Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
środa, 12 grudnia 2018

I doczekałam się nareszcie kontynuacji „Cukierni…”. Książka, która w mojej rodzinie ma mnóstwo fanek. Co ja piszę – książka? – cała seria przecież. Dla przypomnienia. Po pierwszych trzech tomach „Cukierni pod Amorem” długo panowała cisza. Rok temu ukazała się pierwsza część z zapowiadanych trzech tomów kontynuacji. I jak już pisałam, doczekałam się. Tylko kiedy zamknęłam ostatnią stronę – pomyślałam – i znów trzeba będzie czekać kilka miesięcy. Kontynuacja dotyczy oczywiście losów cukierni, w której króluje od wielu już lat Helena z mężem Waldemarem. Ich syn wchodzi w dorosłość. Niedawno zakochał się w Martynie, dziewczynie z szemraną przeszłością. W pierwszym tomie toczył się konkurs na najlepszy wypiek Gutowa. Decyzją mieszkańców, na pierwsze miejsce zasłużyło ciastko z wróżbą, które wymyślił właśnie Zbyszek – następca piekarz i cukiernik w jednej osobie. W drugim tomie – okazuje się, że ta wygrana jest początkiem wielu kłopotów. Równolegle do losów mieszkańców piekarni poznajemy dalsze perypetie dwóch koleżanek sprzed lat: Moniki i Tessy. Kiedyś ze sobą zaprzyjaźnione, na długie lata nie szukały kontaktu, teraz z kolei po latach odkrywają siebie na nowo. Jak pokazuje końcówka - są ze sobą bardziej związane, niż nam by się to mogło wydawać. Ale o tym sza – bo zepsuję przyjemność czytania. Obydwie wracają często do przeszłości. Mimo emigracji, uczuciowo są związane z miejscem swojego dzieciństwa i wczesnej młodości. Książka wciąga podobnie jak poprzednie tomy sagi. Ciekawe jest tło wydarzeń. Autorka nawiązuje do wydarzeń sprzed lat, codzienności w Polsce Ludowej. Informacje o życiu społeczeństwa, braki, puste półki, koneksje. Też i polityczne wydarzania związane z rokiem 1968, wystawieniem dziadów, strajkami studenckimi, masową emigracją środowiska żydowskiego. Tak na marginesie – ciekawy materiał na film. Że też jeszcze nikt na to nie wpadł.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Zależało mi na przeczytaniu tej książki. Wystarczyły magiczne słowa w opisie: Jezioro Komorze. Znam je osobiście, bo mijamy je zawsze będąc na wakacjach na Pojezierzu Drawskim. Kiedyś doświadczyliśmy go – pływając z dziećmi po nim kajakami. O ile dobrze pamiętam, woda w tym jeziorze ma niesamowity szmaragdowy kolor. I takie głupie wspomnienie – taplaliśmy się na jednej z dzikich plaż i nie mieliśmy już siły i ochoty wracać – ocaliły nas cukierki podarowane przez jedną rodzinkę, która przypadkowo przybiła do pomostu, przy którym i my byliśmy. Potwierdzam opisy autorki: miejsce bardzo klimatyczne, tajemnicze i piękne. Gdzieś na uboczu, jakby zapomniane przez Pana Boga i ludzi. I wierzę, że właśnie w takiej okolicy i w takich okolicznościach przyrody, mogło stać się to,  z czym mamy do czynienia w powieści.

Dagmara, anglistka z Poznania, odbiera telefon. Policja z Czaplinka informuje ją o tym, że z Jeziora Komorze wyłowione zostały zwłoki mężczyzny, najprawdopodobniej jej męża. Paweł jakiś czas temu wyprowadził się z domu. Praktycznie nie utrzymywał z Dagmarą kontaktów – za wyjątkiem przesłanych kilku zagadkowych informacji. Kobieta identyfikuje zwłoki mężczyzny. I tu zaczynają się pytania, schody, tajemnice. Bo ciało mężczyzny jest podobne do jej męża, ale wcale nim nie jest. A więc o co tu chodzi? Nie chcę zdradzać za dużo, więc muszę się pilnować, by nie uchylić rąbka tajemnicy, że zabójcą jest przysłowiowy ogrodnik. W każdym razie autorka zaczyna budować napięcie. Zastosowała tu zabieg opowiadania z perspektywy kilku postaci na raz. Każdy ma swoje 5 minut. Każdy opowiada niby o czymś innym,  jednak na końcu – okazuje się, że układanka z porozrzucanych klocków daje się ułożyć w dobrze przemyślaną i zaplanowaną całość. Mężczyzna upośledzony, a jednak mądry, wzbudzający ciepłe uczucia – choć trochę trwało, zanim mu zaufałam. Broni małej dziewczynki. Ona też dochodzi do głosu…. Choć dużą część książki nie mówi ani słówka. I Dagmara, która z jednej strony z przerażeniem, a z drugiej z ciekawością odkrywa, że nie znała w ogóle swojego męża. Nic a nic. I młody policjant – przedstawiciel tutejszych. Pokazuje nam mentalność ludzi  z Pojezierza. To też ciekawe doświadczenie.

Patrzę oczami Dagmary na znajome widoki, ludzi, Pojezierze Drawskie – to naprawdę fascynujące miejsce – które kusi przyrodą, niesamowitą historią. Wiele z tych elementów autorka wplata do fabuły. Oczywiście, że sprawdziłam, czy Cisze istnieją naprawdę. Nie ma, choć nie wiem, może źle szukam. W każdym razie będę wypatrywała podczas kolejnych wakacji na Pojezierzu Drawskim. A może i autorkę gdzieś po drodze spotkam, bo mieszka właśnie tam.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka