Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Spokojnie, to nie tradycyjny sennik, ale piękna książka dla maluchów o tym, jak zasypiają zwierzęta. A jest tu kogo podglądać, bowiem autorki zajrzały do wielu domków i norek.

„Już noc zapada, gwiazdy na niebie,

tę kołysankę śpiewam dla ciebie”

Trochę poruszyły też wyobraźnię i pokładły swoich małych bohaterów (choć czasem również wcale nie takich znów małych) na kanapy, do łóżek, na materace, pod kołderki. Bo i widział kiedyś ktoś śpiącego hipopotama na tapczanie? A fokę na sofie i to w dodatku na drzewie? Mówię Wam – cuda, cuda. Ciepła lektura dla maluchów i starszych dzieci – troszkę w podglądanie – jak kto śpi. Dzieciom pewnie spodoba się szerokie spektrum bohaterów. Bo na własne oczy mogą przekonać się jak śpią: misie, lwiątko, koźlęta, kurki, lisek, ptaszki, borsuk, suseł, krokodyl a nawet mandryl. A to nie koniec. Jak w łóżku pomieszczą się wielbłąd z garbem i osiem jamników?

To lektura wprowadzająca w klimat zasypiania, nocy. Pomoże się wyciszyć przed snem, przygotować do snu. Może wypróbują dzieciaczki, które nawet wieczorem buzują energią? Cudny „poduszkowiec”, ze słodkimi ilustracjami, poetycką opowieścią o tym, co w różnych sypialniach piszczy.

Autorka - Giovanna Zoboli  jest już znana miłośnikom książek. Pisałam też o jej innej książce u siebie na moim blogu: „Zbyt późno”. Autorka lubi chyba motyw snu i zasypiania, ponieważ w tamtej książce również po niego sięgnęła.

Ja dodam jeszcze, że to książka pochodząca z Włoch. Lubię takie eksperymenty czytelnicze – z mniej popularnych krajów Europy czy całego świata. Nie ukrywajmy, dominują inne książki na naszym rynku. Więc ta jest taką wisienką na torcie. Mniam.

Wiek 1+

Wydawnictwo Ezop

sobota, 28 kwietnia 2018

Ponoć trudno oszacować wiek tych bajek, których autorstwo przypisuje się … No właśnie, komu? Bo i tu opinie są podzielone. Jiři Žáček też w krótkim rozdziale zatytułowanym „Kilka słów na zakończenie” pisze „Podobno”, „przypisuje się”. Bo tak naprawdę niewiele wie się o Ezopie na pewno. Już ta aura pewnej tajemniczości wokół samego autora i jego tekstów sprawia, że chętnie sięgam po te bajki, bo osobiście lubię choćby ociupinkę jakiejkolwiek przyprawy w odniesieniu do książki. A gdy ta się zwie” tajemnica”, to smakuje tym bardziej. Do tego jeszcze uniwersalna treść. Bo zmieniają się gadżety, przedmioty wokół nas, jednak natura ludzka pozostaje wciąż ta sama. VI wiek przed Chrystusem, teraz już XXI wiek po Chrystusie, a my wciąż tacy sami. Pięćdziesiąt mniej i bardziej znanych tekstów opowiedzianych na nowo przez czeskiego pisarza. Bajki Ezopa funkcjonowały najpierw w tradycji ustnej. Nigdzie nie zapisane, przetrwały tylko i wyłącznie dzięki ludzkiemu gadulstwu, zamiłowaniu do powtarzania dobrych zasłyszanych historii (to akurat nasza dobra cecha). Występują w nich wrona, lis, wół, żaba, zając, lew, myszka, osioł, wilk, jagnię, koń, mrówka, świerszcz, koguty ważka, małpa i inne – jednak tak naprawę to opowieści o nas. Sprawdzają się stare jak świat nauki, jak choćby takie: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada; nie zawsze najsilniejszy zwycięża; łakomstwo nie popłaca; nic nie jest wieczne; nie ma co liczyć na innych, trzeba się o siebie samemu zatroszczyć; nie ma co liczyć na ludzką wdzięczność. Prawdy stare jak świat – tutaj opowiedziane krótko i zwięźle. Świetnie zilustrowane przez znanego czeskiego rysownika Adolfa Borna – znanego u nas dzięki  „Baśniom” braci Grimm i „Bajkom”   La Fonaine’a.

Lektura dla czytelnika w każdym wieku. Dzieci czytają i się dobrze bawią. My, starsi, czytamy i wyciągamy wnioski. Mnie ucieszyła bajka „O psie, kozie i jagnięciu” – pokazująca, że nieporządek czasem jest mile widziany. Naszym politykom w sejmie dałabym do poczytania „O mysim sejmie”.

Wiek 6+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 25 kwietnia 2018

Kolejne pokolenie pochłania Herry’ego Pottera. Mój syn już nie wiem który raz słucha całej serii. Przed snem zawsze  musi być audiobook i tak od kilku tygodni – grubaśna edycja z nagraniem siedmiu kolejnych tomów w interpretacji Piotra Fronczewskiego i Wiktora Zborowskiego. A że wieczorem po domu się niesie – Harry’ego słucha chcąc nie chcąc cała rodzina – z tatą włącznie. Dla miłośników serii do dyspozycji wersja ilustrowana. Ta, dawkowana jakby w myśl starego porzekadła: czekanie na przyjemność jest większą przyjemnością aniżeli sama przyjemność. Choć akurat w tym przypadku czytanie TAKIEJ książki to też prawdziwe delicje. Warto czekać, bowiem każda kolejna część pojawia się raz do roku. Do tej pory ukazały się trzy kolejne części:  Harry Potter i Kamień Filozoficzny, Harry Potter i Komnata Tajemnic i najnowsza: Harry Potter i Więzień Azkabanu. Fajnie widać emocje mojej młodszej siostry i siostrzenic wychowanych na Harrym, jak z wypiekami na twarzy komentują kolejny tom, jak oceniają a dyskutują przy tym – że hej. Ja nie należę do pokolenia małego czarodzieja, ale zawsze z przyjemnością sięgałam po kolejny tom. Pamiętam jak przed laty wymieniałyśmy się opiniami na temat książki z koleżanką polonistką i jak się nadziwić nie mogłyśmy, czego to ludziska chcą od tej książki (to przeciwnicy), bo jej fanów doskonale rozumiałyśmy. I cały czas staram się zachęcić do czytania książki. Wiem, że wiele dzieci obejrzało filmy do poszczególnych części, że do nich wraca. Ale to nigdy nie będzie TO. Fajne były reakcje moich dzieciaków po obejrzeniu ekranizacji: tego nie było, i tego nie było, i jeszcze tego nie było. W każdym razie w trzeciej części Harry dorasta , bo swego czasu rósł regularnie wraz ze swoimi czytelnikami. Tymczasem z więzienia dla czarodziejów Azkabanu ucieka niesamowicie groźny przestępca. Fakt ten będzie miał duży wpływ na dotychczasowe życie Harry’ego. W tej części widać jak cała seria nabiera powagi (choć rozśmieszają żarty przyjaciela Harry’ego – Rona) i swego rodzaju grozy. To już nie tylko niewinne bajeczki. Harry staje się nastolatkiem, podobnie jak czytelnicy przygotowywani stopniowo na więcej. W tej części na pierwszy plan pięknie wysuwa się zagadnienie przyjaźni – takiej na zawsze. Są momenty wzruszające i pełne emocji. W kilku miejscach można naprawdę poobgryzać paznokcie z nerwów o naszych bohaterów. I do tego jeszcze te ilustracje J. Kay’a. Jest ich mnóstwo. Niekiedy tylko w formie ozdobników na stronie, innym razem jako niepozorny element wpleciony gdzieś w tekst. Ale są i ilustracje jedno- i dwustronicowe. Można w nieskończoność analizować asortyment sklepu z magicznymi stworzeniami, Mapę Huncwotów i Polowy Przewodnik Czarodzieja. Pisałam już wcześniej, że to delicje? Potwierdzam.

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 12 kwietnia 2018

Irena Sendlerowa przyczyniła się podczas II wojny światowej do uratowania życia wielu żydowskich dzieci. Była mózgiem akcji ratunkowej – z narażeniem własnego życia i swoich najbliższych wywoziła z warszawskiego getta dzieciaki, których pochodzenie skazało je na śmierć w obozie koncentracyjnym: szukała dla nich opiekunów na czas wojny, bezpiecznych miejsc ukrycia, bo wierzyła, że TA straszna wojna kiedyś się skończy.

Ta niepozorna książeczka wydana w ramach serii „Czytam sobie” (poziom 3 – połykam strony) to przede wszystkim wzruszająca historia o życiu kobiety, którą szerzej w Polsce poznaliśmy jako nobliwą staruszkę. Pamiętam relacje z rozmów z nią – sympatyczną siwiuteńką jak gołąbek starowinką o ciepłym uśmiechu, skromną, która w strasznych czasach zrobiła to, na co niejednemu zabrakłoby odwagi. Jej mądre i wyważone wypowiedzi. Błędem byłoby tu mówić o Irenie Sendlerowej działającej w pojedynkę, bo w akcję ratowania życia ludzkiego zaangażowanych było mnóstwo innych osób, co zostało wspomniane również i w tej książce. To okazja, by poznać sytuację w okupowanej Warszawie, losy Żydów, w końcu życiorys cichej bohaterki, o której w powojennej Polsce ani nie pisały gazety, ani nie informowały radio i telewizja. Ze względu na temat i poziom trudności jest to lektura dla dzieci bardziej zaawansowanych w technice czytania.

Dla tych, którzy nie zetknęli się z tymi małymi cudeńkami wspierającymi naukę czytania, zaznaczę tylko, że poziom 3 to ostatni i najbardziej wymagający etap nauki czytania przeznaczony dla dzieci w wieku 5 - 7 lat. Oznacza to: 2500-2800 wyrazów w tekście, użycie wszystkich głosek, zdania bardziej złożone i dłuższe, alfabetyczny słownik wyrazów. Po lekturze dziecko może zdobyć „Dyplom sukcesu” (na końcu książki. To ważne dla początkującego czytelnika, który zmierzył się z książką, która tak bardzo przypomina lekturę dla dorosłych – a to przecież daje satysfakcję:)

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont

środa, 11 kwietnia 2018

Kilka dni temu obejrzałam w Internecie dwa filmiki. Jeden o dryfującej górze śmieci na Pacyfiku. W drugim nurek pływał wśród tysięcy foliówek i plastikowych butelek koło którejś z egzotycznych wysp – niby raju dla turystów. Powiem tak, byłam przerażona. Gdzieś zatraciliśmy więź z naturą. W wiecznej pogoni za czymś tracimy co istotne i piękne. Tak po prostu. Jeszcze gdy mieszkamy na wsi, w domu  z ogrodem można mówić o jakichś łączach ze światem przyrody, gdzieś w pobliżu lasu, parku. Natomiast życie w blokowisku w dużym mieście te więzi wyraźnie ogranicza. Tymczasem one są. Jest ich naprawdę wiele w różnych aspektach życia. Pięknie napisała o tym ekolożka amerykańsko -kanadyjskiego pochodzenia Misha Blaise. Pokazuje piękno otaczającego świata, jego potęgę, cuda i tajemnice. Bo jak się okazuje: wiele odkryto, ale wiele przed nami do poznania. Pomiędzy światem i wszystkimi stworzeniami (w tym i człowiekiem) panuje głęboka więź. Te filmiki, o których wspomniałam na początku i nieprzypadkowo, niestety pokazują, że to człowiek chce górować w tym świecie, to on zdominował wiele aspektów życia. W negatywnym tego słowa znaczeniu. Tymczasem książka pokazuje, że Ziemia to miejsce życia dla wielu stworzeń, miejsce wielu zjawisk, a my jesteśmy naprawdę tylko drobinką w Kosmosie, jesteśmy tu na chwilę. I powinniśmy robić wszystko – nawet najmniejsze rzeczy, które mogą przyczynić się do lepszego życia dla wszystkich. Sama Autorka zachęca, by szukać na własną rękę, doświadczać natury ile tylko się da. Ta książka jest piękna w szacie graficznej – kolorowe obrazy działające na wyobraźnię, poruszające wielu tematów. Jest też niezwykle ciekawa w warstwie informacyjnej. Wiedzę pewnie chętnie pogłębią i mali i dorośli. Co my tu mamy: pierwiastki, wielki wybuch, od którego ponoć wszystko się zaczęło, gwiazdy, energia, atmosfera i heliosfera, nasza galaktyka, świat podwodny, bakterie na ciele ludzkim i w środowisku, łańcuch pokarmowy. Liczne ciekawostki, które powodują, że człowiek zaczyna szukać dalszych informacji albo zastanawia się nad zmianami  swoim życiu. Czy wiedzieliście na przykład, że do wyprodukowania pół kilograma wołowiny potrzebnych jest 8 tysięcy litrów wody (!!!!), do zrobienia kubka kawy 170 litrów (!!!) a herbaty 30 litrów (!!!).

I że z bananowcami łączy nas ok. 60% dna. A rośliny widzą, czują, słyszą, smakują. Takie cuda proszę Państwa w tej cudnej książce o cudach świata.

Wiek 6+

WydawnictwoEgmont

czwartek, 05 kwietnia 2018

Muminek naprawia łódeczkę. Wiadomo, trochę pracy to kosztuje. Tymczasem Mała Mi tylko czeka, by w czymś mu przeszkodzić. Och, ten chochlik w oku znany wszystkim miłośnikom Muminków z klasycznych czarno- białych wersji . Tymczasem Tatuś Muminka jak zwykle czegoś szuka – tym razem sztalug, które ponoć są na strychu. Przypadkiem natrafia na Kuferek Odkrywcy, w którym uwagę wszystkich przykuwa ogromna muszla. Po przyłożeniu jej do ucha ponoć pięknie szumi – jest jednak jedno małe „ale” – Pieśń Oceanu usłyszeć może tylko ten, do kogo ta muszla należy. W związku z tym Panna Migotka i Muminek postanawiają udać się na wyprawę, by odnaleźć swoje własne muszle. Jest to początek niesamowitej przygody.

Muminki dla najmłodszych na podstawie opowiadań Tove Jansson: duże kolorowe ilustracje, uproszczone teksty, wielkie litery i szeroka interlinia zachęcają do samodzielnej lektury. Mimo tego, że ja zawsze byłam i jestem zwolennikiem oryginału, muszę przyznać, że tę książkę poleciłabym początkującemu czytelnikowi. Może stanie się początkiem poważniejszej przygody z Muminkami. Tym bardziej, że oprócz wspomnianych już bohaterów, pojawiają się również Włóczykij, Ryjek, Mamusia Muminka i Hatifnatowie.

Wiek 3+

Wydawnictwo Egmont

środa, 04 kwietnia 2018

George mieszka z rodzicami i babcią na farmie. Pewnego dnia mama opiekująca się staruszką musi dokądś pójść, dlatego prosi syna, by ten zaopiekował się babcią. Najważniejsze to: podać babci o godzinie 11.00 lekarstwo. Między babcią a George’m nie ma niestety chemii. Spierają się ze sobą, babcia marudzi – jak to starowinka. Tymczasem chłopcu brakuje cierpliwości i zrozumienia. Wiadomo – starsi ludzie mają swoje bolączki, których George nie rozumie. Choć z drugiej strony babcia nie pozostaje dłużna – przygaduje chłopcu, jest dla niego niemiła, nawet się nie stara o to, by zbudować jakieś więzi. Jednym słowem – jej też wcale nie zależy na relacjach. Chłopiec tymczasem wpada na pomysł, by dla babci przygotować cudowne lekarstwo, po zażyciu którego jej natura ulegnie przemianie o 180 stopni. George wrzuca do olbrzymiego garnka wszystko, co mu wpadnie do ręki – wiktuały kuchenne, chemię kosmetyczną i gospodarczą. Podsumowując – na samą myśl o przełknięciu tego czegoś przez gardło, żołądek woła o ratunek. I faktycznie babcia zażywa odrobinkę mikstury, a potem zaczyna …. Nie, nie zdradzę, co było potem. Powiem tylko tak – i z babcią i ze zwierzętami na farmie zaczynają dziać się różne rzeczy. W każdym razie - nic już nie będzie takie jak przedtem.

Roald Dahl od dawna króluje w naszym domu. Kilka sprawdzonych lektur – Matylda, Charlie i fabryka czekolady, Fantastyczny Pan Lis, BFG. Niedawno dołączyła do nich kolejna książka – Cudowne lekarstwo George’a. Absolutnie zaskakująca, nieprzewidywalna. Z dziwnym zakończeniem, które moje młodsze dziecko krótko podsumowało: To już koniec? No tak, bo chcieliśmy więcej i więcej. Czytało się wyśmienicie – powiem tak – to lektura dla czytelników z poczuciem humoru, rozumiejących, że wszystko to żart i zabawa, bo absolutnie nikt nie namawia do tego, by babci podsuwać jakieś dziwne lekarstwo na poprawę. Dlatego też polecam tę książkę ciut starszym dzieciom – może wiek 9+ będzie adekwatny? W każdym razie bawiliśmy się przednio.

Wiek 9+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 03 kwietnia 2018

Książka wpisuje się tematycznie w obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.  Stryj Ksawery z okazji 11 listopada zabiera Rafała i Helę na Stare Miasto. Dzieci mają w związku z rocznicą mnóstwo pytań. Stryj wpada na pomysł zapoznania dzieciaków z „pewnym panem”. Jest nim Józef Piłsudski. Przy postumencie dzieci i mali czytelnicy poznają w skrócie historię wybitnego Polaka – od czasów dzieciństwa w małym dworku na Litwie po śmierć, która nastąpiła 12 maja 1935 r. W tle informacje o dawnej Polsce, wydarzeniach, które miały miejsce w Europie. Ale spokojnie – wszystko w małej dawce, w sam raz dla małego czytelnika: zabory, życie Polaków pod rządami cara, I wojna światowa, nazywana dawniej wielką wojną, Legiony Polskie, rewolucja w Rosji, Polska w okresie międzywojennym.

Książka o Józefie Piłsudskim to poziom 2. Ci, którzy znają serię „Czytam sobie” już pewnie wiedzą o co chodzi. Dla innych czytelników mojego bloga taka informacja: zdania w tej książce są dłuższe niż na poziomie 1, pojawia się dialog. Sam tekst składa się z 800-900 wyrazów zawierających 23 podstawowe głoski oraz h. Książki z poziomu drugiego pomagają ćwiczyć sylabizowanie.

Oczywiście sama pozycja zawiera stałe elementy:  duża czcionka, ramki ze słowami do czytania sylabicznego, świetne ilustracje, naklejki i dyplom sukcesu. Moje młodsze dziecko po przeczytaniu wybrało sobie jedną naklejkę i ozdobiło  nią swój piórnik. Na moje pytanie – dlaczego tylko jedna, odpowiedziało – „Ależ mamo, przecież inni, co przeczytają tę książkę , też będą chcieli coś wybrać dla siebie”.

Wydawnictwo Egmont

 

poniedziałek, 02 kwietnia 2018

Gdy moi synowie byli mali uwielbiali „ruchome” książki . Wystarczyło za coś pociągnąć – w górę, w dół, na prawo, na lewo – i już w ruch szły rączki postaci, łapki i nóżki zwierzątek, kwiatki odchylały swoje kielichy i łodyżki. Po prostu cuda. A ile przy tym było śmiechu, emocji, dziecięcego zdziwienia. Podobnie jest w przypadku serii: „Pierwsze słowa. Akademia mądrego malucha”.

W „Pojazdach” koparka porusza łyżką, samochód wyrusza w drogę, strażak wspina się po drabinie, dźwig podnosi ciężki ładunek, a helikopter porusza śmigiełkiem. Dzieci poznają różne pojazdy i dźwięki, jakie one wydają. Są tu motor, rower, skuter, samochód, wóz policyjny, strażacki, śmieciarka, autobus, koparka. Oczywiście przy lekturze z dzieckiem można wydawać najróżniejsze dźwięki: brum brum, pii pii itp.


W części „Kolory” zmieniają się barwy na skrzydełkach motyla, wieloryb pryska wodą, mienią się promienie słoneczne, żabka podskakuje na nenufarze. Dzieci poznają kolory i słowa. I tak na przykład czerwień to wiśnie, wóz strażacki, truskawka i buty. Niebieski: delfin, ptak i kwiatek. Żółty: banan, pszczoła, gwiazdka, kurczątko słońce. Zieleń to krokodyl, liść, żółw, groszek i żabka.


Kolejna część zaprasza do zapoznania się z tym, co się dzieje na wsi. Kurka dziobie ziarno, kogut pieje kukuryku, świnka chowa się za snopkami słomy, a królik za dorodnymi kapustami, ciągnik ciągnie przyczepkę. Tutaj jest popis dla różnego rodzaju onomatopei: kura robi ko ko, kurczątko pi pi, kaczka kwa kwa, gęś gę gę, owca beee, osiołek ihaha, koza meee, krowa muuu, koń patataj, kotek miau, piesek hau. Jest i rolnik, który dogląda zwierzątek.

Bardzo sympatyczne książki, które mogą czytać już najmłodsze dzieci. Kartki są grube, więc można je przewracać bez końca – tam i z powrotem. Mówi się: najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Tutaj już same okładki zachęcają do tego, by pobawić się tymi książeczkami. A dzieje się naprawdę dużo:)

WydawnictwoEgmont

niedziela, 01 kwietnia 2018

Wiosna, wiosna. Wystarczy otworzyć okno i już słychać z dworu ptasie radio. Akurat na naszym osiedlu dominują mazurki, ale widać też gołębie. A ostatnio nasz ogród odwiedziły dwie sroki. W książce „Nasze ptaki” znana i lubiana poetka przedstawia 54 ptasie portrety – wierszowane historie o bardziej i mniej znanych gatunkach. Bo któż nie zna bociana, dzięcioła, gołębia, indyka, koguta, kukułki, mewy czy orła? Ale takie: kormoran, alka, kraska, piegża czy pluszcz albo pliszka są na pewno już mniej znane.

Pełne humoru opowieści wierszem o szpaku, który wstaje wcześnie, by skosztować czereśni. O ziębie bojącej się deszczu, bo już jest „zaziębiona”. Niektóre z tych historii są zmyślone, inne skupiają się na jakiejś charakterystycznej cesze dla danego gatunku. I faktycznie wcale nie mijają się z prawdą, bo przecież mewy lubią śledzie, nur daje nura w wodę na Mazurach, kos naśladuje wszystkie dźwięki, kobuz chętnie korzysta z gniazd wron i kruków, a z kolei kukułka podrzuca swoje jajka do innych gniazd. Z drugiej strony: czy widział ktoś zaziębioną ziębę, albo pliszkę, co swój ogon chwali, albo kawkę pijącą … kawkę? Ilustracje też są potraktowane dowcipnie i z przymrużeniem oka: skowronek ze smoczkiem dla ptasich dzidziusiów, sójka z torbą podróżną, sroki z biżuterią, nur w towarzystwie zestawu do nurkowania, a kawka z filiżanką. Dodać trzeba, że mimo tych żartobliwych atrybutów, ilustracje ptaków pomogą na pewno rozpoznać dany gatunek w terenie.

Do książki dołączona jest płyta CD, dzięki której można posłuchać 45 ptasich głosów. 

Wiek 3+

Wydawnictwo Literatura