Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
poniedziałek, 25 lipca 2011

Czekam z niecierpliwością, bo z książką spędziłam miłe chwile. Właśnie czyta ją moja siostra. Codziennie zdaje mi krótką mailową relację, w którym miejscu jest – co ją rozśmieszyło, a co zdenerwowało. A ja uparcie pytam, czy dojechała już do tortu:)) Nie, nie dojechała. W każdym razie Służące mają kolejną fankę. M. zamówiła dla znajomej angielską wersję. W Danii też się książka podoba i trzeba niestety strasznie długo czekać w kolejce. Co do trailera - Skeeter nie odpowiada moim wyobrażeniom. Chyba ta filmowa jest ... za ładna. Bo przecież opis w książce....



Tagi: film
22:45, be.el
Link Komentarze (4) »

Medicusa i Szamana połknęłam jakiś czas temu. Teraz wpadła mi w ręce kolejna , trzecia część – rozgrywająca się w świecie współczesnym. Roberta też jest lekarzem, podobnie jak jej przodkowie. Dla pewności jeszcze raz sprawdziłam, czy to aby o tę książkę chodziło. Tak, to ta. Dawno nie czytałam czegoś tak, tak, tak… Sama nie wiem, jak to określić. Miałam wrażenie, że autor nie ma pomysłu na kontynuację i pisze na siłę. Poczułam się nabita w butelkę, znudzona. Może gdyby chodziło o jakąś odrębną lekturę.... Hm...Ale to przecież nawiązanie do TEGO Medicusa i TEGO Szamana. Czytadła, ale na przyzwoitym poziomie.  Zaliczyłam, odłożyłam na półkę i zamierzam szybko zapomnieć. Słabiutka trójka z wąsikiem.

Wydawnictwo Książnica



piątek, 22 lipca 2011

Kiedy kilka lat temu skończyłam z wypiekami na twarzy czytać Jane Eyre, wyruszyłam na poszukiwania innych książek Charlotte Bronte. Nie było wtedy Internetu, gdzie czarno na białym można przeczytać, co zostało napisane, co zostało wydane. Ci, dla których Internet istniał zawsze, pewnie nie będą w stanie tego zrozumieć. Byłam jak ślepiec, który dość nieporadnie poruszał się w zaułku książek. Ktoś coś słyszał, ktoś coś wiedział – podpowiedział. Inny pożyczył – Wichrowe wzgórza siostry autorki - Emily. Przez przypadek trafiłam w księgarni na Villette – bez mrugnięcia okiem zakupiłam i … straciłam. Pożyczyłam dalej – jak się okazało – na wieki. Niech i tak będzie, jeśli książka służy innym. Gorzej – jeśli stoi zakurzona gdzieś na półce, przeczytana tylko ten jeden raz. Myślę, że nie jestem odosobniona w swoich emocjach, biorąc do ręki kolejną książkę Charlotte Bronte – trzecią – wydaną u nas powieść utalentowanej pisarki. Został jeszcze tylko The Professor – może wkrótce doczekamy się przekładu i tej powieści. Żebyśmy tylko nie musieli czekać na niego  tak długo jak na Shirley – 162 lata, hm……. Nie sądzicie, że to zdecydowanie za długo?

Shirley zaskakuje pierwszym rozdziałem. I … rozczarowuje. Gdzie jest ta Shirley – tytułowa bohaterka? Nikt o niej nawet nie wspomni. Dżentelmeni w kwiecie wieku dyskutują aż iskry lecą, opijają się angielską herbatą, objadają żylastą wołowiną do granic możliwości. Wszystko ciągnie się w nieskończoność. Kiedy teraz po lekturze całej książki, wracam znów do pierwszych stron, rozpoznaję zamysł autorki. Nakreśla całą sytuację historyczno – społeczną, gdzieś w tle pojawiają się niektórzy z głównych bohaterów, o których mówi się w osobie trzeciej. Przede wszystkim Robert Moore – człowiek nie stąd, nie z północnej Anglii początków XIX wieku. Przybył z siostra z Belgii i chce zmieniać świat po swojemu. Jest właścicielem fabryki Hollow – zafascynowany postępem technicznym, możliwościami jaki daje do rozwijania fabryki, osiągania zysków. Jednocześnie nie interesuje go cała rzesza biedoty, która ledwie wiąże koniec z końcem, traci pracę w związku z zastosowaniem nowych maszyn. W dodatku w Europie toczy się wojna z Napoleonem – Anglia ponosi jej konsekwencje. Panuje głód, rodziny dają najlepszych synów ojczyźnie, wszędzie panują niedostatki związane z koalicją antynapoleońską.

Jeśli miłośnicy Dziwnych losów Jane Eyre (wydawanej często w seriach typu: klasyka romansu itp.) i Vilette oczekują po Shirley tego samego, będą zaskoczeni. Shirley to przede wszystkim powieść z bogatym tłem społeczno – historycznym. Jest wprawdzie wątek miłosny – jednak na pierwszym planie są rzeczy ….hm… nie wiem, czy mogę tak napisać – ważniejsze. Bowiem miłość jest też rzeczą ważną w życiu człowieka. Autorka mnóstwo miejsca poświęca przemianom społecznym jakie zachodzą na Północy Anglii. Postęp techniczny, pojawienie się nowoczesnych jak na tamte czasy maszyn zastępujących pracę ludzi, bieda robotników, arogancja obu stron, bunt, brak akceptacji i strach przed nowym i nieznanym, agresja i zbrojne wystąpienia przeciwko właścicielom fabryk, którzy chcą iść z postępem.   Zaskakuje nie tylko tematyką. Autorka trzyma czytelnika w niepewności – ja przynajmniej miałam takie odczucia. Czekałam na tytułową Shirley prawie pół książki. I zaczęłam z niecierpliwości obgryzać paznokcie, co u mnie zdarza się niezmiernie rzadko. Zresztą bohaterka – jedna z wielu, nie była postacią najważniejszą. Autorka zachowała złoty środek i swoją uwagę poświęcała wielu swoim podopiecznym. Caroline – podopieczna pastora – skromna, cicha, ale gdzieś tam w głębi siebie bardzo zbuntowana. Dużo myśli na temat miejsca kobiety w ówczesnym społeczeństwie – zastanawia się, dlaczego kobiety czas spędzają na głupstwach, plotkach, strojeniu się niczym papugi. Dlaczego nie mogą podjąć pracy, mówić głośno tego co myślą. Przyklaskuje jej Shirley – zbuntowana, niepokorna, trochę roztrzepana, odważna w sądach, bogata dziedziczka wielkiej fortuny, na której to włościach znajduje się fabryka w Hollow. Nieszczęśliwe miłości, losy pojedynczych bohaterów drugoplanowych wplecionych w tę historię – to dodatek do obrazu angielskiego Yorkshire z początków XIX wieku. Jeśli dodać do tego wspaniałe opisy przyrody, szczegóły dotyczące życia angielskiej arystokracji, dnia codziennego na wsi angielskiej, informacje na temat panujących poglądów, strojów. I przede wszystkim śmiały głos w sprawie kobiet. Jestem ciekawa, jak ta powieść została przyjęta po jej wydaniu – kilka fragmentów określiłabym jako wywrotowe, wręcz rewolucyjne, jak na tamte czasy.

Czytało się wyśmienicie. Literatura nieśpieszna, z refleksją – która swą uwagę koncentruje długo na minie bohaterów, jego strojach, na róży w ogrodzie, na tym co w głowie. Pewnie, że nie dla każdego. Ja określiłabym to tak – książka dla koneserów i miłośników rodzeństwa Brontë. I niech Was nie zniechęca pierwszy rozdział;)

Autorka powieści żyła krótko - zaledwie 39 lat.

Wydawnictwo MG