Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
czwartek, 31 lipca 2014

Przed nami jeszcze miesiąc wakacji, więc może znajdziecie czas, by wpaść do Poznania. A to miasto jest zwiedzania warte – i piszę to nie tylko dlatego, że jestem emocjonalnie związana ze stolicą mojej ukochanej Wielkopolski. Jest w nim naprawdę wiele ciekawych miejsc, które warto zobaczyć - tutaj jest przecież początek naszego państwa. A jeśli już zdecydujecie się na spacer po mieście, sięgnijcie po przewodnik Agnieszki Idziak (autorki blogu Pikinini) i Sylwii Mai Bartkowskiej, który pozwoli dokładnie poznać perełkę – rynek Starego Miasta. Wprawdzie od czasu do czasu trzeba z niego zboczyć w którąś z wąskich ale jakże pięknych uliczek, przejść parę kroków w dół, pod górę – ale co tam – my się wyzwań nie boimy. Co powinno Was zachęcić dodatkowo – to fakt, że przewodnik ów daje pole do popisu naszym dzieciom, które za zadanie mają napisać ciąg dalszy tej książki – stąd każdy egzemplarz jest bardzo osobisty, subiektywny i każdy inny. Dzieci rysują, rozwiązują zagadki i krzyżówki, liczą koziołki, kolorują, szukają ulic i charakterystycznych elementów.

Punktem wyjścia jest fontanna Prozerpiny, na której widnieją cztery putta – czyli tłuściutkie aniołki albo małe dzieci z przedmiotami symbolizującymi cztery żywioły. I to właśnie owe żywioły czyli: ogień, powietrze, ziemię i wodę wykorzystano do tego, by pokazać dzieciom Stary Rynek i historię miasta. Każdy z żywiołów ma swój szlak. Każdy swojego przewodnika.  I tak po Szlaku Wody oprowadza pan Kropla. Dzieci poznają ratusz, Wartę, nad którą leży miasto, powódź z 1736 roku, rzeźbę św. Jana Nepomucena, fontannę Neptuna, studzienkę Bamberki. Szlak Ognia to historia pożarów, koziołków, rzygaczy, smoków, pomnika ułana, zamku Przemysła II, miłorzębów rosnących przy Pałacu Działyńskich, starych murów obronnych, budynków straży pożarnej. Po Szlaku Powietrza oprowadza Pani Chmurka. Zapoznaje dzieci z orłem na ratuszu, morowym powietrzem, kurkami dachowymi, poznańską farą. Na Szlaku Ziemi trzeba często patrzeć pod nogi. Pan Ziemek zabierze Was na ulicę Wielką, zajrzycie na tyły handlowych kamienic, pod portal pałacu rodziny Górków, rzeźbę św. Ignacego Loyoli.  Każdy etap opisany – z ciekawostkami, tajemnicami, ważnymi informacjami – ale wszystko w odpowiedniej dawce dla dzieci. Jeżeli pojawia się jakiś trudniejszy wyraz – wówczas w przystępny sposób zostaje wyjaśniony na tzw. marginesie. Na końcu znajdziecie raz jeszcze słowniczek, miejsce na notatki,  mapkę Starego Miasta i poszczególnych szlaków. Książka jest czarno -  biała, z ciekawymi ilustracjami i rozwiązaniami graficznymi. Jeśli dostaliście apetytu na Poznań – to nic tylko wsiąść w samochód i jechać. A pogoda sprzyja:)

Więcej na blogu: Półeczka z książkami

Wiek 6+

Wydawnictwo Albus

środa, 30 lipca 2014

Apollo 11 to kolejny tytuł z serii „Czytam sobie. Fakty” – tym razem dla bardziej zaawansowanych czytelników. Na pewno sama tematyka nie jest łatwa – przy czym autorka stara się ją uprościć – co sprawia wrażenie, że lądowanie na Księżycu to był mały pikuś. To oczywiście żart. Krok po kroku czytelnik zapoznaje się z kolejnymi etapami – najpierw przygotowań, potem startu, w końcu już całej wyprawy na Księżyc. Nie brak tu skomplikowanych zwrotów, słówek – ale spokojnie – na końcu znajduje się słownik z wyjaśnieniami (kontener, mgławica, orbita ziemska, Srebrny Glob i inne). Takie trudniejsze zagadnienia wymagające dodatkowej definicji są oznaczone specjalną gwiazdką.  Dzieci poznają tajniki skafandra, grawitacji, posiłków, wydalania i specyfiku klimatu panującego na Księżycu, trudnego powrotu na Ziemię. Książka oprócz tego, że rozwija techniki czytania, przekazuje naprawdę mnóstwo wiedzy na temat pierwszej wyprawy człowieka na Księżyc.

Ta część to poziom 3, czyli: połykanie stron. W tekście znajduje się od 2500 do 2800 wyrazów, użyte są już wszystkie głoski. Zdania są bardziej skomplikowane. Czytanie ułatwia duża czcionka. Format doskonale mieści się w ręku małego czytelnika.

Do tej części dobrze pasują czarno - białe ilustracje. Kiedy ludzie w 1969 roku obserwowali z zapartym tchem lądowanie na Księżycu, odbiorniki były przecież czarno - białe. To nadaje całej tej historii dodatkowy element autentyczności i dokumentu.

Na końcu – jak zwykle – dyplom sukcesu i kolorowe naklejki tematyczne. Tych naklejek jest razem 6. Gdy zakładamy, że książka zostanie potem wykorzystana również przez inne dzieci – wówczas można samemu zabawić się w wykonanie dyplomu sukcesu dla naszego dziecka.

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

wtorek, 29 lipca 2014

Przeczytałam z przyjemnością - bo książka wywołała mnóstwo wspomnień. Pod niektórymi wydarzeniami z książki, scenami - mogłabym się podpisać - sama przeżyłam, byłam świadkiem podobnych. Bo w czasach PRL- u ciężko było się wyróżnić. Połowa klasy chodziła w tych samych butach i kurtkach. Wszyscy mieliśmy te same świecowe kredki z pandą na pudełku i chińskie gumki do wycierania. A chyba wszyscy nasi rodzice mieli takie same marzenia - to a propos sprzętu AGD i wakacji w Bułgarii. Mile wspominam kolejki, bo miałam wtedy mnóstwo czasu na czytanie książek, co u innych kolejkowiczów wywoływało niekiedy zdziwienie i głupie komentarze.  Co ugotować z wystanego materiału obiadowego - to już nie było moje zmartwienie.

Książka formą chce na pewno trafić do młodych ludzi. Bo taki jest właśnie komiks - zawsze na czasie, zawsze w awangardzie. Połączenie obrazu i tekstu. Bohater książki: nastoletni Adam wraca do przeszłości - wspomina wspólnie spędzany czas z dziadkiem i rodzicami: na wędkowaniu i rozmowach. Potem zwykła codzienna rodzinna rzeczywistość w czasach komunizmu: szkoła, mundurki, podwyżki, zbieranie butelek, kolejki za prodiżem. I kogel - mogel, który wspaniale smakował w czasach dzieciństwa pozbawionych cukru, kartki żywnościowe. Myślę, że ta książka to doskonała lektura do wspólnego czytania z dziećmi. Będą się dziwić, kiedy potwierdzimy, że autorzy w wielu miejscach przekazali w niej prawdę o minionych czasach - wcale nie tak odległych. Na końcu znajdziecie słowniczek trudniejszych pojęć, które pomogą zrozumieć młodszym realia kulturowe i historyczne. Nie brak tu momentów wzruszających i śmiesznych. Dla dorosłych to powrót do przeszłości, dla młodszych czytelników możliwość poznania kawałka współczesnej historii podanej w atrakcyjny sposób.

Więcej na blogu: Półeczka z książkami

Wiek 10+

Wydawnictwo Widnokrąg



niedziela, 27 lipca 2014

Na temat Alicji napisano już tak wiele - wielcy i maluczcy rozwodzili się nad intencją tej książki, analizowali zachowania Alicji i innych bohaterów, dokonywali tak szczegółowych analiz, że gdzieś w pewnym momencie kończyła się bajka i zaczynała iście poważna i prawdziwa rozprawa naukowa pod hasłem - co tak naprawdę autor miał na myśli. Niniejsza książka nie jest Alicją w całości - jest opowieścią na podstawie oryginału. I choć zdecydowanie wolę ten pierwszy, mimo wszystko polecam książkę mniejszym dzieciom - jako Vorspeise przed główną potrawą i jako ucztę dla oka, bo ilustracje Manueli Adreani robią wrażenie. Warto tutaj podkreślić, że książka inspirowała wielu artystów - że wspomnę choćby Salvadora Dali, który umieścił Alicję w plątaninie barwnych plam i kresek. Limitowany nakład osiąga w chwili obecnej cenę nawet kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Nawet Tove Jansson - autorka Muminków - zilustrowała Alicję po swojemu - według mnie w klimacie surowej Północy.

Alicja Manueli Adreani jest ciemnowłosą (!) dziewczynką o wyrazistych oczach. Jakże inny typ urody niż ten jaki znamy. z ilustracji Johna Tenniela - poważnej, takiej trochę dorosłej i racjonalnej postaci.  I brakuje tu charakterystycznej opaski na włosach, która w Anglii doczekała się nawet swojego określenia - jako opaska Alicji właśnie. Alicja w tej książce ma rumieńce jak zdrowe i ciekawe dziecko, które właśnie przeżywa niesamowite przygody. Jest mnóstwo kolorów - i to co mnie najbardziej przypadło do gustu: motywów florystycznych. Wprawdzie w tle bujają czerwone maki, zielone trawy, róże. Ale kwiaty zdobią też sukienkę dziewczynki i ubrania innych bohaterów, obrusy, podłogi i tapety w tle. Zresztą zobaczcie sami:)

Więcej na blogu Półeczka z książkami

Wiek 6+

Wydawnictwo Olesiejuk



czwartek, 10 lipca 2014

Kolejna odsłona przygód zajączki Toli i liska Felka. Akurat na lato – dwójka przyjaciół w poszukiwaniu ciepła trafia bowiem na wyspę. Tutaj zamierza spędzić beztroskie dni. I nie myślcie, że jak się leży całymi dniami plackiem na kocu, nic ciekawego się nie może wydarzyć – nic bardziej mylnego. Wakacje Felka i Toli obfitują w przygody, ciekawe rozmowy i … uwaga … w filozoficzne rozważania na temat morza, spacerów, gwiazd czy przypływu i odpływu. Oczywiście śmieszy miłe roztargnienie Toli, która na przykład mając do wyboru śpiwór żółty albo czerwony wybiera ...zielony. Wzrusza jej tęsknota za domem, za tym co bliskie i znane, za Heniem.  I śmieszy Reks Morski, prawdziwy przedsiębiorczy zwierzak, który ma wszystko na sprzedaż: i książki, i pudełko do dzwonienia. Łapie za serce Felek, który robi wszystko, by uprzyjemnić Toli wakacje i zmniejszyć tęsknotę – prawdziwy dżentelmen.

W książce znajdziecie 10 bardzo wakacyjnych opowieści. Okazuje się, że nawet znając się bardzo dobrze – a Felek i Tola zjedli ze sobą beczkę soli, można się sobą ... nie nudzić. Właśnie to jest dla mnie istota książki Sylvii Vanden Heede - relacje między nami. W świecie, gdy ciągle się mijamy, gdy na to i tamto nie ma czasu, Tola i Felek dostrzegają rzeczy na pozór nieważne, maleńkie i rozmawiają o nich, dyskutują. Potrafią mówić o swoich uczuciach - tych dobrych i złych. Uczą wręcz, jak sobie z nimi radzić. Jakaś maleńka rzecz, pierdołka jest punktem wyjścia do wspólnych działań i przyjacielskich rozmów.

Koniec oczywiście potwierdza prawdę starą jak świat, ze wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. I można wyjeżdżać w dalekie zakątki świata, ale do domu zawsze się wraca z prawdziwą przyjemnością.  

Ilustracje są naprawdę urokliwe. Samo otoczenie bardzo ubogie w szczegóły, ale miny naszych bohaterów, ich reakcje - po prostu bezcenne:)

Więcej na blogu o książkach dla dzieci: Półeczka z książkami

Wiek 3+

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 08 lipca 2014

Boluś to nowy bohater dla najmłodszych. Mała rezolutna świnka wraz ze swymi problemami i radościami. Krótkie teksty, do tego apetyczne ilustracje. Wypisz wymaluj świat małych dzieci, które świetnie mogą identyfikować się z Bolusiem (cudne to imię) – wraz z ich emocjami i uczuciami. Właśnie ukazały się dwa pierwsze tomy o perypetiach Bolusia (ależ słodycza – naprawdę:).

W „Ładnie, Bolusiu” – pojawia się mały braciszek. Oczywiście Boluś jest trochę zazdrosny – wiadomo nowy wtargnął na jego teren, do tej pory zarezerwowany wyłącznie dla niego. W dodatku braciszek ma rzeczy, których Boluś nie ma – ot jak choćby taki zwykły niezwykły smoczek. Boluś marzy o nim. Kiedy w końcu nadarza się okazja, by włożyć smoka do ryjka, inni wyśmiewają Bolusia. Pojawiają się też świnki, które zdobywają świat przemocą. Na szczęście cała historia o smoczku kończy się happyendem.

W „Ależ, Bolusiu” mama świnka tylko sprząta i sprząta (skąd my to znamy). Chrumka przy tym, bo bałagan wszędzie. A Boluś tak chciałby, aby mama znalazła dla niego czas. Kiedy bałagani tam, gdzie mama zrobiła niedawno porządek, postanawia opuścić dom i udać się w świat. Po jakimś czasie doświadcza olśnienia, że przecież ma swój dom, swoją mamę, która go kocha i swoje patyki i ziemniaki do zabawy. Ta historia przypomina mi trochę „Tam, gdzie żyją dzikie stwory” Sendaka – chłopiec musi udać się w świat, w podroż, podczas której nabędzie nowych doświadczeń, które wzbogacą jego ja. Boluś widzi, że życie poza domem nie jest łatwe – nie ma osoby, która chciałaby go przygarnąć. Nie ma wolnego miejsca na ziemi, gdzie mógłby zamieszkać z Przytulanką Chrumtaskiem. I tak jak Max, Boluś wraca do domu, gdzie czeka kochająca mama, gdzie jest ciepło i bezpiecznie.

Wiek 2+

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 06 lipca 2014

Dzieci kochają to słowo "dlaczego?". Są ciekawe otaczającej je rzeczywistości. I choć książka Susanne Orosz nie zaspokoi całkowicie tej dziecięcej ciekawości, to w jakiś sposób chociaż częściowo odpowie na nurtujące je pytania. To nie sucha regułka definiująca dane zagadnienia, ale krótkie historyjki, które na przykładzie losów wybranych bohaterów drążą temat. Napisane prostym językiem, z humorem - świetnie kontynuują całą serię - bo ta lektura to już trzeci tytuł Historyjek dla ciekawskich dzieci po Skąd się biorą dziury w serze? i Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty?

Tutaj znajdziecie 13 opowieści, a wszystkie kręcą się wokół jedzenia. Skąd się wzięły w Europie pomidory, dlaczego tylu z nas kocha makaron, dlaczego zielony groszek można nazwać cudowną pigułką, czy pokrzywę można jeść, jak wydobywa się sól, gdzie rośnie czekolada, co kryją w sobie truskawki, czy miód jest lekarstwem, skąd się bierze mleko, jak powstaje ser, czy chleb puszcza bąki, skąd w Polsce wzięły się ziemniaki, jak powstaje słodki lukier? Oczywiście wszystko zakończone wielkim znakiem zapytania:)) Na końcu kilku opowieści znajdziecie  ciekawe przepisy - które bez problemów można podsunąć do wykonania dzieciom.Wspólne gotowanie to na pewno skutek czytania tej książki, większa wiedza, ale i przyjemniejsze, ups, chciałam powiedzieć smaczniejsze życie.

Te książkowe opowieści na końcu rozdziałów zwierają też Kącik wiedzy - już bez książkowych bohaterów. Sprowadza się on do podania najważniejszych i rzeczowych informacji na dany temat. Znajdziecie w nim ciekawostki i hipotezy, bo jak się okazuje, w niektórych przypadkach, nic do końca nie jest jasne. Jak choćby kwestia wynalazcy makaronu, co jak się okazuje, jest przedmiotem sporu pomiędzy Chińczykami i Włochami. 

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Wiek 4+

piątek, 04 lipca 2014

U nas w domu popularnością i sporym zainteresowaniem cieszą się opowieści typu: a kiedyś, dawniej, a gdy dziadek był mały, a w czasach dzieciństwa babci Basi i tak dalej, i tak dalej. Historia, przeszłość, porównania z teraźniejszością. Próba oceny – gdzie i kiedy było lepiej: tam czy tu, obecnie? Niekiedy wybór trudny – zwłaszcza, gdy dziadek Stasiu wspominał jak pół dnia chlapał się w kałużach po deszczu i nikomu nie przeszkadzało, że był mokry i brudny, że katar, zapalenie płuc, lekarstwa, inhalacje, a może nawet i zakażenie. Choć współczesne zabawy i gadżety kuszą, oj kuszą:)

Kolejny tytuł wydany w ramach serii „Mądra Mysz” wyjaśnia wiele znaków zapytania: jak żyło się kiedyś, a jak dziś. Jakie różnice są istotne. Ta sama kamienica – tyle że współczesnych mieszkańców od tych z przeszłości dzieli aż 100 lat. Kiedyś budynek dla jednej rodziny teraz dla trzech. Zmieniają się nie tylko ludzie, ale przedmioty dnia codziennego, a co najciekawsze - obyczajowość i tło społeczne. Bo kto dziś zatrudniałby służącą, by pomogła dzieciom rano się ubrać? Dziś same biegniemy po pracy na zakupy do supermarketu i wcale nie potrzebujemy do tego kucharki. Książka dotyka wielu aspektów życia: ubierania, toalety, posiłków, pracy, zakupów, szkoły, zabawek, komunikacji, prania, choroby i jej leczenia, czasu wolnego. Każda rozkładówka to kolejne porównanie jakiegoś tematu. Co druga rozkładówka jest rozszerzona o dodatkowy materiał poglądowy na skrzydełkach, który zgrabnie składa się następnie w spójną całość. Polecam – na pewno zainteresuje ta wyprawa do przeszłości.

Więcej na blogu Półeczka z książkami

Wydawnictwo Media Rodzina

Wiek 5+