Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
wtorek, 30 czerwca 2015

 

Na okładce w rogu czytamy: Tylko dla odważnych. Już śpieszę uspokoić potencjalnych czytelników - nie ma się czego bać, natomiast warto poznać najróżniejsze strachy i straszki z naszego podwórka. Zwłaszcza teraz, gdy w filmach i literaturze pojawiają się liczne postacie z innych kultur. Niektóre nazwy polskich strachów brzmią swojsko, pojawiają się od czasu do czasu na co dzień, bądź w szkole. Inne popadły w zapomnienie. Dzięki tej książce jest szansa na poznanie szerokiego wachlarza postaci, które kiedyś tak często występowały w życiu naszych przodków.

A jak to się stało, że dziś już tak nie występują? Wyparły je cywilizacja, nauka. Dawniej ludzie dzięki takim stworzeniom tłumaczyli sobie świat, szukali przyczyn nieszczęść, chorób, wypadków, śmierci. Dziś lekarze znają przyczynę astmy. W przeszłości była to wina dusiołka:)

Bobok, kikimora, rusałki, południca, uboże, bełt, leszy, licho, bazyliszek, Baba - Jaga, wodnik, marzanna, latawica, kocmołuch, płanetnik, wspomniany już dusiołek i ogniki.Oto strachy opisane w tej książce. Jedne pozytywne inne nie. Jedne życzliwe ludziom, inne złośliwe i wręcz niebezpieczne.


Każdy ze strachów przedstawiony jest w krótkim wierszu, na ilustracji i rzeczowym opisie. Jak ludzie wyobrażali sobie owe strachy, za co były odpowiedzialne i co najciekawsze: jak ma się sprawa z nimi w teraźniejszości. Są bowiem rejony w Polsce, gdzie ludzie nadal wierzą w moc sprawczą owych stworzeń.


A gdyby cóś takiego napatoczyło nam się gdzieś po drodze, wystarczy pomruczeć pod nosem: Strachy na Lachy. Na pewno pomoże:)

Wiek 5+

Wydawnictwo BIS

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Książka, która ma szansę podbić serca młodych ludzi. Są w niej: przygoda, niebezpieczeństwa, przyjaźń, pierwsze porywy serca, zazdrość i magia. I jest wielki strach – to tytułowy Otchłanny. Drzemiące zło, kiedyś pokonane, teraz pojawiło się znowu. Jeszcze nienamacalne. Tylko słychać pewne pogłoski – że może.., kto wie.., prawdopodobnie... Bo przecież wiele wskazuje na to, że Otchłanny powrócił: ataki na zwierzęta leśne i domowe, odnajdywane szczątki, towarzyszące Otchłannemu potwory o dziwacznych nazwach, w końcu – porwane z wioski dzieci.  I to mimo tego, że kilkanaście lat temu Otchłanny został  ponoć ujarzmiony. Przecież  z wyprawy wróciło zaledwie trzech dzielnych mężczyzn. Co się wtedy naprawdę wydarzyło? Dlaczego Otchłanny rośnie w siłę? Czy można go pokonać?

Takie pytania kotłują się podczas lektury osadzonej w epoce stylizowanej na średniowiecze. Mała wioska Moorvale u podnóża gór, na skraju olbrzymich lasów. Bieda i głód wyłażą z kątów, chłopi wraz z całymi rodzinami pracują na ziemi pana odrabiając pańszczyznę. Wielu z nich cierpi głód, niektórzy z nich są traktowani gorzej niż zwierzęta. Nie ma taryfy ulgowej dla starców, kobiet czy dzieci. I jakby było tych nieszczęść mało – pojawiają się niepokojące wieści o Otchłannym. W takim klimacie poznajemy trójkę głównych bohaterów: najpierw Edmunda, roztropnego nastolatka, który  przyszłości ma po rodzicach odziedziczyć gospodę. Tylko że Edmund chciałby zostać czarodziejem. Studiuje księgi, chłonie nauki – czym doprowadza do wściekłości swoich rodzicieli. Katherine –  jednego z owych dawnych bohaterów. Dziewczyna włada bronią jak doborowy rycerz, czym nie zaskarbia sobie przychylności rówieśników ze wsi. W końcu sprytny Tom – najbiedniejszy, niewolnik kupiony za parę groszy przez swojego okrutnego pana. Trójka ta wyruszy w poszukiwaniu porwanych dzieci. Każdy ma inne umiejętności,  razem się z sobą uzupełniają.

To dopiero początek cyklu. Połączenie fantastyki, historii, baśni i horroru. W pierwszym tomie autor poświęcił dużo uwagi głównym  bohaterom i tym drugoplanowym. Przedstawił najważniejszych mieszkańców wioski, opisał krainę, gdzie rozgrywa się akcja, przedstawił też relacje między bohaterami. Dał dobry początek przygodzie. Trudno przewidzieć tu cokolwiek, trudno wyrokować happyend. I niech tak zostanie – do końca. Teraz czekamy na ciąg dalszy. Z niecierpliwością.

Wiek 11+

Wydawnictwo Jaguar

sobota, 27 czerwca 2015

Według opinii samej Lindgren Karlsson z Dachu otrzymał swoje imię po pewnym szewcu z Vimmerby (miasteczko w Szwecji, skąd pochodziła Autorka), na którego wołano: Karlssonem z Beczki. Nieznośny, pewny siebie, chełpliwy i leniwy - tak w skrócie określiłabym tę postać. Taaak - motorek na plecach dodaje mu wprawdzie uroku, ale muszę przyznać, trzeba trochę cierpliwości, by polubić tę postać. Zwłaszcza, gdy się jest rodzicem, który chciałby, aby jego dziecko było ach i och. W jednej z biografii czytałam, że cykl o Karlssonie bił rekordy popularności w byłym Związku Radzieckim. Gdy tymczasem u nas - trudno tak to jednoznacznie stwierdzić. Myślę, że jednak były to "Dzieci z Bullerbyn", albo cykl o Pippi. W każdym razie po przeanalizowaniu rodzinnej ankiety (rodzeństwo dość liczne i ich dzieciarnia również)- "Dzieci" górą. Właśnie ukazał się odświeżony cykl o Karlssonie z ilustracjami Moniki Pollak. Wszystko w jednym tomie: Braciszek i Karlsson z Dachu,  Karlsson z Dachu lata znowu i Latający szpieg czy Karlsson z Dachu. W przekładzie (według kolejności): Ireny Szuch - Wyszomirskiej, Anety Węglańskiej i Teresy Chłapowskiej.

Warto przeczytać całość i najlepiej zacząć ... od początku. A rzecz się dzieje "przy zupełnie zwyczajnej ulicy w Sztokholmie, w zupełnie zwyczajnym domu". To tam właśnie mieszka rodzina - też zwyczajna zresztą - Svantessonów. Rodzice i trójka dzieciaków. Wśród nich najmłodszy siedmioletni Braciszek. To on zaprzyjaźni się z Karlssonem z Dachu. Każdy z rodziny jest zajęty własnymi sprawami, każdy za czymś goni. Nikt nie ma czasu dla Braciszka. Więc kiedy pojawia się Karlsson - Braciszek jest baaardzo szczęśliwy. A sam Karlsson? Nie jest już taki zwyczajny jak pozostali bohaterowie. Mieszka przecież na dachu, I potrafi latać - wystarczy, że przekręci pewien guziczek umieszczony na wysokości jego pępka - i unosi się w górę za sprawą małego motorka na plecach. Ta dwójka wyśmienicie się dogaduje, w trzech tomach przeżywa mnóstwo niesamowitych przygód - grzecznych i mniej grzecznych. Powiem tak - Karlsson na pewno nie jest wzorem do naśladowania, ale czy uwielbiana przez miliony dzieciaków Pippi nim była? Przecież sama Astrid Lindgren wysyłając  na konkurs powieść o sympatycznym rudzielcu w za dużych butach zamieściła na kartce dopisek prośbę: by przypadkiem komisja nie zawiadomiła odpowiednich władz o tak niemoralnej książce:) We Francji Pippi przez długie lata ukazywała się tylko w ocenzurowanej wersji. Myślę, że warto dać szansę Karlssonowi. Zresztą - z wielu takich rojbrów wyrastają naprawdę fajni ludzie. Scena z pewnym panem, któremu skorupki od orzechów wpadły za koszulę, a pestki od wiśni - na głowę, przypomniały mi o mojej koleżance - obecnie poważanej nauczycielce zacnej szkoły, która jako dziecko wylewała  śmierdzącą wodę  z wazonu na głowy przechodniom. Ale o tym szaaaaaaa;) Hejsan, hoppsan - jakby zawołał Karlsson - do lektury! Astrid Lindgren w postaci Karlssona pokazała najczarniejsze tajniki ludzkiej duszy. Czarny charakter - którym od czasu do czasu jest każdy z nas - nieważne czy mały czy duży. I czytając Karlssona można złapać się na tym, że nagle w tej postać odkrywa się siebie. Ot jak z tą wodą po kwiatach - choć o swoich doznaniach pisać nie będę - bo zawsze łatwiej obsmarować innych. Czyżby nie obudził się we mnie właśnie w tej chwili Karlsson???:)) Ta lektura ma w sobie coś ....oczyszczającego. Jednak;) 

Ilustratorka Monika Pollak stanęła przed poważnym zadaniem - dać nową twarz bohaterom, znanym z kultowych wydań z ilustracjami Ilon Wikland. Myślę, że jej się to udało. Ilustracje są czarno - białe, jest ich bardzo dużo. Co rusz coś się dzieje. Karlsson pani Moniki jest poważniejszy. Tamten miał bardziej dziecinny wygląd. Który wolicie? - oceńcie sami.

Całość wydana jest w wersji kieszonkowej. Książka - mimo solidnej zawartości - ma poręczny format i jest dość lekka.

Wiek 7+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 

 

 

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Regulaminnalato_ShaunTanimages_big319788360915929

Pamiętam z dzieciństwa taki moment, kiedy razem z siostrą marzyłyśmy o tym, jak to będzie, kiedy będziemy dorosłe. Małe dziewczynki zajadające w wakacje owoce na kocu, z krwistoczerwonym czereśniami zatkniętymi za uszy. Nie, nie chcę pisać, jaka jest ta dorosłość. Czasem „jaka” czasem „nijaka”:) I łapię się na tym, że niekiedy tęsknię za tamtymi czasami. Beztroskimi, „wymyślanymi” problemami, których nie było, ciepłymi wakacjami, zabawami do późna. Te uczucia wróciły, gdy zobaczyłam książkę australijskiego autora i ilustratora. Regulamin na lato – aktualna właśnie teraz, u progu lata.

Dwóch chłopców: Przyjaciele? Bracia? Nie wiem. Starszy instruuje młodszego, czego nie należy robić: Nigdy nie kłóć się z sędzią, Nigdy nie dawaj kluczy nieznajomemu. Nigdy nie przegrywaj walki. Nigdy nie upuszczaj słoika. To „NIGDY NIE…” uparcie jest powtarzane niczym mantra. Jakieś surrealistyczne obrazy i wyrwane z kontekstu zdania – nie do końca zrozumiałe dla czytelnika oglądającego te historie z boku. Jakby urywki czyichś przeżyć, z moralną puentą – na miarę dziecka. Przekazywanie swoich doświadczeń komuś innemu, uczenie się na własnych i cudzych błędach.

Książka  dużego formatu (dosłownie i w przenośni). Nawet pokuszę się o stwierdzenie album – z dzieciństwa. Czytam notkę biograficzną autora. Może to właśnie przedmieścia australijskiego Perth, skąd pochodzi Shaun Tan? Spalona słońcem ziemia, wielkomiejski krajobraz, industrialna sceneria poprzecinana wielkimi słupami i długimi kablami energetycznymi, wystającymi kominami. Wszechobecny beton, opustoszałe ulice, wysokie mury. W takich właśnie miejscach pojawia się dwójka chłopców. Na pozór nudno, bez drogich zabawek i wypasionych rekwizytów. Bez innych towarzyszy zabaw, drogich wycieczek. Ale od czego jest wyobraźnia? Z kątów, zza rogów wyłaniają się dziwne postacie – jakby z filmu SF, ciszę rozrywa świst i podmuch ogromnej trąby powietrznej, do pokoju wdziera się rozbuchana fauna i flora, nienaturalna dla tego rejonu, za wielkim murem chowa się olbrzymi czerwony królik.  O, jakże wielka jest siła dziecięcej wyobraźni.

Wiek 6+

Wydawnictwo Kultura Gniewu

niedziela, 21 czerwca 2015

Dwie Siostry wystartowały z nową serią „Polecone z Zagranicy”. Na pierwszy ogień poszła książka Ramosa, belgijskiego ilustratora, który swoją obrazkową historią zdobył serca najmłodszych na całym świecie (O "Jestem najsilniejszy" pisałam tutaj). Taki też jest zamysł tego wydawniczego przedsięwzięcia. Książka została zresztą „opieczętowana” na okładce jak najprawdziwszy list polecony. Warto przyjąć taką przesyłkę:)

Dziś pora na kolejną książkę z nowej serii: "Szur szur ćwir plum" Kitty Crowther - belgijskiej ilustratorki i autorki książek dla dzieci. W 2010 roku otrzymała prestiżową Nagrodę imienia Astrid Lindgren - nagrodę literacką przyznawaną co roku przez Szwedzką Narodową Radę Kultury wybitnym twórcom kultury dziecięcej. Na naszej półce mamy już jedną książkę tej autorki - jej tytuł to: "Mój przyjaciel Szymon".

Mały Tymek boi się, gdy nadchodzi noc. Niby na początku jest wszystko dobrze i bezpiecznie (zwłaszcza, gdy obok są rodzice), ale nagle pojawiają się tajemnicze dźwięki, które wywołują strach u żabiego dziecka. Tajemnicze (tytułowe) "szur szur ćwir plum". Maluch wyobraża sobie słodkowodnego potwora, pierzastego węża, kościotrupa z bagien. Nie muszę chyba dodawać, jak wielkich oczu dostaje Tymek z przerażenia. Ucieka do pokoju rodziców i gdy kolejne odsyłanie go do łóżka nie daje rezultatów, żabi tata bierze sprawy w swoje ręce i razem z synkiem wyjaśnia tajemnicę niepokojących dźwięków. Oczywiście nie zdradzę rozwiązania zagadki. Zachęcam do lektury książki.

Mądra opowieść o więzi dziecka z rodzicami i miłości. Gdy pojawia się problem dziecko zawsze może liczyć na pomoc mamy i taty. To też świetna lektura, która pomoże najmłodszym przezwyciężyć różne strachy, które drążą ogromne dziury w  bogatej dziecięcej wyobraźni.

Kitty Crowthaer ma charakterystyczną kreskę. Gdy porównuje się jej książki, łatwo zauważyć oryginalny styl i nienachalną kolorystykę. Autorka przedstawia zazwyczaj poszczególne sceny, gdy nagle nadchodzi moment koncentrowania się na szczególe. Wtedy się "rozdrabnia". Tak jest w przypadku obu jej książek. W "Szur szur ..." jest to piękny moment wieczornej celebracji całusków i przytulasków.

Wiek 3 +

Wydawnictwo Dwie Siostry

piątek, 19 czerwca 2015

Henio - mały króliczek jest oczkiem w  głowie jego rodziców. Pewnego dnia malec zdaje sobie sprawę, że PEWIEN dzidziuś, który niedawno pojawił się w ich domu, coś dziwnie ZA DŁUGO już w nim przebywa. I wtedy właśnie Henio dowiaduje się, że ten dzidziuś zostanie z Heniem i rodzicami na zawsze. To przecież jego braciszek. Książka typu - pomagajka - czyli - jak radzić sobie z trudnymi sytuacjami. Mały bohater przeżywa traumę z powodu zmiany w jego życiu. Już nie będzie jedynym dzieckiem, już nie będzie najważniejszy. I rodzice nie będą tylko jego. Książka na szczęście kończy się dobrze. Henio zaprzyjaźnia się z braciszkiem. Choć to może na wyrost powiedziane. Czuje, że jest on potrzebny braciszkowi, a braciszek jemu. Została nawiązana braterska więź.

Lektura na pewno dla maluchów, które znalazły, bądź znajdą się, w takiej samej sytuacji, co Henio. Świetne ilustracje, mało tekstu - za to duże pole do popisu dla rodziców, którzy będą chcieli malucha oswoić z tematem. To od nich zależy jak przygotują dziecko, jakie rozmowy przeprowadzą. Henio na pewno pomoże w rozwiązaniu tego "problemu":) 

Wiek 2+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 18 czerwca 2015

posc582aniec1

Ha! Dostałam prztyczka w nos. Ostatnio w recenzji "Skrawków błękitu" zwątpiłam, czy Dawca będzie miał silniejsze związki ze światem Kiry, niepełnosprawnej dziewczyny ze świata, w którym liczyli się tylko ludzie idealni, o nieskazitelnym wyglądzie. Jakże się myliłam - ale szczegółów nie zdradzę. Nie na darmo cykl czterech książek nazywa się "Kwartetem Dawcy".

W Posłańcu głównym bohaterem jest Matty - dawniej mały chłopiec ze "Skrawków błękitu", tam wiecznie brudny i butny, zasmarkany, miejscowy kombinator i złodziejaszek - tutaj dorasta, zmienia się. Żyje w innym świecie, który przyjął go z otwartymi ramionami, wykształcił, dał szansę, zmienił go, wychował na dobrego człowieka. Świat pełen kalek, ludzi poniżonych, okaleczonych - jednocześnie ludzi dobrych i przyjaznych, gotowych przyjąć do siebie nowych, przybyłych z bliska i daleka. Matty zauważa jednak, że ludzie zmieniają się na gorsze. Coś lub ktoś sprawia, że zaczynają się dziać rzeczy złe: szemranie, obgadywanie, przemoc. Coraz głośniej mówi się o tym, aby nie wpuszczać nikogo nowego do osady. Również las staje się miejscem złowrogim i niebezpiecznym. Kiedy zapada decyzja o zamknięciu osady dla innych - Matty jako posłaniec otrzymuje zadanie: musi przekazać tę wiadomość do okolicznych miejscowości. 

Kolejna powieść Lois Lowry daje dużą czytelniczą satysfakcję. Mam nawet wrażenie, że z każdym tomem "Kwartetu" rośnie również literacki kunszt i poziom. To co mi się szczególnie podoba - to fakt, że autorka nie idzie drogą na skróty, nie szuka tanich i ckliwych rozwiązań, które uczyniłyby z tej historii melodramat klasy b. Pokazuje uparcie, jak skomplikowane są ludzkie losy. Pokazuje też wielkość człowieka - sama jednostka ludzka ma do wypełnienia ważne zadanie, musi sprostać wielu wyzwaniom, musi zrezygnować z siebie i poświęcić się dla innych. 

Zaskakuje zakończenie. To ewenement w dzisiejszej literaturze. Tak wiele rzeczy jest przewidywalnych. Tutaj jest niespodzianka - wzruszająca i chwytająca za serce. 

Przed nami jeszcze czwarta, ostatnia część cyklu: "Syn", który ma się ukazać w tym roku. Ja czekam z niecierpliwością. 

Wiek 14+

Wydawnictwo Galeria Książki 

środa, 17 czerwca 2015


kronikiwardstonetom4wiedzmispisekbiext284322911

W swojej kolejnej, czwartej, części o stracharzu i Tomie, Delaney wysyła bohaterów do Pendle, gdzie żyją trzy klany czarownic- Malkinów, Deane'ów i Mouldheelów. Mistrz już w poprzednich częściach nadmieniał, że nadejdzie taki czas, kiedy będzie musiał rozprawić się z wiedźmami. I oto pojawia się niebezpieczeństwo porozumienia między klanami- dlaczego ciągle rywalizujące ze sobą wiedźmy chcą nagle rozejmu i dążą do zbratania się? Jest to zagadką również dla stracharza. Hrabstwu grozi wielkie niebezpieczeństwo...

Delaney nadal zaskakuje. Bardzo pozytywnie. Nic nie jest takie samo, a moja obawa, że potraktuje kolejny tom Kronik szablonowo, podda się modom, wręcz- zaspokoi do końca naszą ciekawość i odkryje tajemnice- rozwiały się po kilkunastu stronach lektury. Odnoszę takie dziwne wrażenie, że autor rozwija się wraz z każdą kolejną częścią. Liczne zagadki, nagłe zwroty akcji, mnóstwo znaków zapytania i rzeczy niewytłumaczalnych, nieprzewidywalne niespodzianki, nowe postacie, a przede wszystkim większa koncentracja na wnętrzu swoich bohaterów. Po trzeciej części- pełnej refleksji i wewnętrznego smutku- to bardzo widoczna odmiana. Delaney pracowicie rozbudowuje charaktery występujących osób- na pierwszy plan wysuwają się Tom i Alice. Młodzi dojrzewają- świetnie współpracują, rozumieją się czasami bez słów i ... wykazują coraz większe zainteresowanie sobą ;) Stracharz pozostaje tym razem w tle- to Tom wyraźnie dominuje i ma niewątpliwie wpływ na bieg wydarzeń. Autor- uparcie, jak rasowy skąpiec- uchyla po trochu rąbka tajemnicy z życia każdego z nich, a przede wszystkim- matki chłopca- a robi to w taki sposób, że apetyt rośnie w miarę jedzenia- na cdn oczywiście. Od samego początku czuję do pani Ward dużo sympatii- wnosi wiele ciepła do powieści, w której czasem nieźle straszno i groźnie.

Nie wiem jakim cudem, ale każda część cyklu jest inna- niewielu pisarzom udaje się taki chwyt. Ile w końcu można pisać o czarownicach, boginach, magii- ktoś mógłby powiedzieć. A jednak można, co udowadnia autor. Jednocześnie wszystkie książki równie wciągają i pochłaniają bez reszty.

 

Wydawnictwo Jaguar

wtorek, 16 czerwca 2015

2051_400x400

2052_400x400

Książki edukacyjno - kreatywne. Z jednej strony dzieci poznają różne gatunki ptaków - na podstawie opisów dowiadują się m.in. jak wyglądają, gdzie budują gniazda, co jedzą, czy odlatują na zimę. Z drugiej strony - dzieci mają możliwość narysowania wszystkich opisanych przedstawicieli gatunków. Pomóc ma w tym kalka, która jest na każdej rozkładówce oraz krótki kurs rysowania ptaków samodzielnie - przy pomocy siatki podzielonej na kwadraty.

To nie błąd:) Na każdej rozkładówce znajduje się kalka, za pomocą której można odrysować sylwetki poszczególnych ptaków.

Młodzi ornitolodzy mają do wykonania następujące zadania: nauka rysowania na wspomnianej już siatce, przekalkowanie rysunków z książki, zapamiętanie nazw opisanych ptaków oraz rozwiązanie quizu. Na tych, którzy wykonają wszystkie zadania, prawidłowo podpiszą co najmniej 10 ptaków i udzielą przynajmniej 15 poprawnych odpowiedzi na pytania z quizu, otrzymają tytuł "ornitologa doskonałego". Na końcu książek znajduje się Dyplom ornitologa. Wystarczy tylko wpisać imię i nazwisko. 

Ptaki naszych lasów to cykl 2-tomowy - w okładce miękkiej, w formacie A4. Część pierwsza to 30 gatunków ptaków, które żyją w polskich lasach: kukułka i lelek, sowy, dzięcioły, mysikróliki, sikory, czubatka i raniuszek, pełzacz i kowalik, kruk i inne krukowate, zięba i czyż, gil i grubodziób. W części drugiej opisano 31 gatunków, w tym: krogulca i jastrzębia, bielika i orlika, kuraki, żurawia i bociana, siewki, gołębie, strzyżyka i pokrzywnicę, słowika i podróżniczka, rudzika i kosa, drozdy, pokrzewki, muchołówki, wilgę i kraskę.W pierwszej książce istnieje możliwość odrysowania 50 ptasich sylwetek, natomiast w drugiej - 45. 

Na stronie "Sprawdź się" można zweryfikować swoją wiedzę. Pod każdym rysunkiem należy wpisać nie tylko nazwę ptaka. Trzeba również dopisać, czy jest to samiec czy samica.

Książki są ładnie wydane. Cena jest bardzo atrakcyjna!

Wydawnictwo Multico

niedziela, 14 czerwca 2015

Książka przyda się tym wszystkim, którzy lubią zajęcia kreatywne z dziećmi - przedstawia ona bowiem techniki plastyczne dla najmłodszych.

Autorzy omówili techniki rysowania ołówkiem, kredką, mazakiem, kredą olejną i kredkami świecowymi, kredą zwykłą oraz tuszem. Czy słyszeliście może o sgraffito? To pojęcie jest pewnie większości obce, ale technika na pewno nie. Ja z moich czasów dzieciństwa pamiętam kartkę papieru pokrytą kolorowymi kreskami wykonanymi kredkami świecowymi, następnie pomalowaną tuszem. Po wyschnięciu wyskrobywało się wybrany motyw. Efekty są naprawdę zadziwiające.

W części o malowaniu przedstawiono tajniki farby akwarelowej, kryjącej, proszkowej, dyspresyjej, fluorescencyjnej, bejcy do drewna i kredy olejnej, obrazu na tylnej stronie szkła, obrazu rozmazanego, marmurkowania i batiku. W następnym rozdziale poświęconym drukowaniu zaznajamiamy się z pojęciami: monotypia (to pojedyncza odbitka pokrytej farbą płytki), stemplowanie (ziemniakiem, z gumowej pianki) i linoryt.

Mnie najbardziej spodobał się rozdział poświęcony papierowi. Z tego prostego materiału można wykonać prawdziwe cuda: wycinanki, obrazki transparentne, papier czerpany i ... pulpy.

Modelowanie to plastelina, wosk plastyczny, glina, papier klastrowy i kaszerowanie.

W rozdziale o drewnie poznajemy technikę piłowania piłą i pilnikiem, raszplowania i wydłutowywania. Dzieci mogą zrobić łódkę i ptasi pensjonat - czyli karmnik.

Dziewczynkom pewnie przypadnie do gustu filc. Z tego materiału można wykonać różne ozdoby i biżuterię: m.in. kolorowe dredy i dywanik. Techniki opisane tutaj to: technika wałkowania i wygniatania.

Na samym końcu metal i gips. Ze srebrnej folii powstają klejnoty koronne, rycerz z metalową brodą i solary. W części gipsowej opisano mozaikę, gipsowy bandaż, odlew gipsowy, żłobienie w gipsie, kamień steatytowy i ytong.

Każda technika  dokładnie opisana, pokazana również na ilustracjach. Opisano narzędzia i materiały oraz wykonanie prac krok po kroku. Przykłady są nietuzinkowe - niektóre na pierwszy rzut oka bardzo trudne. Potem po zapoznaniu się z techniką okazuje się, że najmłodsze dzieci mogą wykonać naprawdę ciekawe i skomplikowane prace, które robią duże wrażenie. W książce jest bardzo dużo zdjęć prac, rysunków, które wizualizują różne techniki. Książka przyda się nauczycielom i rodzicom.

Wydawnictwo Jedność

 



 
1 , 2