Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać

Wyzwania

poniedziałek, 03 sierpnia 2009

Lista noblistów

1901 Sully Prudhomme, Francja

1902 Theodor Mommsen, Niemcy

1903 Bjornstherne Bjornson, Norwegia

1904 Frédéric Mistral, Francja

José Echegaray, Hiszpania

1905 Henryk Sienkiewicz, Polska (Quo Vadis, Potop, Pan Wołodyjowski, Nowele)

1906 Giosu? Carducci, Włochy

1907 Rudyard Kipling, Wlk. Brytania

1908 Rudolf Eucken, Niemcy

1909 Selma Lagerlöf, Szwecja (Cudowna Podróż)

1910 Paul Heyse, Niemcy

1911 Maurice Maeterlinck, Belgia

1912 Gerhart Hauptmann, Niemcy (Tkacze)

1913 Rabindranath Tagore, Indie

1914 ------

1915 Romain Rolland, Francja (Colas Breugnon)

1916 Verber von Heidenstam, Szwecja

1917 Karl Gjellerup, Dania

Henrik Pontoppidan, Dania

1918 ------

1919 Carl Spitteler, Szwajcaria

1920 Knut Hamsun, Norwegia

1921 Anatole France, Francja

1922 Jacinto Benavente, Hiszpania

1923 William Butler Yeats, Irlandia

1924 Władysław Reymont, Polska (Chłopi, Komediantka)

1925 George Bernard Shaw, Irlandia (Pigmalion)

1926 Grazia Deledda, Włochy

1927 Henri Bergson, Francja

1928 Sigrid Undset, Norwegia (Krystyna, córka Lavransa; Olaf syn Auduna, Krzak gorejący)

1929 Thomas Mann, Niemcy

(Śmierć w Wenecji, Buddenbrokowie, Czarodziejska góra, Tonio Kröger, Lotta w Weimarze)

1930 Sinclair Lewis, USA

1931 Erik Axel Karlfeldt, Szwecja

1932 John Galsworthy, Wlk. Brytania

1933 Iwan Bunin, ZSRR

1934 Luigi Pirandello, Włochy

1935 -----

1936 Eugene O'Neill, USA

1937 Roger Marin du Gard, Francja

1938 Pearl S. Buck, USA (Łaskawa Ziemia, Synowie, Ukryty kwiat, Peonia, Cesarzowa)

1939 Frans Eemil Sillanpää, Finlandia

1940 -----

1941 -----

1942 -----

1943 -----

1944 Johannes Vilhem Jensen, Dania

1945 Gabriela Mistral, Chile

1946 Hermann Hesse, Szwajcaria

1947 André Gide, Francja

1948 Thomas Stearns Eliot, Wlk. Brytania

1949 William Faulkner, USA

1950 Bertrand Russel, Wlk. Brytania

1951 Pär Lagerkvist, Szwecja

1952 Francois Mauriac, Francja

1953 Winston Churchill, Wlk. Brytania

1954 Ernest Hemingway, USA (Stary człowiek i morze)

1955 Halldór Laxness, Islandia

1956 Juan Ramón Jiménez, Hiszpania

1957 Albert Camus, Francja (Dżuma)

1958 Boris Pasternak, Rosja

1959 Salvatore Quasimodo, Włochy

1960 Saint-John Perse, Francja

1961 Ivo Andrić, Jugosławia

1962 John Steinbeck, USA

1963 Giorgos Seferis, Grecja

1964 Jean-Paul Sartre, Francja

1965 Michaił Szołochow, ZSRR (Los człowieka)

1966 Samuel Josef Agnon, Izrael

Nelly Sachs, Szwecja

1967 Miguel Ángel Asturias, Gwatemala

1968 Yasunari Kawabata, Japonia

1969 Samuel Beckett, Irlandia

1970 Aleksander Sołżenicyn, ZSRR (Oddział chorych na raka; Jeden dzień Iwana Denisowicza)

1971 Pablo Neruda, Chile

1972 Heinrich Böll, Niemcy

(Zwierzenia klowna;  Bilard o wpół do dziesiątej; Gdzie byłeś Adamie?; Opowiadania )

1973 Patrick White, Australia

1974 Eyvin Johnson, Szwecja

Harry Martinson, Szwecja

1975 Eugenio Montale, Włochy

1976 Saul Bellow, USA

1977 Vicente Aleixandre, Hiszpania

1978 Isaak Bashevis Singer Polska/USA

(Rodzina Muszkatów, Sztukmistrz z Lublina, Dwór, Spuścizna, Pokutnik, Opowiadania)

1979 Odysseas Elytis, Grecja

1980 Czesław Miłosz, Polska (Wiersze)

1981 Elias Canetti, Wlk. Brytania

1982 Gabriel Garcá Márquez, Kolumbia (Sto lat samotności)

1983 William Golding, Wlk. Brytania

1984 Jaroslav Seifert, Czechosłowacja

1985 Claude Simon, Francja

1986 Wole Soyinka, Nigeria

1987 Joseph Brodsky, USA

Ruszyło kolejne wyzwanie czytelnicze. Troszkę na innych zasadach niż to miało miejsce dotychczas. Otóż nie jest ono ograniczone czasowo. Dla mnie to baaaardzo ważne i Aniu dzięki Ci za to. Jego autorka użyła też innej nazwy -Projekt Nobliści. Celem jest poznanie jak najwięcej noblistów. Bardzo podoba mi się ten pomysł i wchodzę w to. Oto lista laureatów Nagrody Nobla. Zaznaczę, których spośród nich czytałam + tytuły. Listę będę uzupełniała do końca życia, zatem proszę o cierpliwość. Na liście mnóstwo nieznanych autorów ,nawet niektóre nazwiska brzmią obco. Szczególnie tych noblistów z początku listy.

czwartek, 23 lipca 2009

Postanowiłam wziąć udział w kolejnym wyzwaniu czytelniczym: Literatura na peryferiach. Z czasem jest knapp – tak więc piszę się na pewno na dwie książki, które od dawna czekają na mojej półce na zmiłowanie z mojej strony i wreszcie nadarza się ku temu okazja.

Oto tytuły:

- Dominikana – Junot Diaz – Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao

- Australia – Alexis Wright – Karpentaria- jest to książka autorstwa Aborygenki z plemienia Waanyi. Mimo, że czytałam książki z Australii – nigdy nie miałam w ręku książki z kręgu pierwotnych mieszkańców tego kontynentu. Dla mnie – to peryferia totalne.

Jeśli ktoś chciałby poznać szczegóły wyzwania książkowego, zapraszam tutaj Być może skusi się i do nas dołączy.

poniedziałek, 25 maja 2009
 

Czas na podsumowanie kolejnego wyzwania czytelniczego - Podróże w czasie. Dla niewtajemniczonych dodam, że mole książkowe organizują sobie takie wyzwania , czytają książki z listy lektur, a później publikują swoje przemyślenia i refleksje na specjalnie utworzonym w tym celu blogu - (patrz linki). Jeśli ktoś ma ochotę, może zawsze przyłączyć się do nas.  Od samego początku nie planowałam niczego, zdałam się na żywioł i tak - w moim przypadku jest najlepiejJ.  Przeczytałam 10 książek:

Grecki skarb - Irwing Stone

Ines, pani mej duszy - Isabel Allende

Zimna Góra - Charles Frazier

Córka fortuny - Isabel Allende

Marianna i róże - Janina Fedorowicz, Joanna Konopińska

Trzynastu Wspaniałych. Powstanie Wielkopolskie w życiu i losach powstańców wielkopolskich i ich rodzin - Daina Kolbuszowska

Bracia - Da Chen

Kolekcjoner dźwięków - Fernando Trias de Bes

Primavera - Mary Jane Beaufrand

Archiwista z Łubianki -  Travis Holland

Ciekawam bardzo, co teraz przed nami...

niedziela, 08 marca 2009

- Zofio! Przyjechał Amerykanin! Twój konkurent, pan Schliemann!

Tak zaczyna się powieść Irwinga Stone'a Grecki skarb - o życiu małżeństwa Schliemannów - miłośników Homera i Troi, odkrywców tego starożytnego miasta.

Gdy Zofia po raz pierwszy zobaczyła swojego przyszłego męża miała zaledwie 17 lat. On, 47- letni mężczyzna po przejściach, Niemiec z urodzenia, poddany cara w międzyczasie, Amerykanin z wyboru - bogacz, który zarobił fortunę na wojnie krymskiej.

Sofia Engastromenos (1852- 1932) była córką zamożnego kupca. To jej wuja- biskupa Wimposa- zagorzały archeolog- hobbysta poprosił o znalezienie kandydatki na żonę. W końcu, czyż to nie greckie stare przysłowie mówi- że swatane małżeństwa są najlepsze? Wykształcona, uwielbiająca Homera, o czarnych włosach i dużej typowej greckiej urodzie, dobra i kochająca- szybko zawładnęła sercem i duszą Henryka. Grecki skarb, Sofidion- tak zwykł mówić o żonie. Grecka żona miała być dla Schliemanna dłonią Opatrzności na ramieniu, miała przynieść szczęście w życiu- Zofia spełniła to marzenie. Stała wiernie przy jego boku, rodziła mu dzieci, pomagała w pracach wykopaliskowych, broniła przed innymi. To kobieta na miarę naszych czasów- niezależna, ambitna, wykształcona. Łączyła obowiązki matki i żony ze swoimi marzeniami- czasem wychodziło jej to lepiej czasem gorzej. Przeżyła swojego męża o blisko 42 lata. Stone przerywa swoją powieść w momencie śmierci Henryka. Trochę to moim zdaniem niesprawiedliwie. Co działo się potem? W Internecie nie znalazłam żadnych istotnych wiadomości na ten temat, oprócz krótkiej wzmianki na stronie niemieckiej Wikipedii o jej aktywnym życiu, wykładach na temat prowadzonych prac,  szacunku i powszechnym uznaniu jej osoby do końca swoich dni. Podano też kilka ciekawych tytułów, do których chętnie bym zajrzała w celu odnalezienia odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Powieść opisuje bardzo szczegółowo przygotowania do prac wykopaliskowych na wzgórzu Hissarlik w Turcji, sam ich przebieg, nastawienie najbliższych i opinii publicznej, świata naukowego do tego przedsięwzięcia, bo przecież świętej Troi i wojny trojańskiej tak naprawdę miało nie być, stanowiła ponoć tylko i wyłącznie kaprys poetyckiej wyobraźni. Poznajemy szczegóły z życia małżonków, ich relacji z grecką rodziną- autor przy pisaniu powieści korzystał z wielu materiałów, z archiwum Henryka Schliemanna, uzyskał zgodę na wykorzystywanie i cytowanie dokumentów, a co najciekawsze- korzystał z prywatnej korespondencji między Zofią i Henrykiem oraz między małżeństwem a resztą rodziny Engastromenosów. Nie zapominajmy jednak, że jest to zbeletryzowana biografia- a ten gatunek rządzi się w końcu swoimi prawami.

Henryk Schliemann zainteresował mnie podczas studiów. W Monachium przed jedną z bibliotek zobaczyłam karton z napisem- Diese Bücher sind für dich. [Te książki są dla ciebie] Tak więc mogę powiedzieć, że książkę Götter Gräber und Gelehrte C.W. Cerama [Bogowie groby uczeni] znalazłam właściwie na ulicy.  Ach co to za książka- zasługuje na osobny wpis. Czwarty rozdział nosi tytuł- Das Märchen vom armen Jungen, der einen Schatz fand. [Bajka o biednym chłopcu, który znalazł skarb] Ojciec Schliemanna opowiadał chłopcu legendy, bajki, legendy. Jako humanista snuł opowieści o bohaterach Homera, o Parysie i Helenie, Achillesie i Hektorze. Henryk zaczytywał się w Ilustrowanej historii świata. Jedna z rycin przedstawiająca Troję tak podziałała na wyobraźnię chłopca, że sięgnął po Iliadę i Odyseję, zaczął się dokładnie wczytywać w tekst i zapragnął kiedyś sam przekonać się, że Troja istniała naprawdę.

Gdy będę duży, znajdę Troję. I skarb króla! - Ojciec roześmiał się tylko na te słowa.

Schliemann był wybitnym człowiekiem- niesamowicie uzdolnionym, ambitnym, marzycielem, pasjonatem i miał tylko jeden cel w życiu- odkryć  Troję. Miał trudny charakter- obrażał się, raz skąpy, a niekiedy rozrzutny do bólu, egocentryczny dziwak. Człowiek, który działał z niemiecką skrupulatnością i z amerykańską energią. W jednej z blogowych recenzji przeczytałam, jakoby w powieści czuć niechęć autora do tej postaci- nie zgadzam się z tym. Stone chciał jak najlepiej przedstawić prawdę o uczonym- z pewnością nie było to zadanie łatwe. Warto też pamiętać o tym, że Wielcy Tego Świata, jak pokazują biografie, mają swoje humory i fantazje- a my maluczcy- za ich dokonania jesteśmy w stanie wszystko im wybaczyć.

Grecki skarb Stone'a- to piękna powieść o tym, że marzenia się spełniają i że warto je mieć.  

Henryk Schliemann przy Bramie Lwów w Mykenach- ok.1885

 

Żródło zdjęć- Wikipedia

czwartek, 12 lutego 2009

Jedziemy do Chile, Inés, pani mej duszy- tymi słowami na kartach książki, zwraca się do głównej bohaterki Pedro de Valdivia.

Konkwista zawsze kojarzyła mi się z zamkniętym światem mężczyzn. Zbroje, konie, gwałty, przemoc, krew, mordercze przeprawy przez góry i rzeki, narady wojenne, potyczki z Indianami. Kobieta miała siedzieć w domu i czekać. Istniał nawet zwrot- wdowa z Indii. Mąż wyruszył za złotem, omamiony opowieściami o El Dorado i słuch o nim zaginął. Tak właśnie myślałam- do czasu spotkania z książką Allende.

Inés de Suaréz

Inés de Suaréz opowiada historię swego życia pasierbicy Isabel de Quiroga. Ma to miejsce w 1580 roku. Inés ma ponad 70 lat- niewielu mężczyznom i niewiastom tamtej epoki było dane dożyć takiego wieku. Sięga głęboko do przeszłości, opowiada o swojej młodości w Plasencii, w hiszpańskiej prowincji Estremadurze. Przyznaje, że nie była piękna, a jej przeznaczeniem- według woli dziadka było staropanieństwo i pielęgnacja nestora rodu w ostatnich chwilach życia. Dziewczyna zakochuje się jednak w Juanie rodem z Malagi.

Juan należał do owych przystojnych i wesołych mężczyzn, którym początkowo żadna kobieta nie może się oprzeć, ale potem marzy, by wzięła go sobie inna, tak bardzo przez niego cierpi.

Wtedy Inés była jeszcze typową Hiszpanką, szwaczką, niepiśmienna, chodziła na rynek sprzedawać empanady i uczestniczyła w świętach ludowych. Jednak chciała od życia czegoś więcej. Gdy Juan zdecydował się wyjechać do Nowego Świata, wkrótce podążyła za nim- może nie tyle z miłości, co z ciekawości, po przygodę życia. Ona i figurka Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. W Cusco doszła ją wieść, że mąż jej zginął w bitwie, co nawet uradowało wdowę z Indii. Wkrótce poznała ambitnego wojownika- Pedro de Valdivię, któremu oddała swe serce. Sławny konkwistador, wyruszył na południe, zyskując obietnicę, że będzie mógł przejąć całą ziemię, jaką zajmie. Aby móc wyjechać wraz z Pedrem na podbój Chile, Inés musiała uzyskać pozwolenie na piśmie od Francisca Pizzara oraz od biskupa. Sam de Valdivia miał ogromne problemy ze zorganizowaniem tej wyprawy. Przyczyn należy szukać w niepowodzeniach Almagro, które zniechęciły w znacznej mierze poszukiwaczy szczęścia i przygód. W końcu wyruszył z zaledwie tuzinem ochotników i swoją wierną kochanką Inés. Jak przewidział, po drodze dołączyli do niego maruderzy z innych ekspedycji, i gdy zbieranina kolonizatorów dotarła do rzeki Macocho, liczyła już 150 osób. Tam 12 lutego 1541 r. założono pierwszą osadę- Santiago de Nueva Extramadura. Mapucze, rdzenny lud indiański, zbuntowali się wkrótce. Podczas nieobecności Valdivii zaatakowali osadę. Obok nielicznych mężczyzn, którzy mogli stanąć do boju, była odziana w kolczugę Inés de Suaréz. Hiszpanie odnieśli zwycięstwo, ale osada spłonęła, wszystko co mieli: żywność, nasiona, ubrania zostało zniszczone.

Pedro de Valdivia 

Inés de Suaréz- to kobieta wyrastająca poza swoje otoczenie i epokę, pełna pasji, silna, zdecydowana, odważna, łamiąca wszelkie konwenanse, jakie narzucała obyczajowość tamtych czasów, namiętna. Dziś powiedzielibyśmy o niej- emancypantka. Razem z Pedrem założyli kilka miast- Santiago de Chile, Concepción, Imperial, Valdivia, Villarrica i Angol. Nowy Świat dał jej szansę bycia kimś więcej niźli tylko zwykłą szwaczką.

Gdybym została w moim rodzinnym mieście, dzisiaj byłabym szacowną starowinką oślepłą od ciągłego ślęczenia nad igłą przy kaganku. Tam byłabym Inés, szwaczką z ulicy Acueducto. Tutaj jestem doñą Inés Suárez, wielką damą, wdową po jaśnie oświeconym gubernatorze don Rodrigu de Quirodze, zdobywczynią i założycielką Królestwa Chile.

Przygotowania do napisania tej książki zajęły Isabel Allende 4 lata. W tym czasie przeczytała mnóstwo literatury, utworów i rozpraw naukowych- po to by przesiąknąć epoką i postaciami. Nie było łatwo- gdyż tylko nieliczni historycy wspominają o istotnej roli, jaką odegrała Inés de Suaréz w konkwiście Chile. Pozostała większość ignoruje ten fakt, przemilczając go zupełnie, lub odnotowując zaledwie kilka zdań o tej jakże barwnej postaci. Powstała książka nietuzinkowa- która powinna zadowolić gusta czytelników i znawców tematu. Na kartach ożywają znane postacie historyczne- Joanna Szalona, Karol V, bracia Pizzaro, Diego de Almagro, wreszcie historia Mapuczów, ich rytuały, obrządki.

Powiadają, że są podobni do pewnych ludów z Azji. Jeśli stamtąd się wywodzą, nie pojmuję, jak udało im się pokonać tak niespokojne morza i tak rozległe ziemie, aby dojść aż tutaj. Są dzicy, nie znają sztuki ani pisma, nie budują miast ani świątyń, nie mają kast, klas ani duchownych, tylko kapitanów wybieranych na czas wojny, swoich toquis. Przenoszą się z miejsca na miejsce wolni i nadzy, ze swymi licznymi żonami i dziećmi, które wraz z nimi uczestniczą w bitwach. Nie składają ofiar z ludzi, jak inni amerykańscy Indianie, i nie czczą bóstw. Wierzą w jednego boga, ale nie jest nim nasz Bóg, tylko inny, którego zowią Ngenechén.

Mimo, że to książka historyczna, co może niektórych zniechęcać, czyta się ją lekko i przyjemnie. Z pewnością jest to zasługa dobrego przekładu- pani Marty Jordan. Tłumaczka, by lepiej oddać klimat epoki, udała się w prywatną podróż do miejsc związanych z Inés de Suaréz.   Włożyła w swoją pracę dużo serca, co można wyczuć podczas lektury. Tłumaczenie książek historycznych nie jest zajęciem łatwym. Akcja w tym przypadku toczy się w odległym wieku XVI. Tłumacz musi znaleźć adekwatne słownictwo, by nie zepsuć klimatu epoki i by całość pokryć lekką patyną starości. Tłumaczka odwiedziła liczne muzea, miejsce pochówku Inés, oglądała sprzęty z epoki, stroje, oryginalne ryciny- a wszystko to, by w odpowiedni sposób oddać bogactwo nagromadzonej treści, obyczajów i faktów historycznych. Moim zdaniem udało się wyśmienicie- o czym można osobiście się przekonać czytając tę książkę.  

Źródła ilustracji- Wikipedia

środa, 04 lutego 2009

O Mariannie przeczytałam kilka lat temu. Zaczęłam poszukiwania- i... nic. Nikt nie miał, nikt nie słyszał. Od czasu do czasu sprawdzałam na allegro- tam książka osiągała kosmiczne ceny. Chyba w listopadzie- wydanie pierwsze z 1977 roku- 199 zł- do licytacji. Ta cała dziwna otoczka tajemniczości, niedostępności, jakie związane były z tą lekturą, dodawały całej sprawie coraz pikantniejszego posmaku, a mój apetyt mola książkowego rósł i rósł. I oto pewnego dnia w grudniowe przedpołudnie weszłam do naszej wsiowomałomiasteczkowej księgarenki przy rynku i mnie zamurowało. Marianna leżała sobie- do wzięcia, od razu, natychmiast. No i za przystępną cenę:) Polowanie, które trwało co najmniej lat dziesięć skończyło się sukcesem. Do domu wróciłam ze wspaniałą książką, którą chciałabym polecić wszystkim, którzy lubią cofnąć się do przeszłości ,posmakować świata, którego już, niestety, nie ma. Największą niespodziankę dla mnie stanowił fakt, że miejsca, w których mieszkała rodzina Marianny to moja mała ojczyzna, są w zasięgu ręki- odkryłam je dzięki tej cudownej książce.

W przedmowie Lech Trzeciakowski wyjaśnia, że książka ta była dla władzy ludowej po prostu niewygodna. Mówiła o życiu codziennym ziemiańskiej rodziny z Wielkopolski na przełomie XIX i XX wieku. Żadne państwowe wydawnictwo nie chciało podjąć się wydania- powód- któż niby chciałby o tym czytać? A jednak polscy czytelnicy łaknęli takich treści, bo książka rozeszła się jak przysłowiowe świeże bułeczki, a na kolejne wydania trzeba było czekać lata.

Zacznijmy od początku.

Książka ma formę pamiętnika prowadzonego przez Mariannę Jasiecką (1858-1932), żonę ziemianina, Michała (1845-1933). Obejmuje lata- kwiecień 1892- listopad 1926 i opisuje codzienne życie we dworze, ukazuje całe tło historyczne epoki, walkę o polskość w zaborze pruskim, wybitne postacie: Dezyderego Chłapowskiego, Antoninę i Ewarysta Estkowskich, Emilię Sczaniecką, Edwarda hr. Raczyńskiego i innych- znanych  mi do tej pory wyłącznie z lekcji historii i ... z nazw naszych wielkopolskich ulic. Marianna szczegółowo opisuje też ważne wydarzenia- jak choćby wizytę Henryka Sienkiewicza w Wielkopolsce:

Jest to mężczyzna mniej więcej w wieku Michała, niezbyt wysoki, ale prezentujący się bardzo elegancko, ciemnej cery, bardzo jeszcze przystojny i zwracający na siebie oczy i uwagę wszystkich. Róża twierdzi, że Sienkiewicz ma krzywe nogi, ale takie uwagi o naszym największym pisarzu uważam za zupełnie niestosowne, tym bardziej, jeżeli je robi młoda panna, która moim zdaniem w ogóle nie powinna zauważać nóg u mężczyzny. (266)

Dwór Jasieckich pełen jest życia- słychać gwar, hałasy. Marianna nie jest żadną wielką panią- musi sama zakasać rękawy, prowadzić z mężem gospodarstwo, a przede wszystkim wychowywać szóstkę dzieci. Dowiadujemy się, jak wyglądało umeblowanie dworu, biblioteka, ubiory, zwyczaje ludowe, podróże państwa do Poznania, Wrocławia, czy Kołobrzegu, życie córek na pensji, wyprawa ślubna, wspólne życie z guwernantkami, dużo by tu jeszcze pisać. Jakie wartości były istotne dla ziemiaństwa wielkopolskiego, sposób myślenia, ocenianie nowości- jak choćby kształcenie kobiet, emancypacja, moda. Z pogardą pisze o niemieckich sąsiadach, których polscy patrioci ze zrozumiałych względów unikali, choćby Hennemanna, słynnego polakożercę, twórcę HAKATY, właściciela pięknego majątku Klęka w powiecie jarocińskim.

Rodzina Jasieckich mieszkała najpierw w Polwicy koło Zaniemyśla. W 1904 roku przeprowadziła się do dworu w Ostrowieczku. W 1916 Michałostwo Jasieccy kupili mniejszy majątek w Żelaźnie koło Kościana. W 1927 roku przekazali Żelazno synowi Stanisławowi, a sami zamieszkali w Poznaniu.

Do Żelazna jeździmy latem z dziećmi nad jezioro. Nie raz przejeżdżaliśmy rowerami obok dworu Marianny, zupełnie nieświadomi tego, jak piękna historia związana jest z tym miejscem. Ostrowieczko i Dolsk odwiedziliśmy w sobotę. Niestety dwór, z którego Marianna była tak dumna, ma lata świetności za sobą. Zdaję sobie sprawę z tego, że tamten świat odszedł bezpowrotnie. Jednak to, co tam zobaczyliśmy, przeraziło nas. Dwór Marianny czekał los podobny innym majątkom, które  w okresie powojennym przejęło państwo komunistyczne. W Ostrowieczku powitała nas brama z napisem RSP- Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna. Zapraszam na fotograficzną wycieczkę.

W bliskim sąsiedztwie, bo w odległości zaledwie około 2 kilometrów od Ostrowieczka, leży czysto polskie miasteczko Dolsk, liczące około 1800 mieszkańców.(337)

Od XII wieku Dolsk należy do biskupów poznańskich, którzy tu posiadają okazały pałac letni oraz domy wypoczynkowe dla księży z całej Wielkopolski. Wspaniały kościół gotycki góruje nad okolicą. (337)

To jeden z najpiękniej położonych majątków ziemskich, jakie w całej Wielkopolsce zdarzylo mi się widzieć. Od głównej drogi wiodącej ze Śremu do Gostynia w pobliżu malowniczo usytuowanego między jeziorami Dolska odchodzi w bok wspaniala, wysadzana lipami, dębami i jesionami szeroka aleja, która prowadzi do Ostrowieczka. (336)

Duży dwór dość stary, bo ponadsześćdziesięcioletni, ale w doskonałym stanie utrzymany, zbudowany na wzniesienu...(336)

Przed samym domem są klomby kwiatów i ładny zajazd dla powozów. Dwór przeszło dwukrotnie większy niż w Polwicy, z wielkimi oknami, pięknymi schodami wejściowymi, gankiem z balustradą, dwoma ogromnymi salonami.(336)

... otoczony pięknym parkiem, który zbiega aż do samego jeziora o czystym piaskowym dnie. Park nieomal wielkopański, pełen różnorodnych drzew, z wytyczonymi alejkami. (336)

Zabudowania gospodarcze odpowiednie wielkością do majątku, w dobrym stanie, ziemia również dobra i w wystarczającej kulturze rolnej. Michał bardzo zadowolony, gdy po różnych poszukiwaniach odpowiedniego obiektu wyłoniła się mozliwość kupienia Ostrowieczka. (336)

To biały kruk, na którego polowałam kilka lat. Wreszcie udało mi się kupić tę ksiażkę. Recenzja wkrótce- zapraszam! :)

niedziela, 25 stycznia 2009

W tej powieści znalazłam wszystko to, co według mnie dobra książka tego gatunku  powinna sobą reprezentować: wartką akcję, wielką historię w tle, ciekawie zarysowane sylwetki bohaterów, odpowiednią dozę sensacji i emocji, trafną obserwację społeczną, a przede wszystkim ciekawy styl pisarski. Da Chen snuje swą opowieść bardzo sugestywnie, realistycznie i bez uproszczeń. Bracia pochłonęli mnie bez reszty- ot tak, po prostu:)

Tytułowi bracia- Shento i Tan, mają wspólnego ojca i minie dużo czasu, nim dowiedzą się o swoim istnieniu. Jakże inne są środowiska, w których wzrastają obaj chłopcy.  Shento przychodzi na świat w momencie, gdy jego matka rzuca się w ramiona Śmierci. Oderwane od pępowiny niemowlę ląduje na rozłożystych gałęziach drzewa herbacianego. Mały bękart znajduje miłość w domu wiejskiego znachora i jego żony. Wojna z Wietnamczykami oddala Shento od przybranych rodziców na zawsze. Tan- dziecko z prawego łoża, wnuk dwóch szacownych ministrów w rządzie Mao, otoczony dobrobytem i przywilejami, dopiero w wieku 18 lat ma możliwość poznania prawdziwego oblicza Chin. Nadchodzi moment, gdy losy obydwu chłopców krzyżują się, a oni sami obdarzają miłością te samą dziewczynę- sierotę Sumi. Akcja książki rozgrywa się na przestrzeni 40 lat. Chłopcy przychodzą na świat w 1960 roku. W tle rewolucja kulturalna, życie biedoty na prowincji i bogactwo uprzywilejowanej klasy rządzących w Pekinie, walka o utrzymanie władzy. Powieść została bardzo ciekawie skonstruowana- bieg wydarzeń poznajemy na zmianę z perspektywy każdego z braci. Każdy z nich mówi o swoich uczuciach, każdy inaczej interpretuje otaczający świat i ludzi.

Da Chen spędził lata swojego dzieciństwa i młodości z dala od cywilizacji, na prowincji. W książce niezwykle sugestywnie opisuje najdalsze zakątki Wielkiego Kolosa:

Nad zatoką Lu Ching zmiany nie były stałym elementem życia- w przeciwieństwie do stagnacji. Od tysięcy lat mieszkańcy wioski czcili to samo morze, te same góry i tę samą ziemię, która stworzyła tło dla ich domów. Ludzie kiepsko znosili tam okazjonalne zmiany życia: radzenie sobie z nowością było dla nich równie trudne, jak trawienie popsutej ryby, która wykręcała kiszki. (str. 225)

Autor przybliża mentalność mieszkających tam ludzi, tak obcą nam, mieszkańcom Starego Kontynentu. „Nic bardziej błędnego niż oceniać Chiny podług norm europejskich”- przypomniał mi się podczas lektury aksjomat MACARTNEYA.

Okoliczni mieszkańcy nie wierzyli w kształcenie dziewcząt. Kobiety były własnością swoich ojców, dopóki nie znalazły męża, do którego należały po ślubie. W przypadku niefortunnego wdowieństwa stawały się własnością swoich synów, którzy dyrygowali nimi i wykorzystywali je, dopóki nie umarły. Kobiety były tu po to, aby pocić się, cierpieć i mimo wszystko umierać w poczuciu szczęścia. Kształcenie tych istot byłoby zupełną stratą czasu. (str. 195)

 Talent i literackie wyczucie autora dostrzegła krytyka, a kilka gazet, w tym The Washington Post okrzyknęło tę powieść najlepszą książką roku 2006. Bracia to wspaniała powieść, którą chciałabym polecić tym , którzy chcieliby przenieść się w inną kulturę, zapomnieć o świecie, zaczytać się do świtu. Naprawdę na to zasługuje.  

poniedziałek, 24 listopada 2008

Tym razem Podróże w czasie . Jeżeli lubisz czytać możesz wziąć udział w naszym kolejnym wyzwaniu czytelniczym. Muszę powiedzieć, że po dwóch wyzwaniach  (Książki 6 kontynentów i Miejskie Czytanie), w których do tej pory brałam udział, to jest szczególnie bliskie memu sercu- lubię książki z wielką historią  w tle. Dla tych, którzy o naszych miłych zmaganiach z książkami nie słyszeli przedstawię zasady uczestnictwa, a następnie listę lektur, którą po naprawdę burzliwej dyskusji przygotowała Padma:). Na razie czytam listę lektur, obmyślam, co chciałabym przeczytać. Może też dacie się skusić?

Zasady są jak zwykle proste:

1. Wyzwanie może podjąć każdy, kto lubi czytać. Aby zostać uczestnikiem, należy zgłosić swój udział w komentarzach na  stronie historyczneczytanie.blox.pl lub na blogu http://miastoksiazek.blox.pl. Żeby zamieszczać recenzje na blogu Podróże w czasie, konieczne jest posiadanie konta pocztowego na gazeta.pl. Nie trzeba prowadzić własnego bloga!

2. Wyzwanie trwa od 22 listopada 2008 do 30 kwietnia 2009.

3. W tym czasie należy przeczytać przynajmniej 4 książki, każda z innej epoki. Można czytać książki z proponowanych list lub inne. Może to być beletrystyka, która opowiadaja o danej epoce, książki napisane w danej epoce, biografie, książki naukowe i popularnonaukowe. Książki napisane w danej epoce powinny być osadzone w kontekście historycznym, słowem, nie czytamy np. alegorycznych, ponadczasowych powieści, które nic nie mówią o swojej epoce.

4. Tytuły wybranych przez siebie lektur podajemy na blogu http://historyczneczytanie.blox.pl 

5. Na tym samym blogu umieszczamy recenzje przeczytanych książek, lub odnośniki do recenzji na swoim blogu.Zapraszam do udziału! Temat jest bardzo szeroki, mam nadzieję, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Nie chcę rozszerzać nadmiernie list, więc oprócz moich wstępnych propozycji wybrałam część Waszych, któe zgłaszaliście na moim blogu. Jeśli pominęłam jakąś fantastyczną książkę, dajcie mi znać, lub sami uzupełnijcie listę, gdy już dostaniecie dostęp do bloga. Można wybierać też lektury spoza list, więc jeśli czegoś na nich nie ma, to nie szkodzi:)

Link dający dostęp do pisania na tym blogu może być wysłany tylko na pocztę na gazeta.pl. Sprawdźcie więc proszę skrzynkę jakiś czas po zgłoszeniu chęci uczestnictwa! Osobom, które zgłosiły się podczas wstępnej dyskusji wysyłam zaproszenia od razu.

A dla chętnych lista lektur tutaj.

 
1 , 2 , 3