Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać

Jestem Mamą:)

czwartek, 02 czerwca 2016

Pokaźnych rozmiarów kolorowanka dla dorosłych (300 - 389 mm) - 32 motywy w dwóch wersjach. Jedna bardzo wyraźna, z konturami, druga w odcieniach szarości, do wykonania inną techniką. Iście barokowe bukiety, kapiące kwiatami, bujne, bogate. Przepych w dawnym stylu. Ilustracje są na grubych kartkach, na papierze perforowanym. Można sięgnąć zatem po flamastry, farby, można dany motyw delikatnie wydrzeć z książki i wyeksponować w jakimś kątku - zakątku swojego mieszkania. Każdej kolorowance towarzysze cytat znanych postaci. Wśród autorów: Daniel Defoe, Oscar Wilde, Mark Twain, Stanisław Jerzy Lec, Ryszard Kapuściński, Mario Puzo. 

 

Ciekawa odskocznia dla rodziców. O dobrych stronach kolorowanek napisano już tak wiele. Wato przekonać się na własnej skórze, czy to dobrodziejstwo również dla nas:) 

Wydawnictwo Olesiejuk

wtorek, 12 kwietnia 2016

Poradnik dla rodziców i wychowawców dotyczący dzieci najmłodszych i tych w wieku wczesnoszkolnym. Autorka znana jest z popularnego poradnika: „Każde dziecko może nauczyć się spać”, który do niedawna na aukcjach osiągał niebotyczną cenę. Warto było chwilę poczekać, ponieważ Wydawnictwo w roku bieżącym wydało uaktualnione wznowienie. A co w tej książce: porady i przykłady z życia wzięte jak poradzić sobie w wychowaniu dzieci. Na pewno jest wielu rodziców, którzy bezstresowo wychowują swoje pociechy – jednak Autorka: doświadczony i praktykujący psycholog, już w pierwszym rozdziale zaznacza, że każde dziecko potrzebuje reguł. Anette Kast–Zahn nazywa je, klasyfikuje pod względem wieku, następnie omawia najczęściej spotykane problemy między rodzicami i dziećmi. Generalnie książka została podzielona na 4 długie rozdziały, one z kolei na mniejsze liczne podrozdziały. Pierwsze ważne zagadnienie już znacie, następnie: miła informacja, że wszyscy rodzice popełniają błędy, plan wyznaczania granic i na koniec: co jeszcze możecie zrobić, czyli jak kreatywnie rozwiązywać problemy. Autorka zawsze na początku przedstawia problematykę, często na jakimś bardzo klarownym przykładzie, odnosi się do kiedyś – bowiem wielu obecnych rodziców jest z „innej epoki”. Model wychowania zmienił się na przestrzeni ostatnich lat- stąd sięganie do doświadczeń z dzieciństwa ma też swoje uzasadnienie. Książka jest napisana przystępnie. Właściwie podczas lektury ma się takie uczucie, że bierze się udział w jakiejś rozmowie, podczas której ktoś doświadczony udziela nie tyle porad, co mówi o swoich doświadczeniach, zasłyszanych przypadkach i podaje receptę na rozwiązanie problemu z pozycji specjalisty i rodzica (Autorka ma trójkę dzieci). Co szczególnie ważne, na co warto zwrócić uwagę – wytłuszczono, zaznaczono innym wyróżniającym się kolorem, wstawiono w ramkę. Cenne są zwłaszcza „podsumowania w skrócie”, które zawierają najważniejsze uwagi. Niekiedy skłaniają one do ponownego rozpatrzenia problemu, przyjrzeniu się sprawie raz jeszcze, przekartkowania książki do tyłu.

Bardzo spodobało mi się to, że Annette Kast–Zahn mówi też o swoich doświadczeniach. Nie wykorzystuje do przedstawienia problemu tylko i wyłącznie przypadków swoich pacjentów. Przyznaje sama się do błędów, porażek – mówi, jak się zachowała, gdy zabrnęła w ślepy zaułek. Widać, że nie chce uchodzić za wszystkowiedzącą panią mądrą, która zna receptę na każdą dolegliwość. Podsumowując: znajdziecie tu ciekawe przedstawienie problemu, przykłady z życia wzięte, podpowiedzi co zrobić, by sobie dać rade w codzienności. Na końcu podano dodatkowo pomocną literaturę (ciekawe zwłaszcza dla czytelników niemieckojęzycznych). Książka jest ładnie i solidnie wydana, z kolorowymi ilustracjami, przejrzyście sygnalizuje to, co najważniejsze.

Wydawnictwo Media Rodzina

 

 

czwartek, 03 września 2015

Świat oszalał na punkcie kolorowanek. Do tej pory były one zarezerwowane dla dzieci. I to tylko dla określonej grupy wiekowej. Można było kolorować maluchom i ewentualnie starszakom. Później już nie wypadało. Od jakiegoś czasu pojawiają się tytuły dla dorosłych – jako odstresowacze dla zapracowanego dnia codziennego, rozrywka i rekreacja. Dzieci robią wielkie oczy: Mamo! Tato! To są wasze kolorowanki???? A tak. Ciekawy powrót do czasów dzieciństwa. A gdy w dodatku propozycje są ładne i gustowne – to faktycznie: zajęcie owo sprawia sporą satysfakcję. Dlaczego nie spróbować? Z własnego podwórka: zauważyłam też, że chwytanie za pędzel, kredki czy ołówek powoduje zainteresowanie tematem mniejszych i większych mieszkających pod jednym dachem. Zaczyna się rezerwowanie kredek, farby, brudzenie wody we wspólnym słoiczku. To takie minusy wspólnego kolorowania i malowania. Ale jak się widzi efekt końcowy – stwierdzam: warto było:)

W książce znajduje się 44 ilustracji – w wersji oryginalnej kolorowej i czarno – białej do kolorowania. Wszystkie  pochodzą ze starego czasopisma „Curtis’s Botanical Magazine” założonego w 1787 roku. Na fali zainteresowań przyrodą, ogrodami aptekarz i botanik William Curtis wymyślił sobie pismo, którego odbiorcami mieli być bogaci dżentelmeni i damy. W epoce wiktoriańskiej na Wyspach panowała ponoć gorączka botaniczna – wszyscy prześcigali się w hodowaniu coraz to wymyślniejszych okazów na swoim kawałku ziemi. Na początku każdy egzemplarz owego pisma zawierał trzy ręcznie wykonane przez uznanych artystów miedzioryty (co miało odbicie również w wysokiej cenie magazynu). Potem były to już wyłącznie reprodukcje dobrej jakości. Po śmierci Curtisa wydawanie magazynu przejęli pracownicy królewskich ogrodów botanicznych  w Kew. W niniejszej publikacji przedstawiono rośliny mrozoodporne.

Litografie mają format kartki A-4, z nazwą łacińską. Bez problemu można ich współczesne odpowiedniki odnaleźć w Internecie.

Książka ładnie wydana. Rośliny zapierają dech piersiach. Nic tylko, chwycić za kredki i do roboty:)

Wydawnictwo Vesper

poniedziałek, 20 lipca 2015

Jakbycrodzicemjakimzawszechcialesbyc_AdeleFaberElaineMazlishimages_product219788380080645

Z koleżanką i siostrami, posiadającymi progeniturę, często powtarzamy, że za wychowanie dzieci – dobre i mądre - rodzice powinni dostawać medale. Nie srebrne czy złote, ale brylantowe. I największe z największych. Bo wychowanie – to sztuka i to w dodatku  baaardzo trudna. Jeśli ktoś twierdzi inaczej – gotowam z nim podyskutować:)

Autorki: Adele Faber i Elaine Mazlish są znane w Polsce wielu rodzicom za sprawą kultowej serii poradników wychowawczych: Jak mówić, żeby. … Żeby dzieci nas słuchały, i nastolatki również, by się chcieli uczyć, by rodzeństwo ze sobą nie rywalizowało, by rodzice dobrze czuli się w swojej roli. Najnowszy tytuł to lektura na dzisiejsze zabiegane czasy, podsumowanie dotychczasowych działań, wybór najważniejszych problemów, z jakimi spotykają się współcześni rodzice, w końcu – zachęta do tego, by sięgnąć po inne tytuły opisujące i rozwiązujące dany problem w szerszej perspektywie.

Mimo tego, że ta książka to wersja skrócona, myślę, że ma  szanse przekonać rodziców do rewizji swoich poglądów na wychowanie współczesnych dzieciaków i współczesnej młodzieży. Czytelnik czyta różne opisane przykłady, chcąc nie chcąc ciągle kręci się po swoim podwórku, przypomina sobie różne sceny z życia rodzinnego, weryfikuje swoje reakcje, innych dorosłych. Zastanawia się, czy podany magiczny przepis na sukces sprawdziłby się u niego w domu. Napisałam magiczny sposób – a  to nic innego jak zrozumienie uczuć dziecka. Niby proste, a jednak – wcale nie. Bo pochodzimy z różnych środowisk, zakładamy rodzinę z różnym bagażem doświadczeń życiowych, mamy swoje metody wychowawcze. Dopiero kiedy nadchodzi moment i reagujemy tak a nie inaczej, przychodzi refleksja: co robić, by było lepiej. Bym lepiej się poczuł w skórze rodzica. By nie być kalką swojej mamy czy ojca, którzy wychowywali inaczej niż ja. Myślę, że wiele przemyśleń związanych z tą książką ma bardzo osobisty charakter, każdy weźmie z niej tyle, ile będzie uważał za słuszne. Euforia, ale i sceptycyzm mogą towarzyszyć lekturze. Wypróbowanie metody oferowanej przez dwie trenerki z USA – nic nie kosztuje, a podane liczne przykłady udowadniają , że faktycznie w relacjach dorosłych z dziećmi mogą zacząć dziać się cuda.

W części pierwszej można przeczytać o uczuciach, włączaniu dzieci do pracy, alternatywie dla kar, chwaleniu pociech i o gniewie, który tak często towarzyszy obu stronom. Część druga to doświadczenia rodziców „z ulicy”. Przytoczono różne listy czytelników, w których zarysowano problem i sposób jego rozwiązania. Budujące przykłady, które można wykorzystywać zarówno w przypadku dzieci młodszych i starszych. Bo czyż nie lepiej uczyć się na cudzych błędach?

Do książki dołączono płytę, która pomoże w ćwiczeniu i utrwalaniu nowych metod.

Dużo tu o emocjach, uczuciach. Książka uczy dostrzegać drugiego człowieka. Kiedy czytałam ją, przypomniała mi się maksyma z „Przebudzenia”, której dosłownie w tej chwili nie powtórzę. Chodziło w niej m.in. o to, że nie powinniśmy czekać, aż ktoś się zmieni. Takie zmiany człowiek powinien zacząć od siebie. To chyba najważniejsza zaleta tej książki. Otwarcie na drugiego człowieka, jego uczucia, złe i dobre i dni. To wyzbycie się swojego egoizmu, który niekiedy nie każe wyciągnąć ręki do drugiego człowieka. Rady opisane przez obie autorki można stosować też w przypadku osób dorosłych. Ciekawe, jakie będziecie mieli wnioski;)

Wydawnictwo Media Rodzina

 

piątek, 17 lipca 2015

NOWE_GRY_I_ZABAWY_rozladowujace_zlosc_maxi_300x300

Wiadomo dzieci różne humory mają. Potrafią również nieźle się rozzłościć, nas rozzłościć, my potrafimy je rozzłościć - i tak w kółko Macieju. Dom, przedszkole, szkoła wariatów. Książka Petry Stamer - Brandt proponuje oryginalne gry i zabawy, które oswajają ze złością i pomagają ją rozładować. Na okładce czytamy: w przedszkolu, na świetlicy, w szkole. Ja oddam od siebie - na pewno również i w  domu.

Książka poprzedzona jest krótkim wstępem, w którym autorka podpowiada, jak radzić sobie ze złością. Kolejne blisko 100 stron to bank różnych pomysłów na złość mniejszą i większą, histerię i kłótnię. Każda gra/ zabawa jest opisana w taki sposób: wiek, liczba uczestników, czas trwania i pomoce.

Całość podzielono na rozdziały: W grupie łatwiej pokonać emocje, Rozładowanie złości i pokonanie lęku, Być pewnym siebie, Poznajemy swoje mocne strony i granice, których przekroczyć nie wolno, Wspólnie dążymy do celu, Rozwiązywanie konfliktów poprzez zabawę, Jak rozładować napięcie i nabrać nowych sił.

Autorka zwraca uwagę w trakcie prezentacji poszczególnych gier na istotne aspekty, jak: pomysły dzieci, różne materiały, które rozwijają kreatywność, fakt, że ... szaleństwo uspokaja dzieci, ruch zapewniający wewnętrzną harmonię i inne.

Każdy rozdział na końcu zawiera podsumowujące wnioski i dodatkowe przykłady. Całość przejrzyście i przystępnie opisana. Na pewno przyda się w każdym domu, bo przecież są i dobre i złe dni:)

Wydawnictwo Jedność

środa, 20 czerwca 2012

Słucham z kaset Tajemnicę dworu w Stornham Frances Hodgson Burnett (tak, tak – tej pani, która napisała Tajemniczy ogród).  Dzieci cały czas na dworze, można posłuchać w spokoju. Sprzątanie idzie do przodu, przy lekturze i marnowaniu czasu na przyziemne sprawy można nawet je polubić. Dzieci wracają do domu, zajęte zabawą, rozpierzchły się po kątach.  Myślę sobie – kaseta bezpieczna, kto tego słucha, oprócz mnie oczywiście. Po jakiejś pół godzinie nadchodzi Tomek (7) i mówi:

– „Mamo tak słucham i słucham i nie wiem, czemu ten lord tak ciągle chodzi za tą lejdi”?



niedziela, 08 sierpnia 2010

Ostatnio byłam baaardzo pracowita. Uszyłam patchwork z łodziami Wikingów. Szczegóły na blogu - Półeczka z książkami.

piątek, 18 czerwca 2010

Znalazłam tekst, modlitwę, pod którą i ja się podpisuję. Zupełnie, jakby autorka miała mnie na myśli:) Tekst pochodzi z książki Balsam dla duszy rodziców. Ta modlitwa faktycznie koi duszę, tłumaczy pewne niewiarygodne rzeczy, pomaga przyjąć rzeczywistość jaką jest i… mimo wielu trudności wywołuje uśmiech na twarzy.

Za obowiązki wszystkie,

Dzięki Ci, Panie,

Za trud codzienny,

Za wczesne wstawanie.

Nigdy ich dosyć,

Rzeczy do prania wszędzie;

Za wannę do mycia,

Choć długo to trwać nie będzie.

Dziękuję za zabawki

Rozrzucone na podłodze;

Za obłocone buty,

Które przy drzwiach straszą srodze.

Dziękuję za ślady paluszków

Na czystej zastawie;

Dziękuję za dywan

Umorusany w trawie,

Dzięki za kuchnię

Zawsze w czystości potrzebie,

Za garnki do mycia,

Które leżą w zlewie.

Całe to życie moje

Jest Twoim błogosławieństwem, Panie;

Dałeś mi rodzinę,

A ja umiem żyć w tym bałaganie.

(Sheila Hammock Gosney)


niedziela, 13 czerwca 2010

Cieszę się, bo ten zestaw od jakiegoś czasu był moim marzeniem. Chodziłam koło niego i chodziłam, w końcu jest. Mata, specjalna linia, nożyk. I materiały, które oglądam, przekładam i znowu oglądam. Rodzinni prześmiewcy nie będą już kręcić nosami, że niby krzywo:) Tylko jest jeden wielki problem. Czas!!!!! Oczywiście udaje mi się go wygospodarować, ale z trudem. Ostatnio moi chłopacy, zakochani w rycerzach spytali – A dlaczego nie ma rycerzy przytulanek? A kto powiedział, że nie ma. W związku ze zbliżającą się rocznicą bitwy pod Grunwaldem rzuciłam wszystkie ważne sprawy i uszyłam takich dwóch sympatycznych panów. Bo jak się ma dwóch smyków, to wszystko trzeba mnożyć razy dwa:) Tylko gdy czytam małym cosik do snu i leżymy wszyscy na jednym łóżku, zrobiło się ździebko ciaśniej. Z prawa i z lewa słychać: Posuńcie się!!! Ciekawe, dlaczego?


Więcej na blogu Półeczka z książkami.

poniedziałek, 05 października 2009

Mój maluch, (prawie) dwulatek, zachwycił się Księżycem. Ach ten błysk w oku, na chwilę brak słów, wielki uśmiech na widok błyszczącego pana na czarnym niebie i mnóstwo znaków zapytania, na które brak odpowiedzi. Mały nos przyklejony do szyby, próba nawiązania rozmowy i małe piski wielkiego szczęścia. Dało mi to do myślenia: w którym momencie życia, człowiek zatraca radość z rzeczy małych - że są Księżyc i Słońce, że biedroneczki są w kropeczki, a stonka w paski i że jest powietrze, które niby jest, a go nie ma. Ciągle się uczę od moich dzieci……..:)

 

 
1 , 2