Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
niedziela, 24 maja 2015

Nie jestem zwierzęciem telewizyjnym i po książkę Dominika Strzelca sięgnęłam dla ... książki, a nie dla bohatera znanych i lubianych programów telewizyjnych. Szukałam w nich przepisu na "odlotowy" ogród, bo jestem w trakcie zakładania swojego ogrodu, bo szukałam rad, bo chciałam uczyć się na cudzych błędach - co faktycznie się spełniło podczas lektury, bowiem Autor zaplanował właśnie tego typu porady w książce.

Odlotowy - to taki tytuł trochę na wyrost. Bardzo pijarowski, chwytliwy. Każdy chciałby mieć odlotowy ogród  - po pierwsze - byśmy sami w nim czuli się dobrze, po drugie, (tak, właśnie tak) by inni nam go (choć troszkę) pozazdrościli. Tymczasem Dominik Strzelec nie proponuje Bóg wie czego. Po prostu: krok po kroku podpowiada co robić, by ogród był ładny, funkcjonalny i gustowny. Byśmy nie wpadli w machinę w tworzenia byle czego, co na chwilę jest modne i za chwilę może być passe. Praktyczne podejście, męski punkt widzenia, bez większych ekstrawagancji, napisane zrozumiałym dla największego laika ogrodowego językiem. Myślę, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie - zwłaszcza ci, którzy dopiero zaczynają przygodę z ogrodem, albo i ci, którzy do tej pory traktowali ogród jakie zło konieczne. Z mojego podwórka mogę tylko wyznać, że ogród wciąga. Jak ktoś zacznie, wpadnie po dziurki w nosie w te zielska, kupowanie roślinek, walkę z mszycami i nawożenie:)

Dominik Strzelec zaczyna książkę od stworzenia świata, czyli: od założenia ogrodu: wyboru okolicy i miejsca, powierzchni, ukształtowania terenu, wyboru miejsca na taras, funkcji ogrodu. Dalej - architektura ogrodowa, czyli: ciągi komunikacyjne, nawierzchnie utwardzone, zbiorniki wodne, proporce, kolorystyka przestrzeń i pokrój. W dziale "Balkon i taras" znajdziecie mnóstwo praktycznych porad i pomysłów - co z tym fantem zrobić. Autor optymistycznie stwierdza, że te dwa elementy architektury mają się coraz lepiej i wyraźnie zmieniają na plus wygląd naszych domów i bloków mieszkalnych. Dużo miejsca poświęca różnym roślinom. Podpowiada, jakie byliny, krzewy liściaste i iglaste, jakie drzewa i pnącza zasadzić w ogrodzie, a jakich unikać. I na koniec to, co tygrys lubią najbardziej, czyli... trawnik. Ukochany element dekoracyjny wielu Polaków. Przynajmniej na moim osiedlu. Na samym końcu kilka uwag na temat chorób i pielęgnacji roślin oraz instalacji w ogrodzie. Są też garść porad i kalendarz ogrodnika w pigułce.

Oczywiście Autor nie zaspokoił w całości mojego apetytu. Jednak jako miłośniczka ogrodu, zdaję sobie sprawę, że to po prostu niemożliwe. Taka książka musiałby ważyć z tonę i mieć co najmniej dwa tysiące kartek. Znalazłam tu masę praktycznych porad i pomysłów. A jeśli coś mnie dalej nurtuje, po prostu będę szukała na własną rękę. Jest przecież tyle innych różnych możliwości.

Książka ma dużo ładnych i kolorowych fotografii.

Wydawnictwo Znak

piątek, 22 maja 2015

 

Prywatnie bardzo się ucieszyłam, kiedy na stronie Dwóch Sióstr przeczytałam, że w ramach „Mistrzów Ilustracji” będzie wznowienie „Rozbójników”. Pamiętam jak zaczytywałam się w niej wieki temu. Jakiś czas temu odkurzyliśmy ją z moimi chłopakami. To pełna czarnego humoru opowieść dla dzieci o trzech rozbójnikach  z miasta Kardamon.

Miasto Kardamon jest bardzo małe, a leży tak daleko, że prawie nikt o nim nie wie; oczywiście oprócz ciebie i mnie, i jeszcze paru tylko osób.

Kardamon jest niezwykłym miastem. Mieszka tam wielu sympatycznych dziwaków i zwyczajnych ludzi, dzieje się wiele dziwnych rzeczy i tych całkiem zwyczajnych. Rzecz dzieje się  w czasach, kiedy po mieście nie jeździły samochody, tylko jeden jedyny tramwaj. Stary i piętrowy. A w starym, wysokim i dziwnym domu mieszkali rozbójnicy, ale wcale nie tak źli jak inni zbóje. Jednak zbóje nie śpią , a w głowach czają im się niecne pomysły. A jakie? Sami się przekonajcie.

Książka zawiera też teksty piosenek kardamońskich. Jeśli ktoś nie zna nut, może  nieźle się wygłupiać i wymyślać do słów swoją  melodię.

Takie błaznowanie nieźle może urozmaicić czytanie:)

 

Gdy miasto już otuli mrok,

Gdy cisza w Kardamonie,

Nikt nie odkryje naszych dróg

I nikt nas nie dogoni.

Skradamy się za krokiem krok,

W ciemności wytężamy wzrok.

A nikt nas nie widzi, bo chroni nas cień

I z łupem wrócimy, nim znów wstanie dzień.

Dodam jeszcze, że piosenki można faktycznie zaśpiewać, ponieważ opracowała je w tym celu poetka Anna Chodorowska Znajdziemy tu tekst o tramwaju w Kardamonie, piosenkę bałaganiarzy, gadającego wielbłąda, na cześć Tobiasza, papugi z Ameryki, mistrza Golibrody. Na końcu dodatek z nutami.

Książka udowadnia tym samym, że dla dzieci można pisać świetne książki o zbójach, ich niecnych czynach, ale można to robić właśnie tak jak dla dzieci być powinno – z humorem, bez przemocy. No i oczywiście z przesłaniem, że zawsze można wejść na prawą drogę.

Wszystko smakowicie zilustrowane przez Mirosława Pokorę. Jego fryzury w esy-floresy, gołe głowy z malutkimi kępkami skąpych włosków i pulchne paniusinki na miniaturowych szpileczkach. No i jak tu się nie uśmiechnąć. A tekst – rozkosz dla ucha.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry 



czwartek, 21 maja 2015

Świetnie się ubawiłam przy tej książce. Jeśli tylko potrafiłyby mówićto właściwie podróż sentymentalna do czasów mojego dzieciństwa, bo, wprawdzie jak przez mgłę, ale pamiętam film, który nosił tytuł:Wszystkie stworzenia duże i małe. Zdaje się, ze przed laty ta książka właśnie pod takim tytułem ukazała się u nas.

Jest rok 1937. Londyńczyk James Herriot kończy studia weterynaryjne i przyjeżdża do Darrowby w Yorkskire, by starać się o posadę asystenta miejscowego weterynarza Siegfrida Farnona. Książka opowiada o perypetiach młodego człowieka - od pierwszej próby, jakiej poddaje go Farnon (zbadanie kulejącego konia), aż po moment, gdy Farnon przyjmie go do weterynaryjnej spółki. James przechodzi szkołę życia. Nie tak wyobrażał sobie swoją pracę na angielskiej prowincji. Jak każdy młodzieniec w jego wieku ma marzenia i ideały. Musi sprostać nowym wyzwaniom i rzeczywistości, musi zdobyć zaufanie i przychylność miejscowych farmerów, co nie jest łatwe.

Jest wiele scen, przy których można pęknąć ze śmiechu. Wówczas zrozumiały staje się tytuł, który na pewno intryguje. Ciekawe, co powiedziałyby te wszystkie konie, krowy, byki, świnie, pieski - pieszczochy (zwłaszcza pamiętny pekińczyk) widząc młodego weterynarza w niezłych opałach.

Dużo tu charakterystycznego angielskiego humoru, autoironii i samokrytyki. Pamiętam trochę film, samochodzik Herriota, twarz aktora grającego jego postać, kręte, wijące się dróżki , małe płotki kamienne, przecinające farmerskie pola. Co ciekawe, film ten był początkiem kariery sir Anthony Hopkinsa, który wcielił się w postać Siegfrida Farnona.

Dla mnie w powieści Herriota najciekawszy był obraz angielskiej prowincji w latach 30-tych ubiegłego wieku. Dawne wiejskie społeczeństwo - charakterni chłopi, nieufni w stosunku do wymuskanego (przynajmniej na początku) mieszczucha. To swego rodzaju powieść drogi - wewnętrznej - dojrzewania do pewnych decyzji i zachowań, kiedyś zupełnie obcych przybyłemu londyńczykowi.

Mnie zawsze zastanawia, co Anglicy, a właściwie JAK oni to robią, że potrafią śmiać się z siebie. W tej książce widać to wyraźnie. I fajnie, że będzie ciąg dalszy.

Wydawnictwo Literackie

 

 

 

Dwie siostry - młodsza Wiktoria i starsza Marta przeżywają rozterki miłosne. Pierwsza z nich - właśnie szykuje się do sylwestra, którego ma spędzić z ukochanym Kacprem. Jakże wielkie ogarnia ją zdziwienie, gdy dowiaduje się, że chłopak ma szlaban od rodziców na jakiekolwiek wyjścia. Natomiast 26-letnia Marta związana jest od kilku lat z wysportowanym blondynem. Dziewczyna zaczyna poważnie zastanawiać się nad przyszłością ich związku: czuje niepewność, boi się uczuć i oczekuje od partnera jakiejś stabilizacji. Dwie siostry oddalone od siebie, dzięki problemom, zaczynają bardziej zwracać uwagę na siebie, rozmawiać, rozumieć. Każda z nich znajduje receptę na swoje problemy. A te - jak się okazuje - wraz z rozwojem akcji sukcesywnie się nawarstwiają. Cała Łacina - to komplement:) Wydaje się, że burzy z początku książki nikt i nic nie jest w stanie przebić. Tymczasem autorka przygotowała ciekawą niespodziankę - z rodzinną tajemnicą w tle. Optymistyczne przesłanie z tej lektury - siła tkwi w rodzinie, a każdy jest w stanie zmierzyć się różnymi przeciwnościami losu i pokonać je.

Książkę Łaciny przeczytałam z przyjemnością - wynika to pewnie z nawarstwienia się różnego rodzaju problemów, jakie pojawiają się przy wchodzeniu dzieci (tych mniejszych i większych) w dorosłość. Wiele z podobnych sytuacji czeka nas w życiu - warto przeczytać, by się dowiedzieć, co w młodej duszy gra. By lepiej zrozumieć, pomóc, zadziałać. 

Wiek 15+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

środa, 20 maja 2015

Zawsze zaczynam pisać od zagłębienia się w tekst. Ale tym razem zrobię wyjątek. Wilkoń to dla mnie mistrz ilustracji. Mistrz czarnego koloru - jakkolwiek to brzmi. Udowodnił to niejednokrotnie. Książka o Gdańsku - jest tego kolejnym przykładu. Nie można oderwać oka. Cieszy i ... jednocześnie ciut przeraża. Ale tego strachu jest tak w sam raz - tak by dziecko dało sobie z nim radę. W percepcji pomaga na pewno tekst - nie pozbawiony humoru, który trochę tonuje ciemne strony tej historii. Podsumowując - spokojnie, to kryminał dla dzieci, którego nie należy się bać. Czerń, której tu baaardzo dużo, intryguje. I to ona od razu rzuca się w oczy. Włochaty pająk krzyżak przemierzający ulicami Gdańska, olbrzym, duch pirata. Wilkoń bawi się odcieniami czerni, łączy w energetyczne zestawienia. Obok takiej okładki (patrz powyżej) nie można przejść obojętnie. 

W Gdańsku dzieją się rzeczy dziwne: ktoś straszy w dzień. Turyści i mieszkańcy są przerażeni. Policja nie potrafi rozwikłać zagadki - dlatego też powierza zadanie do rozwiązania pająkowi krzyżakowi zamieszkującemu ruiny zamku krzyżackiego. Detektyw odwiedza różne indywidua, zachodzi w różne miejsca. Podsłuchuje, uważnie obserwuje, wyciąga wnioski. I kiedy wydawać by się mogło, że worek pomysłów na rozwiązanie tej intrygującej zagadki się wyczerpał, to rozwiązanie nadchodzi. A może najmłodsi czytelnicy w trakcie lektury równolegle poprowadzą śledztwo i spróbują swoich sił w dziedzinie kryminologii? 

Historia nie dość, że intryguje, to również zachęca do odwiedzenia miejsc, w które zawitał detektyw Pająk. A może ktoś pokusi się o stworzenie literackiej trasy turystycznej dla najmłodszych: stary zamek krzyżacki, Baszta pod Ciemną Gwiazdą, kościół Mariacki, Pusty Staw, rzeczka Strzyża, Potok Prochowy i inne. Można też udać się na rodzinną wyprawę śladami detektywa Pająka. Ot - zwiedzanie z książką pod pachą:)

Od kilku lat jeżdżę na targi turystyczne - głównie do Poznania. Zawsze z ciekawością podglądam, jak miasta i miasteczka promują się, jakie przygotowują publikacje, jak starają się przyciągnąć dzieci. Poziom takich publikacji jest różny. Tutaj Gdańsk jest dla mnie wzorcowym przykładem, jak zainteresować dziecko tematem. Pająk krzyżak to doskonały przewodnik po mieście Gdańsk i ciekawa historia kryminalna.

Wiek 6+

Wydawnictwo Oficyna Gdańska 

niedziela, 17 maja 2015
 

 

TVP abc. Jak wygląda anakonda. Encyklopedia zwierząt dla dzieci - Julia Śniarowska

.... dla dzieci - dodam - najmłodszych. Informacje są skrótowe, zwięzłe, pełne ciekawostek, pozbawione trudnych terminów. Przewodnikami po świecie fauny są trzy sympatyczne zwierzaki z telewizyjnej czołówki programu ABC: Anakonda, Bociek i Cielaczek. Opowiadają o blisko 40 różnych gatunkach: takich, które można spotkać w Polsce i bardziej egzotycznych. Wszystko ubogacone licznymi fotografiami, mapkami, na których dzieci mogą odnaleźć miejsca, w których dane zwierzę występuje. Każdy opis zawiera wyszczególnioną tłustym drukiem ciekawostkę z życia danego zwierzęcia: o tym, że np. największe żółwie są cięższe od krowy, i że papugi śpią na jednej nodze, a wystraszone jeże zwijają się w kulkę. Teksty są krótkie, litery są duże - nadają się świetnie dla najmłodszych czytelników.

Wiek 3+

Wydawnictwo Publicat



czwartek, 14 maja 2015

Anna Łacina sprawdza się jako autorka książek dla młodzieży. Sięga po tematy dla nich ważne, proponuje intrygujące rozwiązania, nie zawsze przewidywalne. I – co chyba najważniejsze – ciekawie pisze.

W swojej ostatniej książce też zastosowała dość ciekawy chwyt: równolegle opowiada o losach dwóch sióstr: Róży i Jaśminy. Każda z nich na chwilę zatopiona w swoim własnym świecie – a jednak w jakiś metafizyczny sposób ze sobą połączone: w myślach i snach. Niebezpieczeństwo i choroba jednej powodują niepokój u tej drugiej. Łacina pokazuje, że niezbadane są tajniki ludzkiej natury.

Jaśmina i Róża pochodzą z rodziny ogrodników. Stąd te ich kwiatowe imiona. Siostry – ale jakże różne. Czasem kochające się siostrzaną miłością, innym znów razem spierające się o byle co. Jaśmina jedzie na wymarzone wakacje do Grecji, Róża idzie na pielgrzymkę do Częstochowy. Starsza – studentka medycyny, stara się dać sobie radę z uczuciami do kolegi Romka. Różyczka natomiast poznaje przemiłego chłopca – anioła wręcz, który w jakiś „cudowny” sposób nią manipuluje. I choć człowiek czytający tę opowieść zachodzi w głowę – jak to w ogóle możliwe, spada z obłoków na ziemię, i po otwarciu jakiegokolwiek portalu internetowego, znajduje podobne historie w zwykłej codzienności. Właśnie z tego powodu ta książka jest ważna – jako ostrzeżenie przed wpływem innych na nasze życie, przed głupim zauroczeniem, wiarą we wszystko. Lektura przemawia do zdrowego rozsądku. Polecam również rodzicom, aby wiedzieli, co w młodej duszy gra. Wiele tu rozterek miłosnych młodziutkiej studentki medycyny, wiele strachu o zagubione dziecko. Jednym słowem – współczesny świat ze wszystkimi swoimi ciemnymi i jasnymi stronami. Kończy się happyendem – ale ku przestrodze – warto!

Wiek 15+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia