Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
czwartek, 27 kwietnia 2017

Król Gromoryk rozkoszuje się pięknem kolejnego dnia podczas spaceru w pałacowym ogrodzie. Jego rozmyślania przerywa nagle głośne „kuku”. Jakże wielkie jest jego zdziwienie jest, gdy okazuje się, że za owym kuku stoi nie kto inny jak badacz kukułek: kot Gaduła. I tu zaczyna się zabawa na całego – rozeźlony król rusza w pogoń za Gadułą. I tak przez cały boży dzień  ta dwójka goni za sobą – raz w prawo, raz w lewo i na odwrót. Po krzakach, chaszczach, gęstwinach traw i zarośli. To doskonała okazja, by opanować trudne pojęcia lewej i prawej strony, interesujące zjawiska astronomiczne związane z wędrówką Ziemi wokół Słońca. W tym czasie gdy król Gromoryk i kot Gaduła biegają w najlepsze po krzakach i, jak się potem okazuje, przy okazji wydeptują labirynt, najmłodsi mogą wykonywać równolegle różne zadania, które znajdują się na każdej stronie u dołu kartki. To okazja, by opanować pojęcia: wspomnianej już lewej i prawej strony, najmniejszy, najkrótszy. Należy pomóc królowi w labiryncie, który ma doprowadzić go do pysznej jajecznicy. Jest i drugi labirynt, który wiedzie dwójkę bohaterów do środka polanki.

Książka jest częścią serii o królu Gromoryku - Czytam Główkuję. Podobnie jak w innych są tu duże litery ułatwiające początkującym miłośnikom książek czytanie, szeroka interlinia. Na końcu – Dyplom sukcesu. Podsumowując: to zabawna historia fabularna, która rozwija myślenie i kreatywność u dziecka. Cudne są ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło. Ten odcinek podoba mi się szczególnie – a to ze względu na mnogość elementów florystycznych – to taki mój konik ilustracyjny:) Są również naklejki, które dzieci mogą wykorzystać w odpowiednich miejscach.

Wiek 4+

Wydawnictwo Egmont

środa, 26 kwietnia 2017

Książka, która od kilku dni leży na moim stoliku nocnym Przypomina o tym, co w życiu ważne. Myślę sobie przeglądając ją – bezczelnie – taaak, tego mi właśnie trzeba. Słodkiego nicnierobienia dla sztuki – leżenia brzuchem do góry. Pogoń pośpiech – za czymś niby ważnym, priorytetowym. Urszula Palusińska pomaga swoją historią uzmysłowić nam, że niekiedy warto odpuścić. Ziemniaczki niech spokojnie dochodzą – ja tymczasem podobnie jak ciocia poleżakuję chętnie w ogrodzie i zobaczę, co w koronach drzew gra.

Pewne upalne popołudnie. Powolne, leniwe. Grupka ludzi odpoczywa beztrosko na łonie natury. Czytanie gazety, drzemka, opalanie się, żeglowanie. Niektórzy muszą pracować: listonosz, stolarz. Ale i oni potrafią w codziennym zajęciu znaleźć 5 minut dla siebie. Podczas tej letniej maniany jest czas, by przyjrzeć się jak pająk tka sieć, ptaki szybują w słońcu, ważka trzepocze skrzydełkami, w  górze wysoko leci samolot. Czuje się beztroskę chwili, odprężenie. Na minimalistycznych ilustracjach zaledwie kilka plam, które układają się w kształty, kontury postaci, części ciała lub elementy natury. Niekiedy jakby cienie, innym razem nienaturalnie ciemnie – w letnim świetle – takie cuda dzieją się na naszych oczach. Raz z całkiem bliska – można spotkać się oko w oko z dziurkami od kapelusza, kosmatym pająkiem. Innym razem – ze sporej odległości. Z różnych perspektyw. Jakby ktoś z aparatem przygotowywał reportaż o rodzinnym leżeniu do góry brzuchem. Człowiek w naturze wśród pszczół, ciem, kwiatów, traw drzew. Czasem odnoszę wrażenie, że autorka uczy nas postrzegania świata okiem dziecka. Starsi nie mają czasu na to, by pochylić się nad pająkiem, trawą, dziurkami w nakryciu głowy. Dzieci potrafią w mieszaninie mnóstwa mnóstwości dostrzec jakiś szczegół, małą istotkę, punkt na niebie. My dorośli mamy ważniejsze rzeczy na głowie. Ale czy wtedy nie tracimy tego „czegoś”?

Książka, która uczy afirmacji życia. Coś w rodzaju carpe diem. Gonimy za czymś  jednocześnie nie dostrzegając uroków życia codziennego, chwil, które przemijają, obecności najbliższych. Bardzo optymistyczna lektura, która przypomina o tym, by zwolnić. By wziąć do ręki książkę taką jak ta właśnie i najzwyczajniej o niczym innym nie myśleć. By poleżeć brzuchem do góry – tylko dla siebie, bez celu, dla własnej przyjemności. 

O ilustratorce na stronie wydawnictwa czytamy:

Twórczyni filmów animowanych i ilustratorka. Książka "Majn Alef Bejs" z jej ilustracjami zdobyła prestiżową BolognaRagazzi Award w kategorii non fiction, srebro w konkursie European Design Awards i wyróżnienia na biennale ilustracji ILUSTRARTE w Lizbonie oraz w konkursie Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Od kilku dni absolutny hit w naszym domu. Niepozorna książka mieszcząca się w małej dłoni. Mnie nieznana do tej pory – choć im dłużej wspólnie czytaliśmy, tym bardziej jakaś lampka zapalała się w głowie. Faktycznie – gdzieś po drodze był film – dość straszny zresztą, ale i niesamowicie wciągający. Podobnie jak książka.

Mały chłopiec zostaje sam na świecie. Nie ma nikogo prócz ukochanej babci z Norwegii. A Norwegia – wiadomo – to tajemnicza kraina pełna różnych baśniowych stworzeń i potworów. Nic dziwnego, że babcia chłopca potrafi na poczekaniu wymyślać różne historie o czarownicach. Ponoć wiedźmy mogą wyglądać jak zwykłe kobiety, które codziennie mija się na ulicy bądź w sklepie. To może być sąsiadka, nauczycielka, urzędniczka. Jest kilka cech dla wiedźm, które pomogą je bezbłędnie zdemaskować. Nie chcę jednak psuć Wam zabawy przy ich poznaniu, bowiem Roald Dahl przeszedł w tym temacie samego siebie. Chłopiec razem z babcią musi zgodnie z wolą rodziców zawartą w testamencie zamieszkać w Anglii, w której działa również dość spora liczba czarownic . Nic dziwnego, że wiedźmy stają na drodze chłopca i to w sporej ilości. Wciągająca historia, pełna humoru i scen mrożących krew w żyłach, trzymająca w napięciu od początku do końca. Czytając tę książkę myślałam sobie, że sam autor musiał się nieźle bawić podczas pracy nad nią. Choć w wielu miejscach zaskakuje – za nic ma panujące trendy w literaturze dziecięcej: że to wypada a to już nie. Babcia z cygarem w ustach to naprawdę rzadki obrazek we współczesnej literaturze dziecięcej. Samo podejście do  tematu niekiedy szokuje rozwiązaniami i pomysłami. Ale ja to zjawisko oceniam pozytywnie – literaturze dziecięcej brakuje czasem takiego wariactwa na żółtych papierach, poprawność mierzi i kuje. Znalazłam w książce Dahla same fantastyczne rzeczy i polecam – jeśli nie macie pomysłu na lekturę na długi weekend. Oczywiście ojcem czarno-białych ilustracji jest tradycyjnie Quentin Blake. Spokojnie - jego wiedźmy nie będą dzieciakom spędzały snu z powiek.

Wiek 9+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 04 kwietnia 2017

W książce znajdziecie dwie historie:  „Ja też chcę mieć rodzeństwo” i „Ja też chcę chodzić do szkoły”.

Pewnego dnia mały Peter dowiaduje się od swoich rodziców, że będzie miał braciszka albo siostrzyczkę. I w domu pojawia się ...Lena. Cały świat Petera wywraca się do góry nogami- zawsze to przecież on był kochanym dzieckiem mamusi i tatusia, zawsze to na nim tylko koncentrowali swoją uwagę, a tu coś takiego... Peter oczywiście chce ją kochać, chce się nią opiekować, chce być kochającym starszym bratem- ale czasem to takie trudne. Wydaje mu się, że rodzice już go nie kochają, bo mają Lenę. Zaczyna się buntować, broić. Z uroczego synka zmienia się w niezłe ladaco- po to tylko, by rodzice znów go dostrzegli. Ci pomagają nazwać synkowi swoje uczucia, okazują mu wiele miłości i cierpliwości, a kiedy siostrzyczka dorasta - razem z Peterem stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, prowadzą wojnę na poduszki i ... pomagają mamie opiekować się najmłodszym braciszkiem:)

Astrid Lindgren prostymi słowami opowiada całą tę historię. Świetnie opisała dramat małego chłopca (tak- dramat), gdy rodzice pokazali mu uroczą, zachwycającą, maleńką, jak kruszynka, siostrzyczkę. Złośliwy, bezczelny, głośny, pyskaty. Zdaję sobie też sprawę, że książka Astrid Lindgren nie jest antidotum na wszystkie tego rodzaju problemy - ale w mądry i ciepły  sposób może pomóc dziecku zrozumieć sprawy związane z pojawieniem się rodzeństwa. Jeśli czytamy wspólnie z naszym dzieckiem - z pewnością lektura skłoni nas do ciekawych rozmów i budowania więzi.

W drugiej opowieści książkowe dzieci już urosły. Lena bardzo zazdrości bratu, że chodzi już do szkoły. Sama chce przekonać się, co to znaczy być uczennicą. Pewnego dnia Peter zabiera ją ze sobą. Lena poznaje kolegów i koleżanki brata, panią, zasiada w szkolnej ławce, je najprawdziwszy szkolny obiad, obserwuje, jak dzieci uczą się, co robią na przerwach. Peter lubi szkołę i Lena też. Dziewczynka poznaje dobre i złe strony tego miejsca – choć te pozytywne są oczywiście dominujące.

Myślę, że samej autorki nie muszę przedstawiać. Historia z życia wzięta, napisana prostym językiem pomogła nam znów przegonić strachy. Świetnie zilustrowana przez Ilon Wikland, artystkę, która ze szwedzką pisarką współpracowała od 1953 roku. Pewnego dnia 23-letnia uciekinierka z Estonii zjawiła się u Astrid Lindgren, z niemowlęciem na ręku i ze swoimi pracami. I tak to się wszystko zaczęło.

Wiek 4+

Wydawnictwo Zakamarki