Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
poniedziałek, 30 listopada 2009

Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka słynnej 13.Poprzecznej, napisała naprawdę udaną książkę dla starszej młodzieży. Kłębi się tutaj od typowych problemów tej grupy wiekowej. Jest szkoła, LO, matura na karku. Są idole książkowi i filmowi, zawistne koleżanki, nieszczęśliwa miłość, są rodzice, którzy ponoć niczego nie rozumieją i mają klapki na oczach, jest blog, na którym Weronika w zawoalowany sposób pisze o swoim życiu. I jest ten PIERWSZY RAZ. 

Warto podsunąć nastolatkom, ale polecam również nam rodzicom, by nie przegapić tego momentu, kiedy dzieci przestają być dziećmi…

Książka dostała nominację do IBBY 2009.

Recenzja na blogu: Półeczka z książkami.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

 

piątek, 27 listopada 2009

Dzieci nie gęsi, też swój język mają – pozwólcie, że przytoczę tu słowa naszego poety, pana Reja. A od kilkunastu dni – mają również swój słownik. I to niezwykły. Już choćby ze względu na temat – bo słownik języka dziecięcego to ewenement, rzecz naprawdę nietypowa. Po drugie – nie ma chyba drugiego słownika na naszym rynku, przy którym człowiek wybucha zdrowym śmiechem i to takim, że ściąga na siebie spojrzenia całej rodziny. I te pytające spojrzenia – A co? Dlaczego? I to nie tak wyrywkowo – śmiech towarzyszy od deski do deski. Więcej o książce znajdziecie na blogu: Półeczka z książkami.

 Wydawnictwo ZNAK 

czwartek, 26 listopada 2009

Do tej książki robiłam dwa podejścia. Po świetnych Wyznaniach oczekiwałam czegoś podobnego. To chyba największy błąd czytelnika zachwyconego jakąś książką. Tymczasem gdzieś w okolicy 30 strony, podjęłam decyzję o zmianie planów czytelniczych na …potem. Kilka tygodni później, już na spokojnie, minęłam niebezpieczną granicę 30- stej strony i ku mojemu zadowoleniu stwierdziłam, że książka zaczyna mnie wciągać, a ja z pokorą przyjęłam fakt, że Druga miłość to po prostu inna książka niż ta już wyżej wspomniana i trzeba dać jej szansę. Anita Shreve znana jest jako autorka dobrych powieści obyczajowych. Tym razem coś w klimatach popularnej u nas Naszej klasy i spotkań po latach. Oto szóstka przyjaciół z renomowanej szkoły, po ponad dwudziestu latach spotyka się na ślubie koleżanki i kolegi, kiedyś w sobie zakochanych, potem zaplątanych w jakieś dziwne związki po drodze, teraz – planujących wspólną przyszłość. Krótką, bo w pobliżu czai się śmierć. Właścicielka eleganckiego pensjonatu, słynny pianista, wydawca, nauczycielka. Różne typy ludzi, różne temperamenty, różne marzenia i koleje życiowe. Po tak wielu latach wzajemnego niewidzenia się, odżywają fascynacje, uczucia, pożądanie, a kryzys wieku średniego daje się nieźle we znaki. Jednocześnie nie da się uniknąć ważnych pytań- czy można budować własne szczęście na smutku i cierpieniu drugiego człowieka? Jak ocenić taki rozwój sytuacji, gdy ktoś po wielu latach małżeństwa, che zabrać swoje zabawki i zacząć gdzieś indziej? A dzieci? A ta druga połowa? Nie da się spokojnie czytać, bo pytania kołaczą po głowie. W książce pojawiają się wspomnienia z przeszłości, tajemnice, zagadkowe zdarzenia. Równolegle rozwijany jest wątek lekarza z Halifaksu w Nowej Szkocji z czasów I wojny światowej. Spisywane dzieje lekarza i jego miłości do córki swojego promotora to swego rodzaju katharsis dla Agnes, zaplątanej w dziwaczne związki, prowadzące do nikąd. Druga miłość to książka w wielu miejscach bardzo prawdziwa, obiecująca niespodziankę – może kiedyś tam... któż to wie. Jednocześnie utwierdzająca mnie w przekonaniu, że człowiek w gruncie rzeczy w środku zawsze ma coś z podlotka. Marzy, by zjechać po poręczy, tylko ...ten kostium, no właśnie, tylko ten kostium, co to się marszczy coraz bardziej wokół naszych oczu…

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

Książka jak najbardziej na czasie. Co chwila słyszymy w telewizji o katowanych dzieciach, porzuconych, zaniedbanych. Serce mi się kraje, gdy to widzę i słyszę. Czasem w gronie rodzinnym, podczas spotkań, rozmawiamy o tym. Nie umiemy znaleźć odpowiedzi na pytanie: dlaczego?

 Alice Miller, znana i ceniona psychoterapeutka, pisze, że dzieciństwo to okres, w którym ładujemy akumulatory na całe życie. Jeśli jest udane, spędzone w kochającym domu, pełnym ciepła rodzinnego, daje duże szanse na dobry start w dorosłość.  Dzieciństwo pełne cierpienia i razów, siniaków, to też pasmo cierpienia, które niekoniecznie musi się skończyć wraz z opuszczeniem domu i zaczęciem życia na własny rachunek.  Więcej o książce na blogu Półeczka z książkami.

Wydawnictwo Media Rodzina

 

niedziela, 22 listopada 2009

Przez kilka ostatnich dni rozszalałam się na blogu dziecięcym, natomiast tutaj…cisza. A to za sprawą jednej ksiązki. Różne wyrazy próbują wystukać moje palce na klawiaturze – mądra, prawdziwa, smutna, nostalgiczna, jesienna… Chyba tak, jesienna i to bardzo.

Czasem, patrząc na życie ludzi sławnych, którzy osiągnęli sukces, nasuwa mi się pytanie – jacy oni są naprawdę? I nie chodzi tutaj tylko o to, co kryje się za wzorowo przygotowaną laurką, taką dla nas, obserwatorów z boku. Jaka jest taka osoba na łonie rodziny? W kontaktach z dziećmi, z mężem? Ciągle odnoszę wrażenie, że mimo tej ciągłej mody na obnażanie się z wszelkiej prywatności, coś jest niedopowiedziane, coś skrywane. I chwała niech będzie niebiosom, bo gdy się ma okazję poznania artystycznej duszy, takie książki jak Notatki, pochłania się zachłannie. Patrick Gale dał nam możliwość wejścia do rodziny, w której od wielu lat króluje artystka. Wejście to brutalne, w buciorach – bo nic przed nami się nie ukryje, a autor, by zaspokoić naszą zwykłą ludzką ciekawość, pozwoli zajrzeć nawet do nocnika chorej kobiety, codziennego menu czasem składającego się tylko z czekoladowych herbatników, szuflady stolika nocnego, pozwoli śledzić jej relację z najbliższymi, konflikty, chwile krótkotrwałego szczęścia. Rachel Kelly. Jest znaną i uznaną malarką. Potrafi całymi godzinami tkwić na strychu, w swojej pracowni. Najważniejsze, by jej nie przerywać. Obrazy są najważniejsze. Dzieci, dom, codzienne życie i kłopoty, okazywanie uczuć, przytulanie - gdzieś na dalszym planie. Właśnie ją poznaliśmy, widzimy Rachel przy pracy, jak oddana swej pasji nakłada farby na płótno, poprawia, myśli… i umiera. Wydawałoby się – że to koniec, który jest jednak początkiem tej historii.  

Nie raz spotkałam się z opinią, że w sztuce jest odrobina szaleństwa. W przypadku Rachel – jest to choroba psychiczna, która waży na relacjach z mężem, z dziećmi. Śmierć matki uwalnia w członkach rodziny Rachel emocje i uczucia; pozwala zajrzeć w głąb siebie, każe powrócić do zdarzeń sprzed lat, często bardzo bolesnych. Przede wszystkim zmusza do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, czy tak musiało być, czy tak musiało wyglądać życie ludzi związanych z chorą malarką. Podczas czytania udzielił mi się nastrój tej książki. Smutek. I refleksja. Jak często jesteśmy z kimś blisko, tylko fizycznie. Czasem poznanie kogoś do końca wręcz okazuje się niemożliwe. Jednocześnie tytułowe notatki z różnych wystaw, poprzedzające każdy rozdział, będące tylko suchą i zwięzłą analizą obrazów, zawierające oficjalne informacje na temat życia artystki, różnią się od treści każdego z rozdziałów, pełnych emocji i uczuć.

Notatki z wystawy to jedna z ciekawszych powieści obyczajowych, jakie miałam ostatnio okazję przeczytać.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 21 listopada 2009

Czy można przejść obojętnie obok takiej okładki? Pachnie świętami, do których jeszcze tylko cztery tygodnie. Sama książka wygląda jak prezent pod choinkę. Czerwień na brzegach błyszczy, tytuł i ozdoby na drzewku również. Cudo! A w środku gratka dla wielbicieli Miśka, który, jak z pewnością pamiętacie, przybył z mrocznych zakątków Peru. I dobrze się stało, bo rozruszał konserwatywne i troszkę sztywne typowe angielskie państwo Brown. Recenzja na blogu Półeczka z książkami.

Wydawnictwo Znak

wtorek, 17 listopada 2009

Książka spodobała się młodszej młodzieży w rodzinie. Sprawdziłam na własnej skórze i potwierdzam. Co nas szczególnie cieszy, znalazła się na liście książek nominowanych do nagrody IBBY. I to jak najbardziej zasłużenie. Recenzja na blogu Półeczka z książkami.

Wydawnictwo Skrzat 

poniedziałek, 16 listopada 2009

W pewnej baaaardzo znanej księgarni internetowej kliknęłam w Działach na link: PORADNIKI. Wyskoczyło całe mnóstwo tytułów i to z najróżniejszych dziedzin. Czegóż tam nie było. Podręczny NIEporadnik. Młotek, popełniony przez dwóch panów: Wojciecha Widłaka i Pawła Pawlaka, to ewenement na skalę światową. Każdy przeciętny zjadacz chleba, nawet nudny urzędas (jak mój mąż:) wie, do czego służy młotek. A proszę dla kontrastu zrobić test wśród najbliższych i postawić pytanie: A do czego Tobie nie służy młotek? Recenzja na blogu Półeczka z książkami.

Wydawnictwo Czerwony Konik 

niedziela, 15 listopada 2009

Ależ ja się bałam tego Karolka. Jako MAMA oczywiście. Przecież – skoro jest taki koszmarny – i to za każdym razem, w każdym odcinku, w każdej kolejnej części – to jeśli MÓJ Tomek o nim usłyszy, zobaczy go, to też stanie się k-o-s-z-m-a-r-n-y-m małym człowiekiem. Przemogłam się. Najpierw wyraziłam zgodę na kreskówkę. Niby nie oglądałam, ale cały czas trzymałam rękę na pulsie, by w razie czego, podbiec do telewizora, i jak Rejtan na Matejkowym obrazie, zasłonić własną piersią koszmarne sceny rozgrywające się na ekranie. O dziwo, Karolek to wprawdzie bachor przez duże B, ale sądziłam, że będzie gorzej. Spodobał się i sięgnęliśmy po książkę. Recenzję znajdziecie na blogu Półeczka z książkami.

Wydawnictwo ZNAK 

sobota, 14 listopada 2009

Loriot czyli – Bernhard Victor Christoph Carl von Bülow (1923), pokazuje światu, że Niemcy potrafią śmiać się z siebie. Książeczkę zakupiłam 15 lat temu w księgarni w Monachium. Dziś podczas porządków w biblioteczce domowej wpadła mi w ręce. Zaśmiewałam się tak, jak kiedyś. Dzielę się humorem w jesienny senny i melancholijny wieczór. Loriot patrzy na ludzkie wady z przymrużeniem oka. Co by było, gdybyśmy się kiedyś zamienili z pieskami? Jak wyglądałby świat? Oto kilka przykładów.

                 Pasuje!

Co też powiedzieliby ludzie, gdyby umieli szczekać!

Żre trawę- będzie deszcz...

Pierwsze wydanie ukazało się w roku 1954. (Diogenes)

 
1 , 2