Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
środa, 24 października 2012

Patrząc na naszą, często pokręconą historię, zapewne nie raz zadawaliśmy sobie pytanie – Co by było gdyby. Jak potoczyłyby się nasze losy, gdyby na przykład Polacy nie wygrali bitwy pod Warszawą w 1920 roku, albo gdyby nie wybuchło powstanie w 1944r. Takich gdybasiów jest zapewne wiele. Można samemu gdybać, można poznać nową wersję wydarzeń literata, historyka czy jakiegoś wizjonera. Kryptonim Posen, jak zdradza jego autor , zrodził się właśnie z czystej ludzkiej ciekawości. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak wyglądała sytuacja na krótko przed wybuchem II wojny światowej. Szereg żądań ze strony III Rzeszy, odrzuconych następnie przez Polskę, które niby stały się pretekstem do wybuchu tej strasznej wojny. A co by było, gdyby Polska zgodziła się na korytarz łączący Niemcy z Prusami Wschodnimi i na przyłączenie Wolnego Gdańska do Rzeszy? No właśnie co by działo się dalej. Czy to uchroniłoby nas przed wojną, czy tylko przesunęłoby ją w czasie? Piotr Bojarski przedstawia tutaj swoją wizję wydarzeń. Kiedy zaczęłam słuchać audiobooka  – a ten zaczyna się 1 sierpnia 1944 roku, i kiedy usłyszałam o wspólnym przymierzu Polaków i Niemców przeciwko Rosjanom – pomyślałam sobie po poznańskiu– Ki diaboł? Toż to jakaś prowokacja. Z biegiem czasu wszystko stawało się coraz jaśniejsze. Piotr Bojarski zabawił się tutaj faktami historycznym, które tak naprawdę są  w tle, ale równie ważne. Na pierwszym planie jest seria tajemniczych morderstw popełnionych w krótkim przeciągu czasu w stolicy Großpolen. Śledztwo prowadzi Biniu Kaczmarek (nie może być inaczej – w Wielkopolsce jest naprawdę dużo Kaczmarków:)– charyzmatyczny, jednak nie pozbawiony wad, policjant . Ofiarami są młodzi, wykształceni mężczyźni, jak się potem okazuje, asy wywiadu polskiego. Nic nie jest tu przypadkowe, stosunki z Niemcami coraz gorsze, wojna wisi na włosku, Kaczmarek popełnia wiele błędów , ale … No właśnie – oczywiście nie zdradzę, jak skończy się książka.

Bardzo ucieszyłam się z faktu, że i Poznań doczekał się takiej książki o … sobie. Z tym miastem jestem związana bardzo emocjonalnie z powodu bycia Wielkopolanką, odbytych tam studiów, częstych wyjazdów i kilku dobrych znajomych. Wiele miejsc, które zostały opisane w tej książce, znam. Chodziłam ulicami Binia Kaczmarka, nie jest mi obcy język, którym posługują się bohaterowie powieści. Interpretacja Gosztyły mnie po prostu zachwyciła. Jeden człowiek, a sprawił, że nagle zrobiło się ludno od postaci – od razu wiadomo, kiedy godoł Kaczmarek, kiedy Pióro, a kiedy wiceprezydent Poznania. Jak on dał radę sam to wszystko przeczytać , i to właśnie w taki sposób.  Mistrz słowa - bez dwóch zdań.


Wydawnictwo Media Rodzina



Piszę szybką recenzję, bowiem przyznaję się do przetrzymania książki z biblioteki. Rzadko mi się to zdarza, ale ostatnio tyle spraw na głowie. W razie potrzeby chcę jeszcze choć na krótko zajrzeć do książki, by sprawdzić pewne fakty, pisownię. Ważne spostrzeżenie – nawet nie przypuszczałam, że ta powieść  tak mnie wciągnie. Stary dobry Kraszewski, na którego nie mam nigdy czasu, bo trzeba czytać, albo wypada czytać, nowości. Tymczasem tutaj – sprawnie skrojona fabuła, która jest gotowym materiałem na film. Zawiera ponoć wątki biograficzne, bowiem stary Kraszewski zakochał się w pewnej młódce, a ta dała mu kosza. Nie tak od razu – panna zwodziła go, mamiła, wykorzystywała, a on dał się na te jej gierki nabrać. Zemsta była okropna – Kraszewski napisał książkę o rozpieszczonej, egoistycznej pułkownikównie Rolinie, której życiowym celem był dobry ożenek, tytuł i bogactwo. To nic, że inni dla niej umierali, wariowali, zaniedbywali swoje obowiązki i najbliższych. Panna bez skrupułów bawiła się ludźmi, wodziła ich za nosy i z sadystyczną uciechą przydeptywała swoim zgrabnym malutkim pantofelkiem. Druga strona nie pozostaje bez winy. Czytając nie sposób się nie uśmiechnąć pod nosem: rzuca się w oczy głupota i naiwność – tych drugich. Może mężczyznom faktycznie tak trudno rozpracować kobiecą taktykę? I mimo, że w tle pojawiają się XIX – wieczny Wiedeń, Berlin  i kurorty dla bogaczy, to można wiele znaleźć tu aktualnych odniesień do natury ludzkiej, która mimo upływu czasu tak naprawdę niewiele się zmienia. Świetna obserwacja życia społecznego, panujących konwenansów i mód.

Myślę, że za jakiś czas znów sięgnę po Kraszewskiego.

Wydawnictwo Unia Wydawnicza Verum (rok wydania 1995)



czwartek, 11 października 2012

Niezła gratka dla miłośników książek, zwłaszcza książek obrazkowych. I tu zaskoczenie, bowiem niekiedy ilustracja kojarzy nam się głównie z literaturą dziecięcą. Tymczasem Przewodnik jak najbardziej burzy ten mit. Ilustracje – czy to w prasie, w książce, czy w formie plakatu od samego początku były kierowane również, jeśli nie w szczególności, do dorosłego odbiorcy. Lektura absolutnie nie wyczerpuje tematu. Stanowi zaledwie ułamek tego, co na temat ilustracji napisać można. Może stanowić wstęp do własnych dalszych poszukiwań – w różnych kategoriach – czy dogłębnego śledzenia konkretnej kariery ilustratorskiej, czy to epoki, gatunku czy stylu. Jak różnorodna jest to tematyka, dokumentuje sama książka, a potwierdzają choćby różne strony internetowe: blogi pasjonatów ilustracji. Autorzy Przewodnika od samego początku konsekwentnie bronią dobrego imienia ilustracji i ich autorów, niestety często, traktowanych jako twórców drugiej kategorii.

Punktem wyjścia jest rok 1850. Dlaczego właśnie ta data? Autorzy tłumaczą to wzrostem zapotrzebowania na kulturę  w tamtym okresie, oraz wzrostem liczby osób czytających i piśmiennych. Każdy kolejny rozdział książki poświęcony został pewnej epoce i poprzedzony jest wstępem i krótką charakterystyką. Dalej ma miejsce prezentacja najwybitniejszych i najbardziej znanych przedstawicieli ilustracji. Najczęściej poświęca im się jedną stronę: według szablonu: krótka nota biograficzna, twórczość, przykłady ilustracji. Niekiedy temat jest rozwijany na całej rozkładówce. Wśród nazwisk – ci znani i ci, o których niejeden z nas nigdy nie słyszał. Książka na pewno zachęca do dalszych poszukiwań już na własną rękę. Byłam strasznie ciekawa który z Polaków znalazł się w książce. Można znaleźć tu prace Andrzeja Dudzińskiego i Rafała Olbińskiego.

 

Wydawnictwo MUZA



środa, 10 października 2012

Książka o Januszu Korczaku to książka osobliwa, bowiem jest niewiele takich pozycji na naszym rynku. Fotobiografia. Zdjęcia wyszperane, czasem znane z publikacji prasowych, bądź innych książek. W związku z rokiem Korczaka, pojawiło się ich mnóstwo. Przewijały się gdzieniegdzie jako dodatek do dłuższych tekstów. Z oznakami starości, w kolorze sepii,  nadgryzione zębem czasu. Tutaj odgrywają pierwszoplanową rolę. To one są najważniejsze. W dużym formacie, poddane obróbce komputerowej, otrzymały jakby drugie życie. Do tego wybrane teksty: fragmenty książek, pism, listów, pamiętnika, myśli w powiązaniu z obrazem nabierają szczególnego znaczenia. Pomagają zrozumieć wiele spraw z życia osobliwego człowieka. Osobliwego - zwłaszcza na nasze czasy – bo jak to jest poświęcić wszystko dla innych, idei; zrezygnować z prywatnego życia, zapomnieć o sobie, oddać się drugiemu człowiekowi. Heroizm, którego nie potrafimy pojąć do końca, który dziś może niektórym się wydawać i dziwaczny i głupi. Nie na nasze czasy – gdzie liczy się głównie …mieć. Ze zdjęć spogląda na nas człowiek z charakterystyczną spiczastą bródką. Anna Czerwińska - Rydel w swojej książce dla dzieci o Korczaku przedstawiła taką oto scenę rodzinną, w której mieszkańcy bogatego domu przy Bielańskiej 18 mówią o nim: mazgaj i głupi. I że niczego w życiu nie osiągnie. Zdjęcia chronologicznie przedstawiają kolejne etapy życia: najpierw dzieciństwo, Praskie Gimnazjum, matura, wydział lekarski Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, podróże, działalność literacka, Dom Sierot Przy Krochmalnej, getto. W tle wydarzenia początków XX wieku: I wojna światowa, przedwojenna stolica, czasy okupacji, ludzie, którzy przewinęli się przez jego życie, również zaangażowani w wychowanie dzieci. Jego książki: Król Maciuś Pierwszy, Bankructwo Małego Dżeka, Kiedy znów będę mały, Kajtuś Czarodziej. Nie ma tu żadnych sensacji, plotek. Choć… jest jedna, wywołana właściwie przez samego bohatera tej książki. Otóż Korczak nigdy nie był pewien, ile w rzeczywistości ma lat:) Czy akurat tyle, co myśli, czy może rok więcej?

Autor podjął próbę ukazania pewnego życiorysu – człowieka z jego marzeniami, obawami, niepewnością. Bo takie też były w jego życiu. Wiele z myśli Doktora zaskakuje aktualnością. Mądre, trafione, takie oczywiste. Książka, która sprawia, że o Korczaku zaczynamy myśleć jako o człowieku z krwi i kości, a nie tylko jako szacownym panu z pomników i poważnych portretów. Człowiek, który w ciężkiej chwili mruczał ponoć pod nosem: Cały kram w dupie mam*.

 

Obok tekstu polskiego występuje również tekst angielski. Na końcu – Kalendarium życia. Całość robi wrażenie, teksty dobrane starannie, ciekawe opracowanie graficzne – edytorsko – piękna książka.

  • str. 123

 

Wyd. Iskry

 



Jesień. Bardzo lubię. Pod koniec sierpnia zawsze marzę o zaciszu domowym, otuleniu i ciepłych herbatkach przy kominku, krótkich dniach i długich rozmowach. Latem mało czasu dla siebie, długie dni zachęcają do długiej grzebaniny koło domu, w ogródku, odwiedzaniu znajomych, włóczeniu się po okolicy. Niewiele czasu na książkę. Przynajmniej w moim przypadku. Wczoraj siedziałam na tarasie i z nieukrywaną satysfakcją stwierdziłam, że  jesień przyszła na dobre. Lipa gubi liście, bluszcz zaczyna zamieniać zieleń na bordo. Powietrze już inne. Jesienne. Spokojniej, bardziej refleksyjnie, bardziej lekturowo. Nic mi już nie każe gonić i szaleć.  I to mnie cieszy. Bardzo.