chwilę wiosna:)

Wydawnictwo MG

wtorek, 22 stycznia 2019

Zawsze z przyjemnością zaglądam do książek dla dzieci, które traktują o sztuce. Ta akurat odkrywa tajemnice warsztatu artysty. A ten do stworzenia swojego dzieła potrzebuje oczywiście wyobraźni , talentu, umiejętności. Jednak żaden obraz nie powstałby bez farb. To ciekawe spojrzenie na temat, ponieważ wiele książek traktuje o sztuce w aspekcie poszczególnych epok. Tymczasem poznawanie technik i to w różnych epokach – to naprawdę ciekawy pomysł i swego rodzaju novum jeśli chodzi o książki dziecięce.  Zatem farby – to temat przewodni tutaj. Może to Was zdziwić, ponieważ w wielu książkach o historii malarstwa autorzy zaczynają opowiadać o sztuce ludzi pierwotnych. A skąd niby mieli oni niby wziąć farby? – ktoś zapyta. Przecież to niemożliwe – aż ciśnie się na usta. Tymczasem dzieci dowiedzą się, że również nasi praprzodkowie robili farby sami – z naturalnych barwników występujących w przyrodzie. I ta książka zaczyna się  właśnie od sztuki jaskiniowej. Później jest mowa o akwareli, temperze, freskach, malarstwie olejnym, pastelach, farbach akrylowych i kolażu. W każdym dziale dowiecie się skąd pochodzi nazwa danej techniki, jaki jest skład danych farb (ale tu uwaga – bez nudnawych wywodów – raczej wiele ciekawostek), poziom trudności danej techniki: czy łatwo malować farbami akwarelowymi albo temperowymi. Dalej: właściwości technik: np. malowanie farbami akwarelowymi uniemożliwia zamalowanie nieudanych elementów obrazu., w przeciwieństwie np. do malarstwa olejnego. Podłoża do farb – na czym malowano w różnych epokach, które podłoże jest dobre do danej techniki malarskiej. Materiały: pędzle, substancje do czyszczenia ich, sposoby nakładania farb. W końcu również i przegląd poszczególnych epok – kiedy dana technika była popularna, kto ją popularyzował (np. akwarelę – impresjoniści, freski – Giotto). Jest też dużo reprodukcji – przykładów danej techniki malarskiej. Wśród autorów sami mistrzowie: Dürer, Cezanne, Botticelli, Modigliani, Młodożeniec, Chagall, Kobro, Kandinski i wielu innych. Autorka zwraca uwagę na cechy charakterystyczne danej techniki w poszczególnych epokach: np. świetnie opisano tu sztukę egipską. Poświęca uwagę ikonom średniowiecznym – ciekawe jest znaczenie poszczególnych farb, których używa się przy pisaniu ikon, np. kolor złoty – często dominuje w ikonach i jest to symbol samego Boga. Zwraca uwagę, że w przypadku malarstwa olejnego uzyskiwano efekty dzięki nakładaniu grubych i cienkich warstw farby.

Znajdziecie tu liczne ciekawostki do każdego tematu, np. naskalne animacje ludzi pierwotnych mają wiele wspólnego z filmami animowanymi. Wielu artystów z późniejszych epok (np. ekspresjoniści w XX wieku) wzorowali  się właśnie na pierwotnych technikach: pryskali farby i malowali rękami. Dużo uwagi poświęcono powstawaniu ksiąg w średniowieczu, czyli tzw. iluminatorstwu – temat fascynujący, biorąc pod uwagę to, że księgi były sporządzane ręcznie i na pergaminie. Jak mogła wyglądać mapa odkrywcy Ameryki: Krzysztofa Kolumba, dlaczego Botticelli zniszczył wiele swoich dziel, w jaki sposób Michał Anioł malował freski w Kaplicy Sykstyńskiej? Pytania, pytania – odpowiedzi w środku. Mnie zaciekawiło jedno stwierdzenie z filozofii chińskiej, które mówi o tym, że zła osoba nie jest w stanie wykonać pięknego dzieła sztuki. Czy tak było/ jest w istocie?

Podsumowując: ciekawa książka o sztuce, przejrzyście i zrozumiale napisana, z licznymi konkretnymi informacjami i ciekawostkami. A jeśli ktoś połknął artystycznego bakcyla – może sięgnąć po inną pozycję autorek „Farby, szkicownik artysty”. Tym razem baaaaardzo kreatywną. Ale o tej książce – za chwilę:)

Wydawnictwo Kocur Bury