Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać

Notatki

czwartek, 01 września 2016

Wprawdzie mój mąż mówi, że lepiej mieć szczęście w miłości niż w wygranych, ale było mi baaaardzo miło, gdy znalazłam się na liście osób nagrodzonych przez audioteka.com

Klimatyczny notes Hotelu Panorama i fajne słuchawki, które zamierzam wykorzystać podczas moich wypadów w teren z kijkami. Dziękuję:)

 

wtorek, 20 stycznia 2015

Książki, które pomogą uchwycić ulotne momenty. Te, które się jeszcze pamięta, ale które mogą odejść w zapomnienie. Bezpowrotnie. To książki, które zmuszają (to niepoprawne słowo, wiem – ale akurat w tym przypadku – w pozytywnym znaczeniu) do otwierania szufladek pamięci, wytężania umysłu, by sobie przypomnieć, przenieść się do przeszłości. Zapiski babci, zapiski dziadka: Jaki/ jaka był/a, kiedy był/a mały/a, nastoletni/a, jakie miał/a marzenia, jakich kolegów i koleżanki. To możliwość opisania życia w dawnych czasach, najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa, sposobów wychowywania dzieci, ulubionych potraw, świąt i uroczystości rodzinnych, ulubionych zabawek, zabaw, członków rodziny, głupot, strachów, wyglądu, książek, muzyki, filmów, Baaa - pocałunku, zaręczyn, ślubu. To też próba uchwycenia informacji o rodzicach dziadków, które wydają się niekiedy tak odległe, jak wiadomości z najdalszej przeszłości. A przecież takie nie są. Książka do napisania przez ukochane, bliskie osoby. Będzie miała to COŚ – serce i duszę. I będzie miała konkretnego czytelnika, bo z myślą o nim powstanie.

Książka jest ładnie wydana – będzie na pewno pamiątką na długie lata, cieszącą oko. Papier nie kredowy, idealny do pisania, z wydzielonymi miejscami na zdjęcia, na odpowiednie notatki, gdzieniegdzie gustowne ornamenty. Myślę, że forma tych książek motywuje do działania, bo podarowanie pustego notatnika rodziłoby wiele pytań i wątpliwości: o czym pisać, jak, co ważne, a co nie, co przemilczeć???  Puste kartki niektórych onieśmielają – nie każdy dziadek czy babcia ma naturę kronikarza rodzinnego, Koszałka Opałka. Pytania pomagają, poszczególne działy pozwalają odkryć  nowe pokłady wspomnień. Autorzy prowadzą przez meandry pamięci, podpowiadają, dotykają wielu aspektów życia codziennego dotyczącego konkretnej osoby, ale też minionych czasów. Książki, które są, a jednak jeszcze ich nie ma – do uzupełnienia, notatek, zapisków, wspólnego pisania, pochylenia się nad historią – tym razem – rodzinną.

Cudny pomysł na prezent! Dla wszystkich:)

 

W książce dla dziadka znajdziecie następujące rozdziały (w babcinej wersji podobne - z punktu widzenia babci):

Drzewo genealogiczne

O mnie

Moi rodzice

Dziadkowie ze strony mamy

Dziadkowie ze strony taty

Szkoła

Dorastanie

Studia/ praca

Twoja babcia i ja

Moje dzieci

Twoja mama/ Twój tata

Moje wnuki

Inne wspomnienia

 

Wydawnictwo Zakamarki

wtorek, 20 maja 2014

Wybieracie się? Targi tuż tuż...22 - 25 maja. Stadion Narodowy.

Szczegóły tutaj.

czwartek, 22 sierpnia 2013

(dotyczy mojego drugiego bloga - Półeczka z książkami)

Ruszyła kolejna - 3. edycja konkursu na najlepszy blog książkowy. Konkurs e – buka 2013 organizowany jest przez portal dużeka.pl

W tym roku do konkursu zgłoszono 108 blogów, które traktują o książkach dla większych i mniejszych. Mój blog należy do tej drugiej kategorii. Jeżeli lubicie zaglądać w moje progi, inspiruję Was, zachęcam do lektury – uśmiecham się o głos. Należy napisać na adres mailowy ebuka@duzeka.pl w temacie wpisując nazwę: Półeczka z książkami. Jeśli czyjeś serce jest rozdarte i ma więcej ulubionych blogów – to nic, głos można oddać na 5 różnych blogów, natomiast nigdy po raz drugi na tę samą stronę.

Pozdrawiam serdecznie moich czytelników;)

 

Tutaj więcej informacji na temat konkursu.

środa, 10 października 2012

Jesień. Bardzo lubię. Pod koniec sierpnia zawsze marzę o zaciszu domowym, otuleniu i ciepłych herbatkach przy kominku, krótkich dniach i długich rozmowach. Latem mało czasu dla siebie, długie dni zachęcają do długiej grzebaniny koło domu, w ogródku, odwiedzaniu znajomych, włóczeniu się po okolicy. Niewiele czasu na książkę. Przynajmniej w moim przypadku. Wczoraj siedziałam na tarasie i z nieukrywaną satysfakcją stwierdziłam, że  jesień przyszła na dobre. Lipa gubi liście, bluszcz zaczyna zamieniać zieleń na bordo. Powietrze już inne. Jesienne. Spokojniej, bardziej refleksyjnie, bardziej lekturowo. Nic mi już nie każe gonić i szaleć.  I to mnie cieszy. Bardzo.



środa, 12 października 2011

Jakiś czas temu zostałam zaproszona przez Padmę - autorkę jednego z najpopularniejszych blogów literackich do ... złożenia jej wizyty. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o moich fascynacjach literackich, ulubionych książkach - zapraszam na stronę Miasta Książek.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Rzecz ma miejsce na pewnej plaży w Polsce. Chcemy z mężem wypożyczyć łódkę i stoimy obok stanowiska ratowników. Dwóch panów w pomarańczowych koszulkach leży na leżakach i opala się w pełnym słońcu (akurat trafiliśmy – bo wiadomo, tego w roku bieżącym ciepełka brakuje).  Krząta się tylko pani – ratownik, która szykuje dla nas kapoki i załatwia formalności. Nagle na plaży zjawia się horda dzieciaków z pobliskiej kolonii. Starszy ratownik mówi do młodszego:

-Przyszli. Trzeba by ich popilnować.

Na to młodszy:

-Siedź jak ci dobrze. Przyjeżdżają tu od trzech lat. Połowa z tych dzieciaków pływa lepiej od nas. Reszta – tak samo jak my. Nic im się nie stanie.

 

I tym sposobem podjęliśmy z mężem decyzję, że nigdy nie puścimy naszych dzieci na kolonie

sobota, 08 stycznia 2011

Mam nadzieję, że Kosogłos zmieni trochę moją ostatnią orientację literacko - czytelniczą. Z przerażeniem spojrzałam na moje dwie ostatnie strony blogu – Cukiernia pod Amorem, Zaczarowany kwiecień, Emma, Dom tysiąca nocy. Tak jakoś babińcowato się tu zrobiło. O Boże – jeszcze Siedem kobiet. Na śmierć zapomniałam. Co cieszy, większość z nich to naprawdę fajne książki (z wyjątkiem Nurowskiej). Co do mojej blogowej babińcowatości. Zawsze tak było, ale w takim nasileniu – to chyba nigdy. Już nawet splądrowałam dzisiaj półki męża w poszukiwaniu utraconych ambitnych lektur, żeby te mnie aby nie ominęły.  Może coś krwawego, głębokiego, męskiego? Przegonił, że niby mu bałagan w jego bałaganie robię i potem niczego znaleźć nie może. Mamy ambitny plan, że po przeprowadzce, kiedy to biblioteka będzie że ho ho, będziemy mieli w niej taki porządek że ho ho i nie będę musiała szukać Parandowskiego pól dnia jak to miało miejsce przedwczoraj.  Z przyjemnością wróciłam do Czarnoksiężnika z Archipelagu LeGuin. Co to za książka. Ten to babińcowaty absolutnie nie jest. Gdzieś wyczytałam, że gdyby Harry’ego Pottera porównać do landrynek, którymi obżerają się bez końca nastolatki jak świat długi i szeroki, to w takim razie Czarnoksiężnik z Archipelagu jest wyśmienitą, szlachetną czekoladą. Belgijską - dodam od siebie, bo ta ponoć najlesza. Racja, racja, święta racja. W dodatku – jak nic autorka Harry’ego, autor Kronik Wardstone (świetnej serii o stracharzu) musieli czytać LeGuin – inaczej nie może być. Z ostatnich nowin – to jeszcze ta, że nie zgłosiłam się do żadnego z wyzwań, choć kuszą. Będę podczytywać, ale nie dam rady. Czasu, czasu mi trzeba. I jakoś nie umiem czytać według listy i planów. One swoją drogą – ja swoją. Zresztą to, co wyniknęło tutaj, też nie było zaplanowane.

piątek, 31 grudnia 2010

Niech Wam się darzy - w domu, w zagrodzie  i oczywiście na półce z książkami:)

środa, 22 grudnia 2010

Podsłuchałam pewien dowcip, który baaaaardzo mi się spodobał:

Idą sobie dwie kozy po ulicy i nagle jedna z nich zobaczyła taśmę filmową w metalowej kasecie. Ot leżała porzucona na płycie chodnikowej. Wiadomo – koza – stworzenie wszystkożerne – dobrała się do tej taśmy filmowej i ze smakiem zaczęła ją pożerać. Żuje, żuje i żuje. A jej towarzyszka przygląda się tej całej sytuacji i pyta z ciekawością:

– No i jak?

A koza żarłok na to:

-No cóż, książka była lepsza.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11