Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
niedziela, 15 stycznia 2017

Rodzina Baranowskich ucieka z Doniecka przed wojną do Polski. Rodzice z trójką dzieci przez dłuższy czas obserwowali rozwój sytuacji, zniszczenia w mieście, śmierć znajomych. W końcu podjęli trudną decyzję o wyjeździe. Nie jest łatwo zostawić swój dom, bliskich, dziadków, nawet … ulubione rowery. Miasto ogarnięte działaniami wojennymi, w którym zaczyna brakować żywności, szkół, pracy, pieniędzy, dachu nad głową. Ukraińska rodzina mieszka najpierw w ośrodku dla uchodźców na Mazurach. Musi sprostać trudnościom codzienności: zaaklimatyzowania się w  nowym miejscu, nauce języka polskiego. W końcu myślenia o Polsce, jak o swojej nowej ojczyźnie. Ale jak przestawić swoje myślenie skoro nawet koledzy z klasy okazują niezrozumienie i wrogość?

Książka porusza wiele aktualnych problemów: wojna, uchodźcy, szukanie swojego miejsca na ziemi, nietolerancja w stosunku do nowych i obcych. Barbara Gawryluk przedstawiła ukraińską rodzinę w nowym środowisku, które jest dla nich obce, nieznane. Tymczasem to ludzie jak my – ze swoimi marzeniami i tęsknotami, za lepszym życiem, spokojem i … pokojem. Bez wielkich słów autorka opowiada o losie tułaczy – jak obserwator z zewnątrz i bez żadnych ubarwień. Niestety, w tej opowieści nie wszyscy Polacy życzliwie myślą o obcych. To okazja do tego, by pokazać nasze słabości i wady. To też okazja do refleksji. Bohaterowie tej książki żyją naprawdę. Zmieniono nieznacznie ich dane. Ale nie to jest ważne. Książka uczy otwartości na NOWE i OBCE. Jest to szansa nie tylko dla osób szukających swojego miejsca an ziemi. Jest to szansa dla wszystkich. A w jakim stopniu się z niej skorzysta? – na to pytanie niech każdy odpowie sobie już sam.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 14 stycznia 2017

Okres Bożego Narodzenia trwa (do 2 lutego), w wielu domach jeszcze stoją choinki. No właśnie – choinka – to ona jest bohaterką tej książki. Kto by pomyślała, że może być tyle zamieszania z zielonym drzewkiem przybranym odświętnie – nieodłącznym elementem świąt grudniowych. Ksiądz Józef Naumowicz, związany na co dzień z Uniwersytetem Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie, próbuje wyjaśnić fenomen choinki. Bo, jak pisze we wstępie,  „zwyczaj strojenia choinek na Boże Narodzenie zna cały bodaj chrześcijański świat”. Pojawia się w sztuce: na obrazach, w literaturze, muzyce. W końcu – w wielu domach. Jak to się stało, że w dzisiejszych czasach nie możemy sobie wyobrazić świąt bez choinki? Jakie są tego korzenie. I jak zmieniała się i ona, i związane z nią tradycje na przestrzeni dziejów.


Trzeba przenieść się do czasów przełomu średniowiecza i renesansu. Ale zanim pojawiła się ONA były wawrzyńcowe wieńce, którymi przystrajano wejścia do domu lub całej wręcz posiadłości. Zawieszano je ku czci duchów i bóstw. W tak zwanym międzyczasie w sztuce obecne były zawsze kwiaty, liście, rajskie drzewa obwieszone owocami.

Autor stara się dowieść, co jest dokładnie ojczyzną choinki – nie jest to zdanie łatwe, bo wiele miejsc aspiruje do tego tytułu. Bada najstarsze świadectwa, przytacza nakazy panów, którzy na Wigilię pozwalali osadnikom ścinać zielone gałązki – ale jak się okazuje po latach – wszystko w  granicach rozsądku. Ciekawostką jest wynikająca z nich troska o las i gatunki drzew. Zachowały się liczne dyrektywy z okresu od XIII do XVI wieku, które próbowały uporządkować popularność „ choinki” właśnie ze względu na ochronę lasu, a być może, choć to na pewno, pańskich interesów.


W książce znajdziemy dużo informacji o tym, czym przystrajano choinkę, gdzie po raz pierwszy ustawiono drzewko publicznie, kiedy pojawił się zwyczaj dawania podarków „pod choinkę” i jak został on przyjęty. Przez dzieci – z entuzjazmem, ale przez dorosłych – zwłaszcza z kręgów kościelnych – z dużą krytyką.

A jak to było w Polsce – kiedy pojawiła się najstarsza choinka, jak powinna wyglądać nasza polska – patriotyczna wersja – a nie germańska – z „bomblami”. Patriotyczna – z szopką na gałązkach, z różnymi słodkościami dla dzieci. Autor przedstawił jej poprzedniczki: snopki zboża, sianko na stole, szopkę, sad u sufitu w Krakowie – z łakociami, podhalański podłaźnik.

Jak została przyjęta w innych krajach: Austrii, Francji, Anglii, Nowym Świecie? Choinka, jak się okazuje, ma swoje zaszczytne miejsce również w literaturze. Pisali o niej Andersen, Dickens, Goethe. W Polsce pojawiały się we wspomnieniach Bolesława Prusa (jakże ubolewał w „Kronikach”, że tylko chłopi i ich dzieci potrafią śpiewać „Bóg się rodzi” a inteligencja i wyższe sfery w ogóle słów nie znają), Melchiora Wańkowicza ( „Poza świeczkami i lepionymi w domu łańcuchami z różnokolorowego papieru wszystko tam można było w gębę włożyć”), Stanisława Pigonia, Marii Dąbrowskiej. Była bohaterką wierszy i kolęd, które śpiewano w kościołach. Konstanty Ildefons Gałczyński napisał nawet wiersze: „Kto wymyślił choinki” i „Przed zapaleniem choinki”.  

Ciekawa pozycja dla tych, którzy lubią święta i nie mogą wyobrazić sobie tego czasu bez choinki. Mnóstwo informacji i ciekawostek. Dożo zaskoczenia i odkrywania tajemnic. Ale i pytań, które być może już na zawsze zostaną bez odpowiedzi.

Książka z licznymi ilustracjami. Niektóre z nich to prawdziwe perełki. To ciekawa podróż do przeszłości. 

Wydawnictwo Literackie

czwartek, 12 stycznia 2017

Mleczaki – to temat, na który w szufladkach pamięci rodzinnej odnaleźć można najróżniejsze historie i opowieści. W tej chwili, podobnie jak Marcyś moje młodsze dziecko (lat 9), „gimnastykuje sobie mleczaka”. A rodzic wie, że każdy mleczak jest WYDARZENIEM. Jak się pojawia i jak znika. Zarówno i to i to – zjawiska bardzo spektakularne. W myśl starego powiedzenia, że zęby się Panu Bogu nie udały. Nie da się przejść obok zębów ot tak sobie – bez problemów i zatrzymania – do porządku dziennego. Podobnie jak w rodzinie Marcysia. Naprawdę, skąd my to znamy – zamruczę pod nosem nie tylko ja.

Książka Katarzyny Wasilkowskiej zawiera dwa opowiadania. Mleczak jest w całości poświęcony kwestii ruszającego się mleczaka. Reakcji rodziny na białe „wahadełko” w buzi dziecka. Poniższa scena mówi tak wiele:

Mama powiedziała, że w takim razie umówi Marcysia do dentysty i koniec tematu. Tata powiedział, że nie będzie z głupim mleczakiem latał po dentystachJ))).

Jak skończy się ta dyskusja nad rodzinnym problemem? Bo mleczak to naprawdę temat rodzinny. Fajnie pokazany obraz w pewnym domu, przeciąganie liny: kto jest górą: spanikowany małolat, który całą uwagę kieruje na siebie, nic i nikt nie jest ważny: tylko ON i jego ZĄB? Czy może mama szukająca od razu wyjścia z sytuacji u specjalisty? Byle pomóc dziecku, byle było dobrze – i  to jak najszybciej. Czy może tata, gdzieś jakby oderwany od rzeczywistości, lądujący na Ziemi od czasu do czasu po to, by stwierdzić, że keine Panik auf dem Titanik, naprawdę nic się nie dzieje? To TYLKO ząb. Za chwilę wyleci i będzie dobrze.

Do tekstu przemycono sprytnie informacje na temat zębów, jak choćby te, że pod spodem mleczaka rośnie nowy zdrowy i silny ząb z korzeniem, i że wszystkie mleczaki kiedyś wypadną.

Drugie opowiadanie bardziej nastrojowe, refleksyjne. Mama idąca samotnie brzegiem morza i szukająca mleczaka synka. Bo był pod poduszką i znikł. A co będzie, gdy przyleci wróżka zębuszka? Ta mama, która w nocy powinna zbierać siły na ponowne zmagania z rzeczywistością, regenerować siły, ciągle się zamartwia. Zupełnie inne ilustracje niż w pierwszej części – tutaj zwrócenie uwagi na tło – zachodzące słońce, refleksy na wodzie.

Wydawnictwo Literatura

środa, 11 stycznia 2017

Od praktycznego pana bije chłód. Nie, nie od książki. Od jego osoby. Jest taki nieprzystępny – nie uśmiechnie się,  nie powie czegoś miłego, nie powygłupia. Jest do bólu … praktyczny. Wszystko od A do Zet  zaplanowane, przemyślane. Bez najmniejszej szansy na odrobinę szaleństwa. Nawet takiego najmniejszego jak choćby kręcenie się w kółko, puszczanie latawca. Już o łaskotaniu kolegów nie wspominając. Życie według kalendarza, planera. Bez niespodzianek i zaskoczenia. W końcu – również – bez fantazji – świat, w którym białe jest białe, a czarne – czarne. Do czasu. Bowiem pewnego dnia w życiu praktycznego pana pojawia się … kot. Oczywiście musiał być powód pojawienia się tego osobnika w estetycznym mieszkaniu ww. pana. Koty są ponoć bardzo … praktyczne. I lepsze od tabletek na uspokojenie. Kot ma być panaceum na wszystkie bolączki. Jednak zwierzę ani nie mruczy ani nie działa kojąco na opiekuna. Zdenerwowany praktyczny pan udaje się do weterynarza, który zdradza mu bardzo praktyczną … tajemnicę. Zastosowanie się do rad specjalisty w kocim temacie zmienia na zawsze życie praktycznego pana – a jak? Oczywiście nie zdradzam.

Książka w znakomity sposób pokazuje jak warto w życiu zachować swego rodzaju równowagę, zdrowy rozsądek. Oddanie się tylko pracy, realizacji celów  bez czasu na chwilę oddechu, przyjemności prowadzi donikąd, w ślepy zaułek. I jakże ważne jest mieć kogoś, kogo można obdarzyć miłością, przyjaźnią. Warto o tym pamiętać, by się nie zatracić w pogoni za czymś, co do końca nie ma sensu.

Wiek 5+

Wydawnictwo Bajka

poniedziałek, 09 stycznia 2017

Czytelnicza gratka dla miłośników przyrody, zwłaszcza młodych ornitologów. 76 gatunków spośród 10 000, które żyją na całym świecie. Podzielone na wróblowate  i niewróblowate (te w książce w zdecydowanie liczniejszej grupie, choć to właśnie „wróblowate” stanowią 60% ptaków na świecie).  Na początku słowniczek, który przybliża budowę ptaka, pióra oraz różne rodzaje lotu. Opisy poszczególnych ptaków zawierają nazwę gatunkową, zwyczajową, łacińską. Dalej średnia długość ciała z ogonem oraz rozpiętość skrzydeł. Czytelnicy znajdą tu również informacje na temat koloru upierzenia, występowania na świecie i w Polsce, oraz ptasie preferencje kulinarne. Do tego również informacje na temat gniazd i koloru jajek. Ciekawostką jest zapis onomatopeiczny – można dowiedzieć się jakie dźwięki dany ptak wydaje. I tak: sikorka bogatka śpiewa: cicibej cicibej; sroka – wydaje seryjne czak lub kek, kraska – rak rak. Znajdziemy tu liczne ciekawostki z życia danego gatunku: ot choćby taka, że szpak to zdolny śpiewak potrafiący naśladować różne dźwięki i sygnały np. telefonu komórkowego, a dzięcioł by zjeść orzecha szuka w drzewie odpowiedniej dziurki, przy pomocy której uda mu się dotrzeć do smacznego środka.

Wśród ptaków są te, których nazwy są raczej powszechnie znane: dudek, kukułka, dzięcioł czarny, jerzyk, jaskółka dymówka. Są również te mniej popularne: żółna, ibis szkarłatny, głuptak, ostrygojad, maskonur. Niektóre nazwy są śmieszne: cudowronka, kopciuszek, gęgawa, śmieszka.

Na końcu znajduje się indeks alfabetyczny, który pomoże w zlokalizowaniu danego osobnika w książce.

Książka jest ładnie wydana: na szorstkim kremowym papierze, z klasycznymi ilustracjami w stonowanych kolorach.

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

wtorek, 20 grudnia 2016

Uwielbiany przez moich synów w wersji filmowej i komiksowej. Czytany od razu jak tylko książka pojawi się pod naszą strzechą. Wyrazisty i oryginalny bohater – który poniekąd jest jak średniowieczny rycerz: z zasadami, kierujący się kowbojskim (rycerskim) kodeksem. Samotny, trochę jak Don Kichot z Manczy – tyle że bez wiernego giermka Sancho Pansy. Tu walczy z czarnymi charakterami Dzikiego Zachodu, których nie brakowało w tamtych niespokojnych czasach – niebezpiecznych, gdzie prawo regulowały siła pięści, pieniądze i proch z fuzji. I nie tylko o braci Daltonów tu chodzi. Od czasu do czasu pojawiają się nowi przeciwnicy, wyjęci spod prawa, którzy łaszczą się na pokaźną sumkę w banku, biżuterię amerykańskich dam i pociąg przewożący stanowe złoto. Dziwacznych indywiduów nigdy nie brakowało na tym świecie. Historia Dzikiego Zachodu obfituje w takie przypadki, oprychów spod ciemnej gwiazdy, chcący na swoją modłę organizować porządek w Nowym Świecie. Lucky Luke ma naprawdę pełne ręce roboty. On sam brnie ciągle naprzód, choć nie ukrywajmy, ma często pod górkę, ale imponuje i sprytem i odwagą. I swego rodzaju luzem, receptą na życie – bo przecież z każdej sytuacji jest wyjście, i warto walczyć w imię sprawiedliwości. To taka niewinna nauka – przemycona sprytnie do tekstu, bez nadętego wygrażania palcem.

W „Dyliżansie” nasz bohater musi stawić czoła bandytom, którzy napadają na dyliżans kompanii transportowej.  Dzielny kowboj jest odpowiedzialny za transport złota. Kompania nie może stracić dobrego imienia, konkurencja nie śpi, a klienci nie zamierzają ryzykować utraty drogocennego towaru. Czy Lucky’emu uda się wypełnić zadanie?


Daltonów zabrakło w ww. wymienionej części. A ja mimo ich całego wrednego charakteru naprawdę darzę ich … sympatią. Mają za to „mocne” wejście właśnie w najnowszym odcinku komiksowej serii. Czwórka braci ucieka z więzienia (jak zwykle). Ich celem jest odnalezienie skarbu. Daltonowie i Lucky Luke trafiają do „największego z małych miast na Zachodzie, znanego z pobłażliwego sędziego, zacienionego cmentarza tarty z jabłkami”. Cóż to znaczy „pobłażliwy sędzia”? Jakie plany mają Daltonowie?

Przygoda, humor, tajemnice i niebezpieczeństwa. Obraz Dzikiego Zachodu znany ze starych westernów.

Wydawnictwo Egmont

wtorek, 13 grudnia 2016

 

Adwentowa opowieść o trójce dzieci, które pewnego dnia wysiadają z pociągu na dworcu w Sztokholmie: Mago, Issa, Stella. Właśnie uciekli z domu dziecka w poszukiwaniu lepszego życia. Mago pisze listy do swego ojca w Afryce i głęboko wierzy, że ten pewnego dnia powróci, by zaopiekować się nią oraz dwójką nowych przyjaciół. Na dworcu spotykają sympatycznego staruszka: bezdomnego Niklassona, który stracił pamięć. Spotykają również tajemniczą dziewczynkę w kaszkiecie, która opowiada im o dzieciach z dachu. Kim one są? Czy Niklasson odzyska pamięć?

Klimatyczna opowieść do czytania zimą, najlepiej w okresie przedświątecznym. Tematyką, nastrojem przygotowuje do świąt Bożego Narodzenia. 24 rozdziały są jak okienka w kalendarzu adwentowym – przybliżają do świąt, pozwalają przeżyć czas oczekiwania, budują swego rodzaju napięcie. Historia wciąga – jak się skończy opowieść o Nikalssonie, jaki los spotka trójkę dzieci? Czy wrócą do domu dziecka gdzieś na szwedzkiej prowincji, czy może zdarzy się coś, co odmieni ich życie?

Czytelnik pewnie bez trudu odnajdzie motywy bożonarodzeniowe. Zależnie od wieku znajdzie ich mniej lub więcej. Akcja całej opowieści zaczyna się o magicznej godzinie: o północy. Jedna z bohaterek ma na imię Stella – co oznacza „gwiazdę”. Miriam, która ofiarowała dzieciom tak wiele ciepła w te zimne i samotne dni, nawiązuje do żydowskiego imienia. Jasper to Kacper – od razu kojarzy się z trzema Królami. Podobnie jak Melchior, który w tym przypadku akurat przybywa z dalekiej Afryki. Może znajdziecie z dziećmi jeszcze więcej takich motywów?

Książka jest pięknie zilustrowana – w pastelowej tonacji. Nastrojowa sztokholmska starówka, opustoszałe ulice przykryte śniegiem. Rozświetlone blaskiem księżyca i ulicznych latarni.

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

poniedziałek, 12 grudnia 2016

 Ciepła i bardzo rodzinna książka o perypetiach 8 dzieciaków (wszystkie mają imiona na literę –eM) mieszkających w domku w lesie razem z rodzicami, babcią i psem Rurkiem. Poznaliście ich perypetie w dwóch wcześniej wydanych tytułach: „8+2 i ciężarówka” i „8+2 i domek w lesie.” Teraz rodzina ma spędzić swoje pierwsze święta w nowym miejscu – w domku w lesie. Popularna norweska autorka porusza w swoich opowieściach ważne problemy: lęk przed ciemnością, odpowiedzialność za innych, wspólne przygotowania do świąt, ich radosne przeżywanie. W leśnym domku jest ciasno, biednie – ale szczęśliwie. Współczesny czytelnik może wiele nauczyć się z tej lektury. Nie są tu ważne bogactwo i mieć. Rodzina stawia na bycie ze sobą , razem. Na dobre i złe. A trudnych momentów nie brakuje. W obliczu trudnych sytuacji każdy pomaga jak może. Rodzice uczą dzieci, że nie bogactwo jest najważniejsze, ale właśnie bycie razem. Uczą je jak radzić sobie z problemami, które przecież zawsze da się rozwiązać. Każdy jest tu jednakowo ważny, każdy się liczy.

Książkę zilustrowała Marianna Oklejak. Jej czarno-białe ilustracje są jak dokumentalne zdjęcia, które uwieczniają rodzinę w życiu codziennym: podczas posiłku, prac domowych, na podwórku.

„8+2 i pierwsze święta” to trzeci z dziewięciu tomów całej serii o tej sympatycznej rodzince. Czy będą kolejne?

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

niedziela, 11 grudnia 2016

Piłkarska seria Egmontu wciąga nie tylko dzieci. Nad „Golami wszech czasów” pochyliły się w naszym domu trzy pokolenia. A jakie przy tym odżyły fajne wspomnienia, opowieści, emocje. Męska część spierała się jak to było „naprawdę”. I z jakim zacięciem każdy bronił swoich racji. Bo najnowsza część futbolowa nie koncentruje się tym razem tylko i wyłącznie na jednym zawodniku (do tej pory ukazały się książki m.in. o: Lewandowskim, Ronaldo, Neymarze, Ibrahimowicu), ale skupia się na wielu piłkarskich aspektach.

Jest historycznie: autor szuka odpowiedzi na pytanie: kto po raz pierwszy strzelił gola. I tutaj wędruje aż do czasów mitycznego Odyseusza. W każdym razie wcale nie tak łatwo znaleźć klucz do tych zawiłości.

Jest mistycznie – bo czy możliwym jest, aby na stadionie wypełnionym tysiącami ludzi zapanowała nagle WIELKA CISZA? Taaa, jest to możliwe.

Jest gadżetowo. Gadżety opanowały świat sportu. A pewne cudowne buty odgrywają w historii futbolu rolę szczególną. Pojawia się tu o nich opowieść – jak zmieniły bieg pewnego meczu i kolejnych piłkarskich spotkań. Ich wynalazca Adi Dassler do dzisiaj istnieje w powszechnej świadomości. Pomijam już fakt, że w Polsce każde buty sportowe to …. adidasy.

Jest celebrycko: znajdziecie tu historie o osobowościach z wielkimi nazwiskami, o gwiazdach futbolu, którzy sprawiali, że zamierało serce, że krew w żyłach szybciej krążyła: Garrincha, Hurst, Pelé, Panenka, Vilfort, Ronaldo, Lewandowski, Maradona i Messi.

A to wszystko po to, by opowiedzieć o pewnych golach , które na zawsze zapisały się w historii piłki nożnej. To swego rodzaju gawędy. Autor przedstawia nie tylko fakty ze stadionów, ale szuka ciekawostek w kontekście społecznym, politycznym, historycznym. Potrafi zbudować napięcie, jakie czuje kibic przed strzeleniem karnego. Prowadzi piłkę po murawie, by za chwilę przejść do ataku.

Kolejna ciekawa historia, która z pewnością przypadnie do gustu nie tylko męskim miłośnikom futbolu.

Wiek 9+

Wydawnictwo Egmont

sobota, 10 grudnia 2016

Alain Greé – francuski rysownik, rocznik 1936. Jest autorem klimatycznych ilustracji – trochę trącących już myszką w swojej poetyce, ale według mnie to tylko ich zasługa. Bo świat zmienił się od czasu, gdy po raz pierwszy zostały wydane. Mimo wszystko, a być może i właśnie dlatego, sympatię wywołuje chłopiec w białej koszuli, pod krawatem, na traktorze starego typu, oprowadzający wraz ze swoją siostrą maluchy po rożnych kątkach i zakątkach.

Poniekąd świat na tych ilustracjach to pewnie świat, jaki chcielibyśmy mieć dla swoich dzieci: szczęśliwi ludzie, którzy znaleźli swoje miejsce na ziemi. Czyste środowisko, zdrowa żywność – a wszystko bez chemii i trucizn. I dużo słońca, piękna zieleń.


Jacek i Julia pokazują jak wygląda życie codzienne na farmie u cioci i wujka – praca na roli, wypiek chleba, uprawa warzyw i owoców, hodowla zwierząt, produkcja mleka i mięsa. 


Tomik „Nad morzem” podpowiada dzieciom, co ze sobą zabrać na morskie wakacje, jak wygląda podróż pociągiem, miejscowość letniskowa, morskie zwierzęta, piknik na plaży, port, połów, wyposażenie nurka, świat podwodnych zwierząt i roślin, podwodny wrak i latarnia morska. Książka zwraca uwagę na ważny aspekt: bezpieczeństwa nad wodą. Miłym dodatkiem są dwa obrazki, na  których należy wskazać 8 różnic.


W części o przyrodzie Julia i Jacek znów odwiedzają farmę. Opowiadają dzieciom, co dzieje się plonami po zbiorach, jak wyglądają prace w sadzie i ogrodzie. Dzieci poznają rośliny i owoce: kasztanowiec z kasztanami, sosna z szyszka, dąb z żołędziami. Dalej: co daje nam las, jakie zwierzęta żyją w lesie, po co potrzebne są pszczoły i co potrzebują rośliny do życia.

Krótkie teksty, szeroka interlinia, duże litery zachęcają do samodzielnego czytania.

Każda książka z serii ma sztywną obwolutę, którą na odwrocie można wykorzystać jako tematyczny plakat. Oprócz tego na wyklejce jest miły element dla czytelnika: Mały znaczek z tekstem: „Ta książka należy do… ”.

Wiek 3+

Wydawnictwo Olesiejuk

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91