Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
środa, 24 kwietnia 2013

Napiszę krótko – fantastyczny film, o którym kiedyś przeczytałam na blogu „Chichiro o świecie”. Z tą różnicą, że Chichiro oglądała wersję duńską („Forbrydelsen”), od której się to wszystko zaczęło. Tymczasem Amerykanie, jak to Amerykanie – nakręcili swoją (kilka odcinków nakręciła też Agnieszka Holland). W ich filmie para detektywów ściga mordercę Rosie Larsen po deszczowym Seattle.  Dzięki temu film ma niesamowity klimat: prawie cały w odcieniach szaroburych. Świetna para aktorów: ona Sarah Linden, on Stephen Holder. Nie są ani przebojowi, ani super przystojni (zwłaszcza on – ale ten głos - rety, rety. I ten wąsik), ani na koniec nie lądują w łóżku – jak to często w podobnych bajkach filmowych bywa.  Film, który do ostatnich minut był wielką niewiadomą. Kiedy w połowie ostatniego odcinka sprawa została w końcu wyjaśniona, zastanawiałam się o czym będzie kolejne 30 minut. A tymczasem….

W filmie rozwijanych jest kilka wątków: oczywiście najistotniejszym jest wyjaśnienie morderstwa młodziutkiej nastolatki. Dalej to losy rodziny Larsen – reżyser świetnie pokazał, jak to wydarzenie podziałało na relacje na linii małżonkowie, rodzice – dzieci. I kolejny wątek – to walka o fotel burmistrza. Tutaj jest tyle zwrotów akcji, że człowiek łapie się za głowę – i faktycznie do końca nie wie, kto wygra. A kandydaci łapią po różne środki, by zwyciężyć. Także sprawa morderstwa jest ściśle związana z kampanią. Podsumowując – każdy ma jakieś tajemnice – a jest ich całe mnóstwo.



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Śnieżka trafiła na swoje przysłowiowe pięć minut. Nie piszę często o kryminałach. Tymczasem niedawno obejrzałam serial The Killing (Dochodzenie) i mnie …. chwyciło. Moja wiosna jest kryminalna. Po tej książce i po wyżej wspomnianym filmie, przeczuwam zmianę kursu swoich zainteresowań. Może źle to wyraziłam – raczej poszerzenie zainteresowań czytelniczych – ot tak, właśnie to miałam na myśli.

Tobias po dziesięcioletniej odsiadce wraca do domu. Wszystko jest zapuszczone. Stara knajpa, którą prowadził jego ojciec, jest zamknięta na cztery spusty, po podwórzu walają się śmieci i biegają szczury, a dawna sielanka rodzinna jest już tylko wspomnieniem. Na każdym kroku Tobias spotyka się z wrogością mieszkańców i wioskowym ostracyzmem. Ktoś bazgrze na murze starej knajpy, że jest mordercą. Ktoś chce go wystraszyć i rachuje mu kości kijem bejsbolowym. Uparty trzydziestolatek, niegdyś niezwykle utalentowany, z marzeniami i perspektywami, chce za wszelką cenę poznać prawdę. Nigdy nie przyznał się do zabicia swoich dwóch koleżanek. Zamroczenie alkoholowe sprzed 10 lat pozostawiło wiele luk w jego pamięci, jednak chłopak intuicyjnie czuje, że nie mógłby popełnić  podobnej zbrodni. Co na to para detektywów: Pia Kirchhoff i Oliver von Bodenstein, którzy prowadzą nowe śledztwo i szukają powiązań ze starą sprawą?

Wciągający kryminał z całą rzeszą ciekawych postaci. Co rusz zmiana perspektywy, miejsca, sprawna narracja. Nie ma w tej powieści jakichś drastycznych scen – jest za to zagadka, która pasjonuje. Powieść ma też drugie dno. To nie żaden tani kryminał, ale opowieść o odrzuceniu i o zmowie. Bowiem tajemnica morderstwa sprzed dziesięciu lat – jest tak naprawdę tajemnicą całej wioski i jej mieszkańców. Po tamtym wydarzeniu, nic już nigdy nie było takie samo jak przedtem. Niektórzy się wyprowadzili, inni zostali, ale żyją w strachu, z wyrzutami sumienia – jeszcze inni z żądzą zemsty.

Czyta się wyśmienicie. Dawno nie zarwałam nocy z książką. A tu proszę…

Wydawnictwo Media Rodzina



środa, 17 kwietnia 2013

Od kilku tygodni czytuję regularnie świetny blog Kobiety i historia. Jego autorka  - jak tytuł wskazuje, idzie śladem niewiast w historii polskiej i powszechnej. I opowiada takie historie, że aż gęsia skórka się pojawia. Dziś jestem po lekturze świetnego wpisu na temat Elżbiety Habsburskiej, żony Kazimierza Jagiellończyka. I zawsze w takich chwilach ogarnia mnie zazdrość, gdy patrzę na Anglików, którzy potrafią wykorzystać swój potencjał historyczny. Wprawdzie co jakiś czas pojawiają się powieści, które nawiązują do naszej historii, ale jest ich ciągle mało. Przydałaby się nam polska Philippa Gregory, która napisałaby na pewno o takiej Elżbiecie Rakuszance, garbatej i brzydkiej księżniczce, na widok której król Kazimierz ponoć brwi zmarszczył z niezadowolenia, a potem tak bardzo pokochał, że świata poza nią nie widział.

Henryk VIII Tudor (Wikipedia)

A tymczasem Anglicy mają swoją Philippę, po której książki zawsze chętnie sięgam. Niektórzy oskarżają ją o grafomanię, ja sobie nic  z tego nie robię. Każda jej książka to dla mnie prywatne wielkie wydarzenie. Co najwyżej mogę zrobić mały ranking jej powieści. W tej chwili na czele tego peletonu są niewątpliwie „Kochanice króla”.

To losy dwóch sióstr – Mary i Anny, które zostały wepchnięte siłą przez Boleynów i Howardów w ramiona okrutnego władcy Henryka VIII Tudora. Właśnie tak – tego pana, który do historii przeszedł jako mąż sześciu żon. Henryk nie może doczekać się potomka od swojej aktualnej żony Katarzyny Aragońskiej. To doskonały powód, by skierować swoje zainteresowania w kierunku innych dam. A obie siostry – ambitne, niekiedy egoistyczne, wytrwale dążą do realizacji swoich planów. Szczególnie Anna chce osiągnąć wiele – ma zamiar zostać królową. Sęk w  tym, że król jest żonaty.

Anna Boleyn (Wikipedia)

Ta powieść to wycieczka w czasie – to początki XVI wieku. Jak to u Gregory bywa, gdzieś w tle uzyskuje się mnóstwo informacji na temat obyczajowości, zwyczajów, konwenansów, panujących mód, jedzenia, życia codziennego różnych warstw społecznych. Jak się ubierali ówcześni dworzanie, co jedli, o czym rozmawiali, jak zachowywali się w obecności króla. Dwór zwykle kojarzy się z miejscem bajkowym, idyllicznym. Tymczasem toczy się twarda i często brutalna walka o tron, o wpływy, przywileje, włości i bogactwa. Świetnie zostały opisane uczucia i emocje. Samo zachowanie króla Henryka VIII, który z wiekiem staje się coraz bardziej brutalny i egoistyczny. Jak również obu sióstr – z których każda miała swoje grzeszki.

Nie znam historii Anglii na tyle, by stwierdzić ile tu prawdy historycznej, a ile fantazji samej autorki. Nawet, gdy to drugie bierze górę, to i tak „Kochanice króla” to możliwość przeniesienia się do zupełnie innej epoki, zasmakowania tamtego życia.

Mary Boleyn (Wikipedia)

Świetna powieść pełna namiętności, marzeń a właściwie mrzonek o lepszym życiu. Też lekcja o tym, że dziś możesz być na szczycie, a jutro z niego spaść z wielkim hukiem.

Wydawnictwo Publicat



czwartek, 04 kwietnia 2013

Po Narrenturmie Sapkowskiego kolejny audiobook , który został mistrzowsko zrealizowany. Właściwie słuchowisko z udziałem ponad 100 aktorów – ze wszystkimi odgłosami w tle – od szczęku oręża, poprzez wycie wilkorów i wiatru po zwykłe bekanie prostaków po sutym obiedzie.  

Znałam  książkę , ale dopiero teraz, po latach widzę, ile mi umknęło. W wersji papierowej, lawirowałam pomiędzy dziesiątkami postaci. Tutaj połączenie danej postaci i głosu znacznie ułatwiało zrozumienie, co się tak naprawdę dzieje, więcej się zapamiętuje. Również więcej wątków, niby pobocznych, można łatwiej umiejscowić. Bohaterowie nabierali charakteru. Dopiero po odsłuchaniu zajarzałam w obsadę (choć kusiło mnie strasznie – wytrzymałam ponad 30 godzinJ – zabieg jak najbardziej zamierzony, by zamiast Eddara Starka nie widzieć twarzy Roberta Więckiewicza. A że mało oglądam filmów i telewizji, jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w nagraniu brali udział również: Anna Dereszowska, Marian Dziędziel, Agata Kulesza, Maria Seweryn, Mariusz Benoit i Robert Gonera. Nie potrafiłam umiejscowić danego głosu, ale akurat to uważam za atut. Najsłabiej wypadły młode głosy – wszak Stark miał kilkoro całkiem małych dzieci i one również brały udział w nagraniu. Niekiedy wyczuwało się pewną sztuczność. Natomiast gra wielu postaci wyśmienita. Maria Seweryn jako Cersei Lannister, Robert Więckiewicz jako Eddard Stark, czy Krzysztof Banaszyk jako Narrator. Warto wspomnieć też o muzyce, która za sprawą Adama Walickiego świetnie buduje klimat tej powieści . Wszystko zgrabnie okiełznał reżyser Krzysztof Czeczot.

Rozpisałam się o grze aktorów, tymczasem nic nie napisałam o treści. Wychodzę z założenia, że książka jest powszechnie znana. Po zabiciu Aerysa Targaryena, na tronie zasiada Robert. Ten przyjeżdża na daleką Północ, do Winterfell. Tam prosi Eddarda Starka, by udał się z nim na Południe i został Królewskim Namiestnikiem. Gra o tron to taka bajka dla dorosłych – są królowie i królowe, książęta i księżniczki, dzielni rycerze, a nawet smoki. Jak w bajce toczy się walka dobra ze złem, i im dłużej czyta się tę książkę, coraz częściej zadaje się sobie pytanie, czy aby to dobro zwycięży.

Na rozwiązanie przyjdzie trochę poczekać, bowiem Gra o tron to pierwsza część sagi Pieśń Lodu i Ognia. Do tej pory ukazało się 5 części, ponoć dwa kolejne tomy są w przygotowaniu. Mnie nie udało się dotrzeć do kolejnej części w wersji papierowej, a że siedziałam jak na rozżarzonych węglach, zaczęłam oglądać wersję filmową. Jak tysiące miłośników Sagi, czekam teraz z niecierpliwością na sezon trzeci. Film też jest dobrze zrobiony, z rozmachem, choć wiadomo – mnóstwo szczegółów zostaje pominiętych.

Cena audiobooka wysoka, ale warto wydać te pieniądze. W 2012 roku audiobook zdobył nagrodę Złota Kaczka, którą przyznaje miesięcznik Film.  Pytanie – czy powstanie kolejny audiobook, jeśli tak to kiedy?

Wydawnictwo Zysk – S-ka, Audioteka



Tagi: fantasy
09:02, be.el
Link Komentarze (3) »