Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
piątek, 30 października 2009

Opowieść powinna urzekać. Do opowiadania trzeba mieć dar. Nie wystarczy klepać puste słowa. Omamić słuchacza. Taaak. Zaczarować go. Przywiązać do siebie. To sztuka. A nie każdy to potrafi. Wiele historii jest oklepanych, pospolitych. Banalnych. Opowiedzieć taką rzecz, która przeżyje wiele lat. Tysiąc lat. Historię przekazywaną z ust do ust. Dalej i dalej. I zachwycać się nią, odkrywać ciągle na nowo. Fiu, fiu – któż to dzisiaj potrafi?

Rabih Alameddine oczarował mnie swoimi opowieściami. Nie, nie przesadzam. Proszę bardzo, zawsze można samemu sięgnąć po książkę. Ważę słowa. Zbieram myśli. Czy uda mi się oddać piękno tej księgi? Świat rzeczywisty spleciony z tym baśniowym, biblijnym, mitycznym, koranicznym. Zaczynam rozumieć fenomen mistrzów opowieści w różnych kulturach i epokach, ich niesamowitą popularność, którą nam, współczesnym, tak trudno pojąć, a może nawet i zdefiniować. Szczególnie teraz, w dobie komputerów, telewizji i innych afrodyzjaków medialnych, tak nachalnie i bezczelnie zawsze i wszędzie atakujących nasze zmysły. Skaldowie, trubadurzy, minnesingerzy, meistersingerzy. Wszyscy oni czarowali słowem, a za swoje zasługi, za dobrą opowieść, czy pieśń, mogli w jeden wieczór dorobić się wielkich bogactw, mogli stać się panami całej wioski. Tak było w Europie. Azja miała swoich hakawatich. Słowo pochodzi od libańskiego hekayeh – czyli baśń, historia, wiadomość.

Wspaniały hakawati staje się bogaty, a kiepski zasypia z pustym żołądkiem albo i bez głowy. W dawnych czasach wsie miały własnych hakawatich, lecz ci wybitni opuszczali domy, żeby zdobyć fortunę. W miastach królestwem hakawatich były kawiarnie. Hakawati może opowiedzieć historię jednym razem lub ciągnąć ją miesiącami, okraszając wieczornymi zagadkami, które trzymają w napięciu do następnego dnia.

Takie są właśnie opowieści Alameddine’a. Kończą się zawsze w nieodpowiednim momencie, pozostawiają niedosyt i apetyt na ciąg dalszy. Baśnie, historie dla dorosłych, które nagle dojrzałemu czytelnikowi dają możliwość, być może niepowtarzalną, dostrzeżenia w sobie dziecka, poznawania świata przez pryzmat historii z morałem, bajek, przypowieści, baśni, z elementami fantastyki, magiczności, symboliki, często nasyconych cudownością, z siłami nadnaturalnymi. Pełne księżniczek, wojowników, potworów, demonów, biblijnych postaci, latających dywanów, tajemniczych miejsc; historie przesycone erotyką, niesamowitością. Ale nie tylko. Autor umiejętnie przeskakuje ze świata baśniowego do szpitalnej sali, gdzie słychać różne piski nowoczesnej aparatury, gdzie wokół chorego ojca Osamy al.-Charrat kręcą się pielęgniarki w wykrochmalonych fartuchach. To trochę jak kubeł zimnej wody wylany na głowę. Zupełnie inny świat, pełen nowoczesnych gadżetów, hałasów z zatłoczonej libańskiej ulicy. To wreszcie opowieści o rodzinie, jej przodkach, korzeniach, mieszaninie krwi turecko- ormiańsko – angielsko – libańskiej i Bóg raczy wiedzieć, jakiej jeszcze. Historie, opowiedziane po mistrzowsku, wciągające, intrygujące. Bo Rabih Alameddine jest przecież prawdziwym mistrzem opowieści, hakawatim z krwi i kości. Z duszą, z sercem. Z byle czego potrafi przygotować delicję, która na długo pozostanie w pamięci tych, którzy ją skosztowali.

Co mnie cieszy szczególnie: W informacji okładkowej czytamy, że twórczość Alameddine’a przyrównuje się do pisarstwa Marqueza i … Isabel Allende. Ta wiadomość utrze nosa tym, którzy do tej pory twierdzili, ze chilijska pisarka pisze śmieszne książeczki dla kobiet. Bzdura totalna, o czym nie raz już przekonywałam.

 

Wszystko da się opowiedzieć. Trzeba tylko zacząć, słowo po słowie.

(Javie Marias, Serce tak białe)

Wydawnictwo Znak

Bardzo ciepło odbieram tę książkę. Może dlatego, że z Warszawą związane są pewne wspomnienia, jak choćby narodziny Tomka. Tu się urodziłeś – przypominam, choć mały to wie i puchnie zawsze z dumy, gdy przed wieczornymi Wiadomościami, pojawia się panorama stolicy. Najpierw kartkujemy ten niezwykły, naprawdę niezwykły przewodnik, napisany specjalnie z myślą o dzieciach. Co jakiś czas przy zdjęciach i ilustracjach doszukujemy się historyjki opowiedzianej przez Pawła Beręsewicza. Na całą recenzję zapraszam na blog Półeczka z książkami.

Wydawnictwo Skrzat

Mamy problem. Tomek chce, wręcz pragnie, by w końcu wyleciał mu ząb. Bo wtedy będzie szczerbaty, jak Lola, i przyleci Wróżka Zębuszka. No cóż, czterolatek musi jeszcze poczekać, natomiast książka świetnie pomaga oswoić strachy związane z gubieniem mleczaków.

To nasze pierwsze spotkanie z sympatycznym rodzeństwem. Po długich wahaniach i zachęcających achach i ochach znajomych, postanowiliśmy i my spróbować. Co nam się podoba? Recenzja na blogu: Półeczka z książkami.

Wydawnictwo Media Rodzina 

sobota, 24 października 2009

Zawsze z mieszanymi uczuciami sięgam po książkę, na okładce której pierwsze, co rzuca się w oczy, to informacja – Światowy bestseller. Tymczasem Klan, całe 629 stron, połknęłam w przeciągu kilku dni. Książka sięga do naszych korzeni, bo akcja rozgrywa się przed tysiącami lat, w epoce lodowcowej. Oto mała dziewczynka Ayla traci swój klan w wyniku trzęsienia ziemi. Przez wiele dni błądzi po świecie  w poszukiwaniu swoich. Na próżno. W końcu trafia na plemię – Klan Niedźwiedzia Jaskiniowego. Wiadomo, że jako NOWA i OBCA łatwo mieć nie będzie. Oprócz świetnie zarysowanych postaci, wzbudzających w czytelnikach sympatię i uczucia nieprzyjazne, zachwyciły mnie opisy świata zwierząt, roślin, życia jakie prowadzili nasi praprzodkowie. Świat, w którym nasi przodkowie nie porozumiewali się tak jak my. Wykorzystywali gesty, mimikę twarzy, ruchy ciała. Ich ciała wyglądały jakby zniekształcone, nieforemne, nieproporcjonalne. Ayla była piękna. Ale jaki był wtedy kanon piękna, przed wiekami? Wynalazki, dla nas tak oczywiste, dla mieszkańców starego kontynentu rzeczy, które całkowicie zmieniały historię i bieg wydarzeń. Oczywiście znawcy mogą się doczepiać do pewnych wątków, że przecież wcale tak nie było, że pewne zachowania, zdarzenia, nie mogły mieć miejsca. Proszę bardzo – od czego jest literatura fachowa. Zresztą nawet dzisiaj naukowcy niewiele mogą powiedzieć na temat czasów sprzed blisko 30 tysięcy lat. Hipotezy, przypuszczenia, zagadki. Sama książka powstała blisko 30 lat temu – zatem i stan wiedzy, w momencie jej ukazania od tego współczesnego pewnie uległ zmianie na korzyść. Książka pobudziła moją wyobraźnię typowego laika, pozwoliła przenieść się w tak odległe czasy, o których praktycznie nic nie wiedziałam do tej pory. Były miejsca, które mnie denerwowały, jakieś dziwne zwroty akcji. Odkładałam książkę zdegustowana i szłam spać. A nazajutrz wszystko zaczynało się od nowa. Co będzie dalej, jak zachowa się Ayla? Przeszkadzało mi przedstawienie Ayli jako …nadkobiety. Ayla wszystko wie, na wszystko znajdzie radę.  Jednak takie ukazanie głównej bohaterki rekompensuje ciekawa fabuła i nieprzewidywalność zakończenia. Tak, Klan jest niewątpliwie światowym bestsellerem. A do rzeszy wielbicieli – dołączyłam w tym tygodniu i ja.

Cykl Dzieci Ziemi obejmuje następujące książki:

Klan Niedźwiedzia Jaskiniowego

Dolina Koni

Łowcy mamutów

Wielka wędrówka

Kamienne sadyby

 

Wydawinictwo Zysk i S-ka

piątek, 23 października 2009

To magiczna książka. Oczarowała nas wszystkich. Mamy ostatnio szczęście do książek familijnych. Niby czytam z Tomkiem, a za chwilę dołącza do nas towarzystwo w postaci dwóch panów – jednego dorosłego i drugiego maluczkiego. Ten ostatni, prawie dwulatek, nie wszystko jeszcze rozumie, ale urzeka go aura, jaka towarzyszy lekturze. Błyszczące oczy starszego brata mówią w końcu wiele. Mamo, jeszcze trochę! Czasem nawet płacz i miny, bo późna pora grozi porannym zaspaniem do przedszkola i pracy. I co powiedziałabym szefowi – że czytaliśmy Magiczne drzewo? I to całą rodziną?! Recenzja na blogu Półeczka z książkami.

Wydawnictwo ZNAK 

czwartek, 22 października 2009

Dla tych wszystkich, którzy poznali i polubili Majkę, Marcela i Rudego Myszora, mam do przedstawienia drugą część ich przygód  - Majka, Marcel i afrykańskie czary, w której życie mieszkańców z kamienicy z ulicy Klonowej wcale nie zwalnia tempa, a wręcz toczy się w szaleńczym tempie. Znów mamy do czynienia ze sporą dawką humoru, znów zastosowano ten sam trik graficzny, polegający na przyporządkowaniu każdemu bohaterowi innego rodzaju czcionki w jego wypowiedziach, znów bohaterowie przeżywają niesamowite przygody, ale w odróżnieniu od pierwszego tomu, tutaj pojawiają się "momenty dydaktyczne" oraz wyraźniejsze i ostrzejsze zaznaczenie granic, między tym co wolno, a czego nie. Na stronach książeczki towarzyszą nam takie same proste i zabawne czarno-białe ilustracje, obrazujące śmieszne dialogi i wszechobecny dowcip sytuacyjny.

Recenzja na blogu Półeczka z książkami.

Wydawnictwo ZNAK

wtorek, 20 października 2009

Wydawnictwo "Nasza Księgarnia" i lodziarnia Grycan – co mają wspólnego?
Książki i lody – znane od pokoleń!

 Ale nie tylko…

W związku z premierą książki "Wystarczy, że jesteś" wydawnictwo zaprasza na spotkanie z pisarką Małgorzatą Gutowską-Adamczyk.

Porozmawiaj z autorką oraz poznaj Ewę i Maćka, którzy zainspirowali ją do stworzenia głównych bohaterów powieści.

Na pewno polubisz lody makowe…

Spotkanie autorskie odbędzie się 23 października 2009 roku, o godzinie 17.00 w lodziarni Grycan przy ul. Chmielnej 21 w Warszawie.

Czwartek, 22 października, godz. 19, klubokawiarnia Legalna, ul. Terespolska 4, wstęp wolny.
Co się stało z polskim Faulknerem?
47. wieczór festiwalu "Literatura na peryferiach" poświęcony będzie jednemu z najciekawszych, a zarazem najbardziej zapomnianych polskich prozaików XX wieku. O autorze "Czarnego potoku" - intrygującym, niesłusznie zapomnianym prozaiku Leopoldzie Buczkowskim (1905-1989), opowie prof. Jan Tomkowski z Instytutu Badań Literackich PAN. W programie spotkania prezentacja archiwalnych zdjęć oraz nagrań gawęd w wykonaniu pisarza, a także kiermasz książek autorstwa prof. Jana Tomkowskiego, m.in. poświęconych Leopoldowi Buczowskiemu.
Scenariusz i prowadzenie Cezary Polak.

Zaprasza wydawnictwo ISKRY

Od kilku dni słuchamy Najpiękniejszych mitów greckich, które napisał specjalnie dla dzieci Dimiter Inkiow. Właśnie – słuchamy – tak jak to było kiedyś, w przeszłości, gdy historie o bogach z Olimpu przekazywano sobie z ust do ust. Przyznam się w tajemnicy, że wspaniałą ucztę literacką ma nie tylko moje dziecko, które podczas lektury wzdycha, przeżywa wszystko bardzo głęboko i woła:

- Mamo, słyszałaś? W głowie tego pana (Zeusa) siedziała pani z mieczem i pukała, bo chciała wyjść! (Atena, a jakże).

Recenzja na blogu Półeczka z książkami.

 

poniedziałek, 19 października 2009

Adres księgarni ZNAK:

ul. Sławkowska 1

31-014 KRAKÓW 

pn - pt. 10.00-18.00

so. 10.00 - 14.00

 
1 , 2