Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Archiwum
Zakładki:
Książki 2013
Książki 2012
Książki 2011
A tutaj piszę o książkach
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Dekoratorskie
Książki - 2010
Książki- 2008
Książki- 2009
Napisz do mnie
Piszą o książkach
Strony o książkach
Szablon mojego bloga
Wydawnictwa
Wyzwania czytelnicze
Zaglądam również TU
Tagi
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać

Film

sobota, 08 listopada 2008

W wakacje przyjechałam z zakupów z jakąś gazetką i dołączonym do niej filmem. Jak ktoś ma dwójkę małych dzieci, ciągle kupuje coś na potem. Film wylądował na półce na kilka miesięcy i wczoraj w końcu doczekał się naszej domowej premiery. Monsunowe wesele przykuło moją uwagę z dwóch powodów- primo- reżyserką tego filmu jest Mira Nair, siostra Preethi Nair, autorki świetnej książki - Sto odcieni bieli; secundo- w 2001 roku dostał Złotego Lwa- na festiwalu filmowym w Wenecji.

Fabuła jest dość banalna- Aditi wychodzi za mąż za Hemanta- młodego inżyniera z USA. To rodzice wybrali jej męża i dziewczyna widzi go dopiero na kilka dni przed weselem. Goście, najbliższa rodzina i krewni zjeżdżają się do New Delhi na uroczystość- jest wesoło, są wspomnienia, zabawa, weselne przygotowania, a przy okazji pojawiają się sprawy, problemy, które mogą sprawić, że do ślubu jednak nie dojdzie.

Jakie wrażenia? Jakość filmu najlepiej zaobserwować po zachowaniu M. Jest bardzo krytyczny, często komentuje, krytykuje, jest wręcz okropny. Jak było w tym przypadku? M był zajęty czymś bardzo WAŻNYM (!!!)- zapowiedział, że do poniedziałku dla nas go nie ma i mamy mu nie przeszkadzać. Tymczasem, gdy włączyłam film, mój małżonek coraz częściej odrywał głowę od monitora w stronę ekranu telewizyjnego, aż w końcu rozłożył się wygodnie na podłodze z kieliszkiem czerwonego wina ( Praca? Ach co tam, może poczekać) i już tak został do końca, co ciekawe- bez komentarzy, w zupełnej ciszy. No, od czasu do czasu wybuchaliśmy razem śmiechem no i ja pochlipywałam sobie , bo tak na weselach raczej bywa.

Film ma niesamowity klimat- pełno tu kolorów, kwiatów, muzyki (świetne połączenie muzyki ludowej ze współczesną mieszanką techno, popu i jazzu). Wszędzie są pomarańczowe nagietki- organizator przyjęć weselnych, P.K. Dubey (ach te jego miny:), wraz ze swoją ekipą wszędzie rozwiesza, rozrzuca i rozsypuje  te małe kwiatuszki, a w wolnych chwilach łakomie je pożera. W kulturze Indii każdy kolor ma przypisane tradycyjne znaczenie i przenosi pewien ładunek emocjonalny: kolor szafranu- pomarańczowy  uosabia płomień, w którym giną wszelkie nieczystości. Czerwień natomiast, której też w filmie pełno, to kolor małżeństwa i miłości, pomyślności i męstwa. Biel - dla niewtajemniczonych dodam, która nam kojarzy się ślubami- w Indiach jest kolorem smutku i żałoby. Podczas oglądania filmu odnosiłam niekiedy takie wrażenie, pewnie zamierzony cel reżyserki, że to materiał nakręcony domową kamerą, że faktycznie mam przed sobą kasetę z jakiejś imprezy rodzinnej- latający obraz, przypadkowe migawki, zbliżenia twarzy gości podczas zabawy, sztuczne uśmiechy i wdzięczenie się do kamery. Zaciekawił mnie kontrast dwóch światów- biedy i bogactwa- bo w tle majaczą Indie pełne riksz, samochodów, głowa przy głowie, gwar, slumsy. Dwa światy- tradycyjny i ten współczesny- ręka z ornamentami z henny, a w niej  telefon komórkowy, guma do żucia ( w ustach pana P.K. Dubey'a- chyba do "życia", bo żuje ją namiętnie, zawsze i wszędzie), domy są współcześnie urządzone, ściany zdobią abstrakcyjne malowidła, jednak ich mieszkanki noszą tradycyjne i powiewne sari.

W klimacie tak gorącym, jaki panuje w Indiach, deszcze monsunowe przynoszą ukojenie, chwilę ochłody, przynoszą wytchnienie- czy padający  podczas wesela deszcz oczyści napiętą atmosferę w rodzinie?  Nic więcej nie zdradzę. To piękny film, piękna historia miłosna- Aditi i Hemant, P.K. Dubey i Alice ( takich oświadczyn się nie zapomina;) - i przyznam, że tak, jak na polskie wesela niezbyt chętnie chadzam, w takim wzięłabym udział z największą przyjemnością:)

P.S. - Zapewniam, że film ten nie ma nic wspólnego z bollywoodzkimi produkcjami:)))