Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
wtorek, 22 stycznia 2019

Zawsze z przyjemnością zaglądam do książek dla dzieci, które traktują o sztuce. Ta akurat odkrywa tajemnice warsztatu artysty. A ten do stworzenia swojego dzieła potrzebuje oczywiście wyobraźni , talentu, umiejętności. Jednak żaden obraz nie powstałby bez farb. To ciekawe spojrzenie na temat, ponieważ wiele książek traktuje o sztuce w aspekcie poszczególnych epok. Tymczasem poznawanie technik i to w różnych epokach – to naprawdę ciekawy pomysł i swego rodzaju novum jeśli chodzi o książki dziecięce.  Zatem farby – to temat przewodni tutaj. Może to Was zdziwić, ponieważ w wielu książkach o historii malarstwa autorzy zaczynają opowiadać o sztuce ludzi pierwotnych. A skąd niby mieli oni niby wziąć farby? – ktoś zapyta. Przecież to niemożliwe – aż ciśnie się na usta. Tymczasem dzieci dowiedzą się, że również nasi praprzodkowie robili farby sami – z naturalnych barwników występujących w przyrodzie. I ta książka zaczyna się  właśnie od sztuki jaskiniowej. Później jest mowa o akwareli, temperze, freskach, malarstwie olejnym, pastelach, farbach akrylowych i kolażu. W każdym dziale dowiecie się skąd pochodzi nazwa danej techniki, jaki jest skład danych farb (ale tu uwaga – bez nudnawych wywodów – raczej wiele ciekawostek), poziom trudności danej techniki: czy łatwo malować farbami akwarelowymi albo temperowymi. Dalej: właściwości technik: np. malowanie farbami akwarelowymi uniemożliwia zamalowanie nieudanych elementów obrazu., w przeciwieństwie np. do malarstwa olejnego. Podłoża do farb – na czym malowano w różnych epokach, które podłoże jest dobre do danej techniki malarskiej. Materiały: pędzle, substancje do czyszczenia ich, sposoby nakładania farb. W końcu również i przegląd poszczególnych epok – kiedy dana technika była popularna, kto ją popularyzował (np. akwarelę – impresjoniści, freski – Giotto). Jest też dużo reprodukcji – przykładów danej techniki malarskiej. Wśród autorów sami mistrzowie: Dürer, Cezanne, Botticelli, Modigliani, Młodożeniec, Chagall, Kobro, Kandinski i wielu innych. Autorka zwraca uwagę na cechy charakterystyczne danej techniki w poszczególnych epokach: np. świetnie opisano tu sztukę egipską. Poświęca uwagę ikonom średniowiecznym – ciekawe jest znaczenie poszczególnych farb, których używa się przy pisaniu ikon, np. kolor złoty – często dominuje w ikonach i jest to symbol samego Boga. Zwraca uwagę, że w przypadku malarstwa olejnego uzyskiwano efekty dzięki nakładaniu grubych i cienkich warstw farby.

Znajdziecie tu liczne ciekawostki do każdego tematu, np. naskalne animacje ludzi pierwotnych mają wiele wspólnego z filmami animowanymi. Wielu artystów z późniejszych epok (np. ekspresjoniści w XX wieku) wzorowali  się właśnie na pierwotnych technikach: pryskali farby i malowali rękami. Dużo uwagi poświęcono powstawaniu ksiąg w średniowieczu, czyli tzw. iluminatorstwu – temat fascynujący, biorąc pod uwagę to, że księgi były sporządzane ręcznie i na pergaminie. Jak mogła wyglądać mapa odkrywcy Ameryki: Krzysztofa Kolumba, dlaczego Botticelli zniszczył wiele swoich dziel, w jaki sposób Michał Anioł malował freski w Kaplicy Sykstyńskiej? Pytania, pytania – odpowiedzi w środku. Mnie zaciekawiło jedno stwierdzenie z filozofii chińskiej, które mówi o tym, że zła osoba nie jest w stanie wykonać pięknego dzieła sztuki. Czy tak było/ jest w istocie?

Podsumowując: ciekawa książka o sztuce, przejrzyście i zrozumiale napisana, z licznymi konkretnymi informacjami i ciekawostkami. A jeśli ktoś połknął artystycznego bakcyla – może sięgnąć po inną pozycję autorek „Farby, szkicownik artysty”. Tym razem baaaaardzo kreatywną. Ale o tej książce – za chwilę:)

Wydawnictwo Kocur Bury

czwartek, 17 stycznia 2019

Zawsze ciągnęło mnie na Mazury. Początek tej fascynacji miał miejsce w pewien mroźny, zimowy dzień – lata temu. Czasy dzieciństwa. Właśnie wróciłam z biblioteki. Zmarznięta, rozgrzewałam się gorącą herbatą przy radiu, w którym usłyszałam baśń dla dzieci „Czarownica znad Bełdan”. Są rzeczy, których się nie zapomina. I to jest właśnie ta chwila. Brak czasu, spora odległość nie pozwalają, by odwiedzać Mazury dość często, ale od czego są książki? Mazury w książkach Katarzyny Enerlich – bo autorka pochodzi właśnie stamtąd, z Mrągowa. I do tego smaczny – kąsek czyli to, co lubię przede wszystkim, pomieszanie przeszłości z teraźniejszością. Anna jest dziennikarką w lokalnej gazecie. W tak wiele spraw się angażuje – pomoc bezdomnym, konkursy dla dzieci i młodzieży, poszukiwanie zaginionych krewnych pewnego tajemniczego przybysza z daleka. A przede wszystkim – w swoją pracę – jest jej oddana bez reszty. Zresztą opisy jej dziennikarskich poczynań zajmują sporo miejsca w lekturze. Anna właśnie dowiedziała się, że jej najbliższa przyjaciółka, wychowanka domku dziecka, do niedawna bibliotekarka w jednej z mazurskich wsi, popełniła samobójstwo. Dziennikarka ma nosa i nie wierzy, żeby Marta targnęła się na swoje życie. Mimo sprzeciwu dawnej sympatii – policjanta, prowadzi na własną rękę prywatne śledztwo. Równolegle do tych wydarzeń rozgrywających się pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku jesteśmy świadkami powstawania mormońskiej społeczności w miejscowości Sellbongen (dziś Zełwągi). Tym razem przenosimy się w lata 20-te, również do wieku XX. Młodziutka, zaledwie 22-letnia, Agata, wychodzi za mąż za Brunona. Wkrótce rodzą im się dzieci. Na świecie coraz więcej mówi się o zbliżającej wojnie. Tymczasem mieszkańcy wioski, jakby odgrodzeni od trosk świata doczesnego, wiodą swój spokojny i w miarę dostatni żywot, chwaląc Boga i wypełniając zasady nowej religii. Pokazany jest trudny los Mazurów – na dodatek mormonów. Przez Niemców traktowani jako Polacy, przez Polaków – jako Niemców balansują na granicy dwóch światów, pielęgnując jednocześnie swoje tradycje i zwyczaje, dbając z pietyzmem o swoją mazurską tożsamość.  

W książce Katarzyny Enerlich obok ciekawej, wciągającej fabuły dostałam solidną porcję interesujących wiadomości na temat naszych regionów leżących na terenach północno–wschodnich. Odwiedzane tłumnie latem przez turystów wyciszają się zimą – właśnie w tym czasie rozgrywa się powieść w latach bardziej nam współczesnych (ach, gdzie te zimy z tamtych lat). Nie wiedziałam, że w Polsce była spora grupa mormonów, i że żyła ona właśnie na Mazurach. Jak się okazuje, w Internecie jest sporo informacji na ten temat. Autorka odkrywa zresztą wiele tajemnic małych miejscowościach – wyciąga smakowite kąski historyczne, przyrodnicze i społeczne. Pewnie domyślacie się, że wydarzenia z dwóch epok są ze sobą w jakiś sposób powiązane. Ale jak? – odsyłam już do lektury, którą się bardzo przyjemnie czytało.

Wydawnictwo MG