Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
sobota, 31 marca 2018

Książka zaskoczenie. Klasycznie niespieszna, powieść (w chwili obecnej już 2-tomowa) przypominająca grubaśne tomiska z ubiegłego wieku (XX-tego – jakkolwiek to brzmi). Z wyrazistą bohaterką, jej uczuciami, refleksjami, podejściem do życia i całego świata. I opisy przyrody. Chciałoby się zakwiczeć z radości  - jejku jak dawno tego nie było w powieści dla dzieci. Było, było – tylko nie tak dobre. Koncentrowanie się na szczegółach. Pochylanie się nad maleńkimi owadami, większymi zwierzakami, przyglądanie się roślinom, badanie świata, poznawanie go wszystkimi zmysłami. A teraz wyobraźcie sobie świat, w którym z góry wiadomo, jaka kariera czeka dorastającą dziewczynkę. Kariera w cudzysłowie. Koniec wieku XIX – to mogło oznaczać tylko jedno – przygotowanie młodej kobietki do pełnienia funkcji pani domu – najlepiej: praktycznej, dobrze wychowanej, gospodarnej, z różnymi talentami a jakże. Calpurnia Tate dorasta w świecie zdominowanym przez mężczyzn i dla mężczyzn. Jej zainteresowania przyrodą, własnoręcznie przeprowadzane doświadczenia i obserwacje są traktowane przez domowników farmy w Teksasie jako dziwactwo, które kiedyś tam minie. Taką nadzieję ma matka, które widzi w Calpurnii przyszłą panią domu, o której przed chwilą pisałam,  w dodatku umiejącą okiełznać coś, co nazywa się fortepianem. Na szczęście jest w najbliższym otoczeniu ktoś, kto rozumie dziewczęcą ambicję i chęć poznawania świata mimo wszystko. Tym kimś jest dziadek – osoba niby nieprzystępna, bardzo powściągliwa w uczuciach, wzbudzająca respekt we wszystkich domownikach. Calpurnia, wiedząc, że ma cichego sprzymierzeńca, ze zdwojoną siłą przystępuje do działania, wymyka się z domu, czyta zakazane książki, unika lekcji gry na instrumencie i chłonie przyrodę, oddaje się zabawom i nauce. Ciekawe jak na Calpurnię spojrzą jej współczesne rówieśniczki, które często z uwielbieniem oddają się nowoczesnym nowinkom technicznym. Łapanie dnia, zachwycanie się nowoczesnością, czerpanie garściami z dnia codziennego – ograniczonymi obowiązkami szkolnymi i domowymi. Jakże świat Calpurnii Tate różni się od świata dzisiejszego. Czy znajdą w Calpurnii wzór do naśladowania? Daleka jestem od stwierdzenia, że powieść o Calpurnii to powieść z morałem. Calpurnia żyje swoim życiem i ma zwykłe niezwykłe marzenia. Być może trudno je zrozumieć współczesnym nastolatkom, przed którymi świat stoi otworem. Dlatego powieść nowozelandzkiej pisarki ma przede wszystkim wielką wartość poznawczą – nie zawsze tak było. To ciekawy obraz społeczeństwa końca XIX i początków XX wieku, zwłaszcza pozycja kobiety. Książka jest świetnie napisana, która spodoba się i młodszym i starszym czytelnikom.

Wiek 9+

Wydawnictwo Dwie Siostry

niedziela, 25 marca 2018

Książka dla dzieci, które się nudzą i lubią trochę pofantazjować, rysować, malować, bawić się naklejkami. W  środku mnóstwo buziek, które można  tworzyć na swój, niepowtarzalny sposób: dorysować uszy, nosek, oczy, usta, rumieńce. I już powstaje jakaś nowa istotka. Można klasycznie, można jedno oko na Maroko. Można jedno ucho klapnięte, drugie odstające. Można pobawić się również we fryzjera, który za sprawą jakichś czarodziejskich sztuczek stworzy wyszukaną fryzurę. Ale - co będziemy podpowiadać, mali artyście na pewno dadzą sobie radę. Wystarczy poruszyć wyobraźnię. A może dziecko stworzy swojego ulubionego bohatera, albo kogoś z najbliższych, z grupy przedszkolnej, ze szkoły? Możliwości jest naprawdę wiele. Baza w postaci buziek już jest. Teraz trzeba przygotować tylko kredki albo farby. A jeśli dziecko zechce, może skorzystać z naklejek na końcu książki. Znajdzie tu gotowe nosy, okulary, usteczka, oczy, brwi, wąsy, nawet plaster, rumieńce. Można tworzyć buzie uporządkowane – z oczkami do pary, można jak się chce. Jednym słowem. Niech żyje fantazja!

Wiek 3+

Wydawnictwo Egmont

sobota, 24 marca 2018

Lilka ma osiem lat i właśnie czekają ją wakacje. Problem w tym, że sprawy się strasznie skomplikowały. Siostra dziewczynki Wiktoria ma problemy z nogą, więc chcąc nie chcąc rodzice muszą zmienić wakacyjne plany dzieci. Jest tylko jedno wyjście – pobyt u ciotki Jadźki. Dodam tylko – u strrrrasznej ciotki Jadźki – z pypciem na nosie, wciskającej dzieciom wstrętny syrop z cebuli i pokrzywy. Jednym słowem – brrrr. Prawdziwa wiedźma, Baba Jaga. Można by o niej pisać i pisać, ale nie odbieram przyjemności czytania – opisy cioteczki faktycznie działają na wyobraźnię. Sama nie wiem, czy chciałabym odwiedzić taką ciotunię. Ale takie uczucie jest tylko na początku książki, bo z biegiem kart nasz stosunek do cioteczki diametralnie się zmienia na korzyść. Ale o tym …sza. Niech dzieciaki trochę pożyją w nieświadomości i trzymają kciuki za Lilkę, 12-letnią Wiktorię i najmłodszego Mateusza, którzy jadą na wakacje nad morze, choć sami mieszkają też nad … morzem – w słynnym falowcu w Gdańsku. Każde wyjście z danej sytuacji jest jednak dobrym wyjściem dla pracujących rodziców. W książce ciekawie przedstawiono rodzinną codzienność, dziecięce marzenia i plany. I choć pomiędzy rodzeństwem zdarzają się niesnaski, cała trójka zgodnie zawiązuje pakt przeciwko wspólnemu wrogowi – ciotce. Dzieciaki broją, pojawia się wątek kryminalny. Oprócz głównych postaci pojawiają się też bohaterowie drugiego planu – nawet policja i koty o oryginalnych imionach: Rutinoscorbin, Raphacholin i Witaminka. Ciekawe jest miejsce akcji: to domek, a właściwie pół domku przy głównej ulicy w Jastarni. Dodam tylko – domku, w którym panują porządek i dyscyplina.

Jak przetrwać u ciotki Jadźki? Co zrobić, by jak najszybciej od niej wyjechać? Dokąd ciotka chodzi codziennie rano? Z kim się spotyka? Dodam tylko, że zakończenie zaskakuje – nie tylko nas, ale i samych bohaterów: tj. Lilkę, Wiktorię i Mateusza zwanego Matewką. I zdradzę jeszcze, że dzieci na końcu będą tęsknić za wakacjami u ciotki Jadźki. A dlaczego? O tym sami przeczytajcie w tej zabawnej i pełnej przygód książce.

Wiek 7+

Wydawnictwo Od Deski Do Deski

piątek, 23 marca 2018

Czytam tę książkę tam i z powrotem i tak sobie myślę, że cokolwiek o niej napiszę, będzie i tak banalne. Pierwsze, co mnie zwaliło dosłownie z nóg, to szczere wyznanie ojca: że pojawiły się oczywiście pytania: „dlaczego” i że ojciec nie zaakceptował syna z zespołem Downa. To taki kubeł zimnej wody na sam początek. Dalszy ciąg to nie użalanie się nad sobą, ale pokazanie zwykłej codzienności rodziny, w której urodził się Mallko. Cudowne dziecko o oczach w kształcie rybek (pierwszy raz spotkałam się z takim porównaniem – piękne!). Duże wrażenie robią mini wywiady z Anne, mamą chłopca. I z Théo – starszym bratem. Ich wypowiedzi płyną prosto z serca, są takie prawdziwe, pozbawione sztucznego patosu. Tchną niesamowicie optymizmem. Rzeczywistość rodzinna wyrażona bądź pokazana jest za pomocą obrazów, ilustracji, dziecięcych szkiców, komiksowych scenek. Niekiedy – jakby klatka po klatce – podglądanie czyjegoś życia. Pięknego życia, w którym oczywiście że są problemy, ale w którym panuje miłość. Widać ciepłe relacje między rodzicami a dzieckiem, przyjaźń, zagubienie w zabawie, szaleństwa wręcz – podłogowe, kanapowe, wszelkiej maści. Jest też duży dystans do siebie, poczucie humoru. Myślę, że to „podglądanie” może czytelnika naprawdę wiele nauczyć. Historia ojca, który mimo swego dojrzałego wieku, musiał jednak do pewnych rzeczy dorosnąć. Książka, która zwraca uwagę na osoby niepełnosprawne. Choć trochę boję się użycia tego słowa, bo w samej książce czytam: Niepełnosprawność – Nie,pełna sprawność. Dlatego też myślę, że „Mallko i tata” ma duże szanse na przyczynienie się do zupełnie innego postrzegania „zespołu Downa”. I można tu dużo pisać wiele górnolotnych słów o akceptacji, miłości, tolerancji – ale to, co i ile czytelnik wyniesie z tej książki, zależy już tylko od niego i jego wrażliwości.

 

Wiek 15+

Wydawnictwo Dwie Siostry  

niedziela, 04 marca 2018

Ada ma 10 lat i do tej pory nigdy nie opuściła mieszkania. Świat zawsze należał do jej młodszego brata – Jamiego, który miał to szczęście urodzić się zdrowym dzieckiem. Dziewczynka tymczasem cierpi na szpotawość stopy, całkowicie zaniedbaną przez matkę. Kobieta sama „wychowuje” dwójkę dzieci, wstydzi się kalectwa córki i dlatego ukrywa ją przed światem, rozpowiadając wszystkim, że dziewczynka jest głęboko upośledzona. Kiedy rząd brytyjski po wybuchu wojny z Niemcami nakazuje ewakuowanie dzieci z Londynu w bezpieczne miejsce na  prowincji, matka podejmuje decyzję o wywiezieniu syna. „Gorsza” Ada ma zostać w mieście, zamknięta w czterech ścianach malutkiego mieszkania. Dziewczynka, która w tajemnicy przed wszystkimi sama nauczyła się chodzić, z trudem dociera do miejsca zbiórki i bez zgody matki opuszcza Londyn. Razem z bratem dostaje się do domu Susan, która zupełnie nie zna się na dzieciach i nie ma ochoty przyjmować nikogo obcego pod swój dach.

Muszę przyznać, że kiedy zaczynałam czytać tę książkę pomyślałam sobie, że wydaje mi się, że o wojnie już tyle powiedziano, że niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć. A tu proszę, miła niespodzianka. Myślę, że to kwestia przedstawienia nie tylko samej wojny , ale sytuacji rodzinnej Ady. Postać matki jest naprawdę jedyna w swoim rodzaju, wręcz odpychająca. Podobne uczucia miałam podczas czytania „Matyldy”, gdzie brak akceptacji  córki – zresztą bardzo udanej i zdolnej, naprawdę był zadziwiający. Tutaj kobieta, którą dzieci nazywają mamą, została przedstawiona też w czarnych kolorach. I choć czytelnik ma nadzieję na swego rodzaju transformację, nic takiego nie ma tutaj miejsca. Niestety cudu nie będzie. Choć może nie do końca. Bo książka i tak ma dobre zakończenie, które spowoduje, że łzy polecą ciurkiem.

Książka jest też ciekawym obrazem społeczeństwa brytyjskiego, które radziło sobie jak tylko mogło podczas wojny – w zakresie opieki nad dziećmi, zdobywania pożywienia, a nawet … tropienia szpiegów. Nie wszystkim podobał się pomysł opieki nad cudzymi dziećmi, do czego wzywał rząd. Książka o trudnych relacjach między ludźmi bliskimi i obcymi, o powolnym poznawaniu drugiego człowieka, nieśmiałości i pokonywaniu jej. O trudnych uczuciach i dobrej przyjaźni – takiej na dobre i złe. W końcu o miejscu osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. Książka do długich rozmów o akceptacji i tolerancji.

Wiek 9+

Wydawnictwo Entliczek